Australia

You are currently browsing the archive for the Australia category.

Czas najwyższy odciążyć pamięć, więc dziś znów kilka rzeczy, które ostatnio zwróciły moją uwagę.

W portalu decanter.com filmowa wręcz historia przypadkowego odkrycia i celowego zniszczenia piwniczki z winami sprzed II wojny światowej.

Na Etnie spadł śnieg, o czym pisze Frank Cornelissen, który po niemal rocznym milczeniu wrócił w styczniu do bardziej systematycznego blogowania.

Pewien pan ma ładną piwniczkę. Niestety przy okazji dorobił się też długów i szuka rozsądnego wyjścia z sytuacji.

Sporo się dzieje w kwestii win u celebrytów. Własne wino będzie miał Leo Messi, a dochód z jego sprzedaży ma zasilać działalność charytatywną fundacji piłkarza. Wino o nazwie „Leo” będzie robione przez winiarnię Bodega Valentin Bianchi z Mendozy. Swoje wina (pierwszym jest robione we Włoszech pinot grigio) będzie też miała amerykańska aktorka Drew Barrymore, nie mamy jednak żadnych informacji o innych niż czysto biznesowe motywach stojących za tym przedsięwzięciem. Grupa rockowa Motörhead swoje robione w Australii wina ma już od jakiegoś czasu, ostatnio ma jednak z nimi problem, otóż islandzki państwowy monopolista na rynku detalicznym ÁTVR zakazał sprzedaży wina Motörhead Shiraz w swych sklepach, tłumacząc zakaz promowaniem przez zespół niezdrowego trybu życia (sama nazwa Motörhead ma zachęcać do nadużywania amfetaminy). Importer wina, który wciąż może je sprzedawać poprzez bary, restauracje i kawiarnie, będzie się dowoływał od zakazu sprzedaży detalicznej.

Na koniec informacja organizacyjna. Moje blogowe prasówki będą od tej pory poświęcone zwykle sprawom trochę mniej poważnym, natomiast sprawy poważniejsze, te „z pierwszych stron winiarskich gazet”, będą trafiały do portalowych wiadomości.

Tags: , , , , , ,

Co prawda nie dotyczy to wina, ale nie mogę nie odnotować obszernego tekstu mojego ulubionego australijskiego dziennikarza i blogera, Philipa White’a, poświęconego żubrówce.

Niełatwe jest życie winomana w Turcji.

Szczury już mogą dużo wypić nie upijając się. Czas na ludzi?

Znany latający enolog Michel Rolland zajmuje się nie tylko produkcją wina. Znalazł on sposób na to, by robione pod swym kierunkiem wino w RPA zamieniać w wodę dla mieszkańców dotkniętych suszą regionów Etiopii.

Dwa tygodnie temu prasę całego świata obiegła informacja o fałszerstwach, jakich miał się w swych badaniach dotyczących korzystnego wpływu na zdrowie zawartego w czerwonych winach resweratrolu dopuścić Dipak Das, profesor uniwersytetu stanu Connecticut w USA. Artykułów poświęconych temu tematowi pojawiło się w prasie mnóstwo, tu chciałbym zwrócić uwagę na kilka z nich: Toma Mansella i Eriki Szymanski z Palate Press i Larry’ego Hustena z Forbesa.

Tags: , , ,

Pijacie whisky? Nick Stephens zebrał w swym blogu trochę przykładów whisky dojrzewających w beczkach po różnych znanych winach z Bordeaux.

Ten sam Nick Stephens pisze jak to chętnych na zakup udziałów w jednej z posiadłości w Bordeaux szukano – i to skutecznie – na Facebooku.

Stephen Meuse wyjaśnia, jak z Gmaila zrobić narzędzie do gromadzenia i katalogowania notek degustacyjnych (ta wiadomość już była w Prasówce 40).

Alkohol przedłuża życie? Tak, nawet dwukrotnie, niestety ta radosna wiadomość nie dotyczy ludzi, a żyjących w naszych glebach mikroskopijnych nicieni Caenorhabditis elegans, poza tym chodzi o stężenia dużo niższe niż w dostępnych na rynku winach czy piwach bezalkoholowych. Gdyby jednak ktoś chciał poczytać o szczegółach tych badań, odsyłam do artykułu opublikowanego w portalu Science 2.0.

