W koszulce i nago

Od kolegów redakcyjnych dostałem w prezencie koszulkę z napisem: „Głosowałem na Torresa Mas del Plana”. Doprawdy ją lubię; zakładam ją czasem, żeby rozweselić ludzi, sąsiadka na jej widok nieomal spadła ze schodów („nie, tylko nie ty”, szepnęła), listonosz dostał spazmów od rechotu, piekarz chichocze się, jak tylko przekraczam próg w biegu po kajzerkę… Mas La Plana… ja nie mogę… prycha, dokładając razowego. No cóż, muszę ponieść karę za tak dyskretne ujawnienie mojej wpadki podczas degustacji Grand Prix. Choć, szczerze mówiąc, nadmiernie się nie wstydzę, wśród świeżo otworzonych, niezdekantowanych win Torres był dla mnie jedynym winem, w którym owoc zdołał przedrzeć się przez beczkę.

Ale parę dni temu pomyślałem, że właściwie mógłbym podobną koszulkę przygotować i ofiarować tym, którzy w tymże konkursie nie głosowali na chablis od Christiana Moreau. „Nie głosowałem na Chablis Les Clos”, dla jednych S, dla innych M, co kto woli, L i XL bodaj w tym towarzystwie nie ma.. Degustowałem Les Clos ponownie w większym gronie Popierających Burgunda; wszystkich uwiodło nazdwyczajnie – choć było doprawdy wiele dobrych win. I dwa okrzyczone sauvignon: pouilly-fumé 2008 Dagueneau, które piliśmy in memoriam (pierwszy rocznik winifikowany już przez syna) oraz Sancerre les Monts Damnés od P. Cotat, i świetne, świetne Chassagne Montrachet Les Enceignères 2007 od J-C.Bachelet (z parcelki, która leży bezpośrednio pod Bâtard-Montrachet, choć nie klasyfikowanej nawet jako premier cru), i bardzo dobre chardonnay Cuvée Juline od Ganevat (Jura), nie mówiąc o Chablis 2008 Dauvissata (dla mnie piękne wino), i Les Vaillons 2009 również od Moreau. Wiele imion ma chardonnay we Francji. Ale tamtego wieczoru Les Clos było ponad wszystko.

Jednak nie tylko o nim w związku z tym wieczorem chciałem mówić. Na koniec był Zind-Humbrecht (wieczór przed Wigilią, wszystkie wina białe), 2004, rocznik ciekawy, ale bardzo mało win słodkich. Ze swej słynnej parceli Clos Saint-Urbain wchodzącej w skład GC Rangen de Thann Olivier Zind-Humbrecht zrobił wina wytrawne; piliśmy Pinot Gris. Bez cukru resztkowego, 16% alkoholu. Po raz kolejny przyszło się zmierzyć z tym winem, po raz kolejny zdziwić się wysokością alkoholu – ukrytego jak skarb templariuszy (typowano od 11 do 14%) i po raz kolejny zadumać nad trudnością tego wina oraz, od razu, nad stanem sztuki w późnej ponowczesności. Ktoś słusznie zauważył, że ze względu na skrajną intensywność nie jest to wino przyjemne, nie jest to właściwie wina do picia. Doprowadzając owoc do fantastycznej dojrzałości (dojrzałości, nie przejrzałości), wyciągając z wulkanicznych gleb Rangen, jak się wydaje, wszystko, co można, Zind stworzył wino właściwie bardziej do powieszenia w muzeum niż do spożycia w domu. To dzieło kogoś (mówiliśmy sobie), kto doszedł do kresu drogi twórczej; wykorzystując cały swój warsztat, całe swoje doświadczenie, zbudował coś, co wieńczy artystyczne doświadczenie i przy okazji wieńczy sposób ekspresji – dalej pójść nie można.

Przypomniała mi się niedawno widziana wystawa Pete Mondriana. Najpierw „normalny” okres figuralny, później stan pośredni (może najbardziej atrakcyjny dla widza) między figurą a abstrakcją, później słynny kolorowe linie i kwadraty, zwieńczenie tego malarstwa, osiągnięcie własnego maksimum. Czy skojarzenie z literaturą, z Joyce’m oczywiście, a później z innymi pisarzami, którzy doszli do radykalności (proza bez przecinków itd). No i myśl o Cage’u, o tej jego parominutowej ciszy.

Wino Zinda była wspaniałe i nieznośne, wielkie i niedotykalne, nagie i nie do wzięcia, obecne jak cholera i zarazem nie bardzo do picia. Po godzinie zaczęło się może lekko przystosowywać do świata, łagodnieć, ale problem pozostał. W nowym roczniku Olivier Zind-Humbrecht zapowiada zresztą nową manierę swych win. Ruch Poparcia Burgundów życzy jemu i nam wszystkim odwagi i dalszej inwencji. I dużo takich butelek jak Les Clos 2008 Christiana Moreau.

Tags: , , ,

5 komentarze/y

  1. TPB’s avatar

    Głosowałem na Moreau ;-) Ale nie tylko…

  2. MG’s avatar

    Ja na Mas La Plana i nie płaczę:) I tak lepsze to od p. Mielżyńskiego który na najdroższe wskazuje sofję w kuchnia tv…

  3. mdcc’s avatar

    No dobra – przyznałem na kolacji to powtórzę bardziej publicznie : nie głosowałem na Les Clos a na swoją obronę mam to, że piłem z innej butelki niż Ty! A alkohol u Zinda zgadłem – i poproszę to też ując w annałach… no, to tak dla poprawy samopoczucia.
    Uściski noworoczne…

    1. Ewa Wieleżyńska’s avatar

      Czasem można odnieść wrażenie, drogie chłopaki, że degustacja w ciemno to jeszcze jedna wersja zabawy, czyj samochodzik jest największy i najszybciej jeździ. Życzę Wam serdecznie w Nowym Roku samych wygranych wyścigów z samymi sobą.

  4. mdcc’s avatar

    Radość z wygranej bezcenna… za wszystko inne zapłacisz :-)

Comments are now closed.