butelki

You are currently browsing articles tagged butelki.

Znów kilka linków, by rozluźnić trochę tłok w kolejce. Kolejność właściwie losowa.

Wino może pomóc zwalczyć złe skutki poparzenia słonecznego. Niestety wbrew tytułowi z artykułu wynika, że chodzi raczej o stosowanie zewnętrzne.

Zainspirowany niedawną rekordową ceną butelki wina The Daily Meal przytacza kilka innych winnych rekordów.

W jednym z Fejsbukowych komentarzy do przytoczonej wyżej mojej magazynowej notatki o Château d’Yquem 1811 pojawiła się sugestia, że zainteresowanie winem było tym większe, że  rok 1811 był rokiem komety. O co z tym rokiem chodzi wyjaśnia w swym blogu Nick Stephens.

Technologia satelitarna pomaga w zbiorach winogron we Francji (nie jest to jakaś specjalna nowość, ale przeczytać warto).

Ta wiadomość mi się spodobała: do rady nadzorczej Constellation Brands, wciąż chyba największego producenta wina na świecie, dołączył prezes firmy Harley-Davidson. Do tej pory sądziłem, że harleyowcy preferują piwo.

W Polsce nie można reklamować wina w TV, spójrzmy jednak jak się to robi(ło) gdzie indziej.

Szwajcaria kojarzyła mi się dotąd raczej z miniaturyzacją, okazuje się jednak, że przynajmniej w kwestii wina Helweci wolą duże formaty.

Nie dość, że francuscy winiarze muszą martwić się o pogodę podczas zbiorów, to jeszcze mają na głowie nielichą biurokrację, regulującą na przykład kwestię toalet dla zbieraczy.

No dobrze, na dziś wystarczy.

Tags: , , , , , , , , ,

Właściciele znanej australijskiej marki win Oxford Landing wpadli na pomysł przeprowadzenia oryginalnej kampanii reklamowej w londyńskim metrze, na stacji Oxford Circus, którą planowano przekształcić w winnicę. Rozmowy z władzami Londynu skończyły się jednak niepowodzeniem, ale sam projekt można obejrzeć tutaj.

Winom różowym odmawia się zwykle prawa do wielkości, szansę na jej osiągnięcie pozostawiając winom białym lub czerwonym. Andrew Jefford w swoim blogu próbuje zrozumieć dlaczego.

Czołowi producenci w Bordeaux ogłaszają w tych dniach ceny win z rocznika 2010, rzadko jednak się mówi, ile mogą być warte same posiadłości, czasem tylko gdy któraś zmienia właściciela, do prasy przedostaje się informacja o zapłaconej kwocie. Brytyjski Liv-Ex oszacował wartość czołówki. Zdaniem ekspertów Liv-Ex posiadłości wartych co najmniej 50 mln. euro jest 53, a najcenniejszą jest dziś Château Lafite-Rothschild, warte 3,7 miliarda euro.

Z kolejnego XIX-wiecznego wraku wyłowiono kilka butelek wina, tym razem w okolicy Bermudów, a pisze o tym Nick Stephens.

Ktoś wpadł na pomysł, by kobietom sprzedawać wino w butelkach wzorowanych na tych używanych do perfum. Ciekawe, czy się przyjmie.

Tags: , , , , ,

Zatrzymanie kobiety, która próbowała kupić wartą 2300 euro butelkę Pétrusa za 2,50 euro naklejając wcześniej kartkę z ceną z taniej butelki, nie jest może wiadomością aż tak bardzo sensacyjną, by o tym pisać (choć podało ją wiele winiarskich serwisów informacyjnych). Ja wspominam o niej tylko ze względu na sklep, gdzie do tego doszło: supermarket Leclerc. Zastanawiam się, ile win kosztujących 10 zł będą musieli w zbiorowym trudzie wypić Polacy, zanim dostaną szansę choćby popatrzenia na Pétrusa w supermarkecie.

Oryginalne zastosowanie dla korków znalazł pewien Czech: okleja nimi swój dom. Do tej pory zużył ich 180 000, teraz pracuje nad czwartą ścianą. Na szczęście to nie ofiarności swojej wątroby (ani też portfela) te korki zawdzięcza.  Gdyby ograniczył spożycie wina do maksymalnej akceptowanej przez większość lekarzy porcji pół butelki dziennie, potrzebowałby 1000 lat, lub rocznego wsparcia miasteczka z dorosłą populacją 1000 osób…

Pisałem już wcześniej o rosnącej wśród części konsumentów i krytyków frustracji spowodowanej przez zbyt ciężkie butelki. W kanadyjskim stanie Ontario detaliczną sprzedaż wina prowadzi stanowy monopol Liquor Control Board of Ontario (LCBO). Ogłosił on ostatnio, że od 1 stycznia 2013 nie będzie sprzedawał win o cenie przekraczającej 15 dol. kanad., jeśli waga netto butelki będzie przekraczała 420 g, a przy droższych winach producenci oferujący lżejsze butelki będą mieli większe szanse dostać się do stanowych sklepów.