Wiadomość ze świata alternatywnych zamknięć do wina: specjalizująca się w zamknięciach z tworzyw sztucznych firma Nomacorc opracowała nowy model Select 100, który przez odpowiednie sterowanie przepływem tlenu ma z jednej strony chronić młode winu przed utlenieniem, z drugiej zaś na dalszych etapach starzenia ma je zabezpieczać przed redukcją, do której może dojść, gdy dopływ tlenu będzie zbyt mały (bywa to problemem na przykład dla win zamykanych zakrętką).

Australijski bloger znany jako Wino sapien, trzy lata temu rozpoczął eksperyment, mający na celu zbadanie wpływu temperatury na starzenie się wina. Jedną z butelek zamknął w stałej temperaturze 14ºC, drugą zaś trzyma w swoim pokoju, gdzie temperatura jest wyższa i jednocześnie zmienna. W przyszłości obie butelki otworzy, na razie może badać kolor wina. Zdjęcia są rzeczywiście sugestywne.

Na koniec naprawdę wart polecenia film o dramatycznej walce burgundzkiego winiarza Jeana Marie Guffensa z bezduszną (w najlepszym przypadku) władzą.

Tags: , , , , , ,

Witam po długiej przerwie. Głównym bodźcem, który wyrwał mnie z blogowego letargu, był wysyp wiadomości w polskich mediach poświęcony pewnej degustacji, która odbyła się w Chinach, na przykład tutaj: lakonicznie w onet.pl, nieco bardziej szczegółowo w Pulsie Biznesu i w tvn24.pl. W skrócie: Chińczycy pobili Francuzów z Bordeaux i chociaż do degustacji nie stanęły najlepsze wina znad Żyrondy, to jednak anonimowy autor z Onetu napisał, że ”chińskie wina są lepsze od francuskich Bordeaux.” A jak było naprawdę?

Sięgnijmy do agencji Reutera. Rzeczywiście, jakieś wina z Chin pobiły jakieś wina z Bordeaux, ale wszystko kryje się w szczegółach. Do rywalizacji z winami w chińskiej czołówki stanęły wina „z tego samego przedziału cenowego”, co w praktyce oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze Bordeaux reprezentowały wina robione w dużych ilościach przez kupców (negociants) poprzez łączenie win kupowanych luzem od drobnych producentów, po drugie wina znalazły się w tej samej kategorii cenowej dzięki podatkom na importowane wina wynoszącym w Chinach ok. 50%. Najlepszym winem z Bordeaux zostało w tej degustacji uznane Saga Medoc 2009 ze stajni Rothschildów. Nie znajduje go wine-searcher.com, wskazuje tylko tańszą wersję z apelacją Bordeaux AOC, którą można w Europie kupić bez problemu za 8-9 euro, a która w jednym ze sklepów w Chinach – i jest to najtańszy sklep który znalazłem –  kosztuje równowartość 24 euro (rocznik 2005 za 64 zł można kupić w Polsce, w La Passion du Vin). Nie umniejszając więc znaczenia sukcesu win z Chin apelowałbym do redaktorów polskich serwisów informacyjnych o większą powściągliwość. Zresztą chwila googlowania wskazuje stronę jednego z organizatorów całej degustacji, gdzie ciekawych szczegółów jest dużo więcej, jest pełna lista startujących win (z Bordeaux poza wspomnianą Sagą są też Calvet Reserve De L’Estey Medoc 2009, Cordier Prestige Rouge 2008, Kressmann Grande Réserve St-Émilion AOC 2008, Mouton Cadet Reserve Medoc 2009, a więc rzeczywiście wina znanych, dużych kupców).

A skoro już się odezwałem, to kilka zaległych wiadomości.

Spore poruszenie w mediach anglosaskich (np. tutaj) wywołało dopuszczenie do stosowania w Australii do klarowania wina jednego ze składników środków przeczyszczających. Środek ten od dawna jest dozwolony do takiego wykorzystanie tak w Europie, jak i w USA.

O łączeniu wina i jedzenia napisano już chyba wszystko. Przyszedł więc czas na włączenie do gry kolejnego składnika i nie jest to tym razem, jak drodzy Czytelnicy mogliby oczekiwać, woda. Nie, okazuje się, że można (mam jednak pewne wątpliwości) popijać jedzenie jednocześnie winem i… kawą.

