Prasówka 35

Jeden wadliwy wózek widłowy wystarczy, by wino o rynkowej wartości miliona dolarów (w tym przypadku australijskich) trafiło do ścieku.

Właściwa identyfikacja wina stwarza mnóstwo problemów wszystkim, którzy mają z nim do czynienia na jakąkolwiek większą skalę, choćby przy obsłudze winiarskich baz danych. Jest szansa, że będzie łatwiej, gdyż Liv-ex Fine Wine Exchange, firma zajmująca się między innymi handlowaniem winem za pośrednictwem internetu, opracowała L-WIN, system numerycznych identyfikatorów wina, podobny do znanych z rynki księgarskiego numerów ISBN, czy prasowego ISSN. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w artykule Patricka Schmitta w The Drinks Business. Oczywiście droga do pełni szczęścia administratorów baz danych jest wciąż długa, wszystko zależy od tego, na ile powszechnie ten, lub jakikolwiek inny system identyfikacji, zostanie przyjęty.

Winiarstwo to nie tylko malownicze winnice i butikowe lub przemysłowe winiarnie, to także szkółki, w których hoduje się sadzonki, którymi później obsadza się nowe winnice, bądź też odświeża, regeneruje winnice stare. Amy Lillard pisze w Palate Press o jednym ze szkółkarzy nowej generacji.

Zastanawialiście się kiedyś, jak kupuje wina królowa brytyjska, a ściślej rzecz biorąc jej dwór? Jancis Robinson ujawnia kilka szczegółów.

Pisałem kiedyś o tym, że sherry typu fino i manzanilla powinno się pić jak najszybciej po zabutelkowaniu. Brooklynguy z kolegami przeprowadził kilka eksperymentów, z których wynika, że najlepszym sherry tego typu kilka lat w butelce nie szkodzi, a wręcz może pomóc. Sam też jestem w trakcie małego eksperymentu, choć nie z winami tak sławnymi, na pewno wrócę do tego tematu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Australia, Blogi, Hiszpania, Rynek, Technologia, Wielka Brytania, Winnica i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Prasówka 35

  1. ostatnimi czasy o dziwo się urlopowałem, stąd dosyć późna reakcja…

    odnośnie L-WIN – szczerze mówiąc jestem zdziwiony, bo jak dla mnie, to chyba jesteśmy świadkami powstawania kolejego systemu dla win, który najłatwiej jest porównać do ISBN.

    od czasu pewnego istnieje AVIN (linkujący do Adegga.com), jest też kolejny system stworzony przez agencję interaktywną (reklama on-line, wykorzystanie technologii). wiem też że państwo z francji współpracują z AVIN’em by stworzyć coś generycznego, jakiś jeden standard. a tu L-WIN.

    czuję, że nie po raz ostatni jestem zadziwiony newsem ze świata wina…

  2. Andrzej Daszkiewicz pisze:

    L-WIN ma co najmniej dwie przewagi nad AVINem: numer bazowy jest krótszy (choć mam pewne wątpliwości czy nie zbyt krótki), poza tym pojawienie się nowego rocznika wina nie zmusza do występowania o nowy numer, rocznik jest dopisywany automatycznie do numeru bazowego, co znacznie upraszcza pracę tak winiarza, jak i organizacji przydzielającej numery – wyobraźmy sobie kilkadziesiąt tysięcy producentów z samej Francji występujących co roku o nowe numery, niemal każdy dla kilku, czy nawet kilkunastu win!

    AVIN z ISBN ma niewiele wspólnego: ISBN ma czytelną strukturę (język; kraj; wydawca; książka, której numer wydawca sam wybiera z przydzielonej mu puli), AVIN zaś na pierwszy rzut oka wydaje się mieć charakter kompletnie losowy:
    Cortes de Cima Reserva 2003 – AVIN6452997073019
    Cortes de Cima Reserva 2004 – AVIN8568568477990

    L-WIN mieści się gdzieś pośrodku, lepiej rozwiązuje nie tylko sprawę rocznika, ale też np. pojemności butelki.

    Oczywiście wiem, że nie zawsze najlepszy system wygrywa, czasem jest wręcz przeciwnie. Pozostaje czekać na wyklarowanie się sytuacji.

  3. Moim skromnym zdaniem, dla przeciętnego zjadacza wina raczej nie jest istotne, czy kod jest czytelny mniej, czy bardziej. W sumie to nawet nie musi wiedzieć, że to jakiś „kod”. De facto trafi na Adegga.com by dowiedzieć się o winie, nie z powodu kodu, ale dlatego, że jest na kontretykiecie QR-Code, który go przekieruje bezpośrednio na recenzję danego wina. To trochę dyskusja o przyszłości – wykorzystanie komórek (tam gdzie jesteś, wtedy, gdy tego potrzebujesz…).
    Odnośnie roczników… nie zawsze producent musi „występować” o nowy kod. Często pijacze wina go w tym wyręczą. Poza tym, dla AVIN stworzenie ułatwienia w tej kwestii to bułka z masłem, ponieważ ludzie robiący AVIN (oraz Adegga) mają więcej wspólnego z technologiami i i winem.

    Jestem bardzo ciekawy co czas przyniesie tej branży. Co będzie działało, co nie. Myślę, że nie raz wszyscy będziemy zaskoczeni;) Oby tak właśnie było!