Jednym z moich ulubionych piszących o winie Australijczyków jest Philip White. W swoim blogu opublikował on nie tak dawno pięć zdjęć, pokazujących różnicę między gronami, z których robi się wina znakomite, bardzo dobre, dobre, przeciętne (ich jest większość) i tanie. Polecam ich analizę.

Tags: , , , ,

Pewien producent z Nowej Zelandii ma dla swych win markę, która w Polsce może być przyczyną nieporozumień, ale i wywołać zainteresowanie potencjalnych konsumentów, czy też osób szukających oryginalnych prezentów. Używane dla opisania aromatów sauvignon blanc „kocie siki” nabierają w tym kontekście nowego znaczenia.

Czujecie czasem w winie aromat kawy? Okazuje się, że nie zawsze jego pochodzenie da się wyjaśnić złożoną chemią interakcji wina i dobrze wypalonej beczki, czasem źródło może być dużo bardziej prozaiczne: Yvette Naude z wydziału chemii uniwersytetu w Pretorii w jednym z analizowanych przez siebie win znalazła kofeinę

Nie wiem, czy dolewanie kawy do wina powinno się znaleźć się na liście 10 największych winiarskich skandali, którą Rupert Millar opublikował w The Drinks Business.

Bolesne miesiączki to nieprzyjemna przypadłość wielu kobiet. Badania przeprowadzone na szczurach dają pełnoletnim cierpiącym pewną nadzieję: resweratrol zawarty w kilku kieliszkach czerwonego wina może znacznie złagodzić skurcze macicy będące przyczyną bólu.

Zastanawialiście się kiedyś, w którą stronę należy kręcić kieliszek z winem, żeby lepiej wydobyć zapachy? Autor tego tekstu się zastanowił i wyniki swoich przemyśleń opublikował, niestety nie zrobił tego 1 kwietnia, a powinien był.

Highway to Hell Cabernet sauvignon? Tak, AC/DC ma swoje wina. Żadnego nie próbowałem, ale i bez próbowania najbardziej podoba mi się You Shook Me All Night Long Moscato.

Pewien amerykański producent sprzedaje swoje wina w cenie 9,11 dol. Tak, zgadliście, chodzi o upamiętnienie ofiar zamachu na World Trade Center.  Mam wrażenie, że nie jest to najlepszy pomysł.

Tags: , , , , , , ,

Jeden wadliwy wózek widłowy wystarczy, by wino o rynkowej wartości miliona dolarów (w tym przypadku australijskich) trafiło do ścieku.

Właściwa identyfikacja wina stwarza mnóstwo problemów wszystkim, którzy mają z nim do czynienia na jakąkolwiek większą skalę, choćby przy obsłudze winiarskich baz danych. Jest szansa, że będzie łatwiej, gdyż Liv-ex Fine Wine Exchange, firma zajmująca się między innymi handlowaniem winem za pośrednictwem internetu, opracowała L-WIN, system numerycznych identyfikatorów wina, podobny do znanych z rynki księgarskiego numerów ISBN, czy prasowego ISSN. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w artykule Patricka Schmitta w The Drinks Business. Oczywiście droga do pełni szczęścia administratorów baz danych jest wciąż długa, wszystko zależy od tego, na ile powszechnie ten, lub jakikolwiek inny system identyfikacji, zostanie przyjęty.

Winiarstwo to nie tylko malownicze winnice i butikowe lub przemysłowe winiarnie, to także szkółki, w których hoduje się sadzonki, którymi później obsadza się nowe winnice, bądź też odświeża, regeneruje winnice stare. Amy Lillard pisze w Palate Press o jednym ze szkółkarzy nowej generacji.

Zastanawialiście się kiedyś, jak kupuje wina królowa brytyjska, a ściślej rzecz biorąc jej dwór? Jancis Robinson ujawnia kilka szczegółów.

Pisałem kiedyś o tym, że sherry typu fino i manzanilla powinno się pić jak najszybciej po zabutelkowaniu. Brooklynguy z kolegami przeprowadził kilka eksperymentów, z których wynika, że najlepszym sherry tego typu kilka lat w butelce nie szkodzi, a wręcz może pomóc. Sam też jestem w trakcie małego eksperymentu, choć nie z winami tak sławnymi, na pewno wrócę do tego tematu.

 

Tags: , , , , ,

Właściciele znanej australijskiej marki win Oxford Landing wpadli na pomysł przeprowadzenia oryginalnej kampanii reklamowej w londyńskim metrze, na stacji Oxford Circus, którą planowano przekształcić w winnicę. Rozmowy z władzami Londynu skończyły się jednak niepowodzeniem, ale sam projekt można obejrzeć tutaj.

Winom różowym odmawia się zwykle prawa do wielkości, szansę na jej osiągnięcie pozostawiając winom białym lub czerwonym. Andrew Jefford w swoim blogu próbuje zrozumieć dlaczego.

Czołowi producenci w Bordeaux ogłaszają w tych dniach ceny win z rocznika 2010, rzadko jednak się mówi, ile mogą być warte same posiadłości, czasem tylko gdy któraś zmienia właściciela, do prasy przedostaje się informacja o zapłaconej kwocie. Brytyjski Liv-Ex oszacował wartość czołówki. Zdaniem ekspertów Liv-Ex posiadłości wartych co najmniej 50 mln. euro jest 53, a najcenniejszą jest dziś Château Lafite-Rothschild, warte 3,7 miliarda euro.

Z kolejnego XIX-wiecznego wraku wyłowiono kilka butelek wina, tym razem w okolicy Bermudów, a pisze o tym Nick Stephens.

Ktoś wpadł na pomysł, by kobietom sprzedawać wino w butelkach wzorowanych na tych używanych do perfum. Ciekawe, czy się przyjmie.

Tags: , , , , ,

Tim Atkin pisze o brytyjskim rynku wina.

Andrew Jefford podsumowując degustację w ciemno czołowych pinot noir z całego świata dochodzi do wniosku, że tym, co różni wina z Europy od win z Nowego Świata, są taniny.

Również Andrew Jefford, tym razem o biodynamice i realizmie magicznym w literaturze południowo amerykańskiej.

Hill of Grace Stephena Henschke jest jednym z najsłynniejszych czerwonych win Australii. Od kilku lat wszystkie butelki zamykano zakrętką, jednak połowa butelek z rocznika 2008 otrzyma inne zamknięcie, popularny zwłaszcza w Austrii i w Niemczech Vino-Lok.

Vino-Lok

Tags: , ,

Gdy w pierwszym tegorocznym numerze Magazynu publikowaliśmy artykuł Stuarta George’a o Australijczyku Davidzie Powellu i jego winiarni Torbreck z Barossy, nie przypuszczaliśmy (choć wyznawcy teorii spiskowych pewnie i tak w to nie uwierzą), że tak szybko wina Torbreck trafią do Polski. Na zaproszenie firmy Wines United, która buduje coraz ambitniejsze portfolio win z Australii i Nowej Zelandii, przywiózł je do Warszawy Andrew Tierney, dyrektor eksportu Torbreck. Przedstawił je w minioną środę podczas kameralnej degustacji w La Fromagerie.

Andrew Tierney

Andrew Tierney

O firmie Torbreck i jej właścicielu nie będę pisał, odeślę do artykułu Stuarta George’a (MW 1/2011 – niedługo powinien w całości pojawić się w portalu), tu zaś skupię się na winach. Torbreck koncentruje się na odmianach rodańskich (syrah, grenache, mourvedre, roussanne, marsanne i viognier), wyjątek czyniąc dla semillon. Degustację otworzyły dwa wina białe.

Woodcutter’s Semillon 2009. Intrygujący kamienno-ozonowy nos, w ustach dużo materii owocowej delikatnie tylko dotkniętej beczką, dobra kwasowość. Bardzo dobre.

Roussanne Marsanne Viognier 2009. Choć wino pachnie bardzo atrakcyjnie (owoce, głównie brzoskwinie, z lekkim akcentem beczki), niemal cała jego siła tkwi w ustach, fantastycznie kwasowych, skoncentrowanych, pieprznych, z bardzo długą końcówką. Znakomite!

Przedstawione na degustacji wina czerwone to dwa kupaże typu GSM, dwa shirazy i trzy shirazy z domieszką viognier.

Cuvée Juveniles 2009 podobało się Stuartowi George’owi, ale mi podobało się chyba jeszcze bardziej. Nie mający kontaktu z drewnem kupaż grenache (60%), syrah i mourvèdre (po 20%) wprost eksploduje czystym, świetnie kwasowym, malinowo-śliwkowo-jeżynowym owocem, w długiej końcówce przechodząc w czarne jagody z ładną nutą korzenną i pikantną domieszką pieprzu. Może brak mu nieco złożoności, ale pije się rewelacyjnie. Znakomite!

The Steading 2008 jest beczkową wersją poprzedniego wina. Nie robi aż takiego wrażenia, przede wszystkim z powodu rocznika, który był dużo trudniejszy z powodu upałów, które nastały w Barossie w kluczowym dla dojrzewania okresie. Owoc jest tu przetworzony, konfiturowy, wciąż ma jednak sporo świeżości. Bardzo dobre.

Woodcutter’s Shiraz 2010 jest chyba najprostszym winem całego zestawu, to klasyczny shiraz z Barossy, skoncentrowany i nieco dżemowaty, ale zachowuje dużo soczystości i jest całkiem elegancki. Bardzo dobre.

The Struie 2008 to także czysty shiraz, kulturystyczny, ale całkiem elegancki, w fakturze niemal oleisty, ale z dobrą kwasowością, która równoważy słodki, nieco dżemowy owoc i utrzymuje świeżość aż do końca. Mocna ocena bardzo dobra.

The Factor 2006 to shiraz na modłę północno-rodańską robiony z kilkuprocentową domieszka viognier, choć stylistycznie nie próbuje win z doliny Rodanu naśladować. Potężny, ale świeży i bardzo czysty owoc, dojrzałe taniny, dobra, „elektryzująca” kwasowość. Owoce pochodzą z winnicy liczącej sobie, bagatela, 140 lat, z hektara zbiera się ich około jednej tony (więc kilka razy mniej, niż z typowej młodej winnicy). Jeśli czasem mam wątpliwości, czy „bomba owocowa” (to jeden z ulubionych terminów Parkera) może być elegancka (znów użyłem tego słowa, ale to chyba klucz do tajemnicy sukcesu tych win), to w tym przypadku z pewnością jest. Znakomite.

Descendant 2007 również jest shirazem z niewielką (w tym roczniku 7%) domieszką viognier. Dłużej niż poprzednie wino dojrzewa w beczkach, robi jednak wrażenie jeszcze świeższego, co być może jest wpływem rocznika. Opinie na temat tego, które z dwóch ostatnich win jest lepsze, będą pewnie podzielone, ja skłaniam się ku The Factor, ale i tu muszę dać ocenę Znakomite.

RunRig 2006 też zawiera domieszkę viognier, jednak w przeciwieństwie do poprzednich win, w których na sposób rodański obie odmiany fermentują razem, tutaj 2% viognier zostało dodane już po selekcji najlepszych baryłek z dojrzewającym winem. To pierwsze wino w całym zestawie, w którym ujawniają się cechy aromatyczne zwykle przypisywane winom z Australii, a mianowicie wyraźna nuta mentolowa wpadająca w eukaliptus, nie dominuje ona jednak złożonego, intensywnego zapachu wina. Koncentracja jest tu potężna, nie czuć jednak ani odrobiny przesady, pije się to wino świetnie, choć nie jest to przyjemność tania. Ten kieliszek wypiłem, ze świeżo ukruszonym kawałkiem parmezanu był jeszcze lepszy. Znakomite.

Importer zapewnia, że ceny polskie będą bliskie cenom detalicznym w Australii, co oznacza 60-70 zł w przypadku kilku etykiet tańszych, 100-150 zł dla win ze środka stawki i ok. 700 zł dla RunRig. Zależy to oczywiście od kursów walut (i pewnie od wielu innych czynników), proszę więc traktować te dane jako bardzo orientacyjne.

Degustacja win Torbreck nie była jedyną, jaka się tego dnia w Warszawie odbyła, o kolejnej napiszę w następnym wpisie.

Tags:

Z pola bitwy nad winnice? W Bordeaux opracowano prototyp bezzałogowego śmigłowca do badania stanu winnic z powietrza.

Lubicie naftowe aromaty rieslinga? Michel Chapoutier twierdzi, że to taka sama wada, jak brettanomyces.

Z najnowszych badań przeprowadzonych w Australii wynika, że picie czerwonego wina ma korzystny wpływ na kości mężczyzn po 50-tce. Niestety u mnie dziś białe.

Słyszeliście o odmianie sérine? Być może to ona, a nie syrah, budowała w przeszłości sławę Côte-Rôtie w dolinie Rodanu. Trwają prace nad jej odrodzeniem.

 

Tags:

« Older entries