Szampana można zrobić tylko z pinot noir, pinot meunier i chardonnay? Nie, gdyż lista dozwolonych odmian, o czym się często zapomina, obejmuje aż siedem pozycji, a do wymienionych wcześniej dochodzą pinot blanc, pinot gris, petit meslier i arbane (zajmują one ok. 0,27% powierzchni winnic w Szampanii, nic więc dziwnego, że zwykle się je pomija). Ostatnio rośnie jednak wśród producentów zainteresowanie tymi egzotycznymi odmianami, pisze o tym w swoim blogu Nick Stephens.

Tags: , , ,

Z braku czasu i natłoku interesujących materiałów dziś prasówka w wersji minimax, czyli minimum słów, maksimum linków.

Pierwsze chińskie wina ekologiczne.

Robert Joseph broni ciężkie butelki (a ja się z nim nie zgadzam, ale o tym już chyba pisałem).

Producent win Yellow Tail pozwał do sądu innego producenta, oskarżając go o kradzież pomysłu na etykietę (kilka linków: link pierwszy, link drugi, link trzeci).

Wideo pokazujące jak się zbiera dotknięte szlachetną pleśnią grona na sauternes.

Temat zwalczających ból głowy modyfikowanych genetycznie drożdży był ostatnio dość popularny, z racji dopuszczenia ich do użytku w Kanadzie (np. tutaj, tutaj i tutaj). Tyler Colman, czyli Dr Vino, zbadał to nieco bardziej wnikliwie.

Tags: , , , , , ,

Czasu mało, więc tylko kilka mniej lub bardziej ciekawych linków.

  • Frank Cornelissen, ciekawy belgijski winiarz z Sycylii, w swoim niedawno założonym blogu tłumaczy dlaczego do większości swych win używa syntetycznych zatyczek Nomacorc.
  • Jamie Goode przedstawia niektóre osiągnięcia nauki w zakresie wiedzy o winie.
  • Znany choćby z łamów Magazynu WINO Stuart George pisze o tym, jak raczej nie należy łączyć wina z czekoladą.
  • Święta już za nami, więc na szczęście nie dostanę takiego prezentu pod choinkę.
  • Wina w takich butelkach też nie chcę widzieć, osad mi nie przeszkadza.

Tyle na dziś, mam nadzieję, że już wkrótce będę miał trochę więcej czasu dla tego porzuconego ostatnio bloga.

Tags: , , , , ,

Już kilka razy pisałem tu o problemie, jakim jest absurdalnie duży ciężar wielu butelek wina. Z kontrowersji wyłączyłem tylko butelki przeznaczone na wina musujące, one po prostu powinny być mocniejsze, więc i masywniejsze. Okazuje się jednak, że aż tak ciężkie być nie muszą. W interntowym wydaniu New York Timesa ukazał się właśnie ciekawy artykuł Liz Alderman, w którym pisze ona między innymi o dokonanym niedawno odchudzeniu części butelek szampańskich, których wagę ze standardowych 900 gramów zmniejszono o 65 g. Niewiele? Gdyby wszyscy producenci szampanów zaczęli je stosować, to zdaniem Comité Interprofessionnel du Vin de Champagne łączna emisja dwutlenku węgla podczas transportu butelek i win zmalałaby w ciągu roku o 8 tys. ton, co zdaniem autorki artykułu równa się rocznej emisji przez 4 tysiące małych samochodów (nie sprawdzałem tych liczb).

Nowe, odchudzone butelki są od roku 2003 stosowane przez dom Pommery, wiosną tego roku kilka innych firm też zaczęło je stosować (wśród nich Moët & Chandon i Veuve Cliquot), a władze C.I.V.C. mają nadzieję, że  wszyscy producenci przestawią się na nowe butelki w przyszłym roku, gdy trzeba będzie butelkować wina z tegorocznych zbiorów.

Tags: ,

W sierpniu poruszyłem tu problem wielkiej wagi niektórych butelek – tych pustych – używanych do wina.  Dziś wracam do tej sprawy, gdyż kilka dni temu znany krytyk brytyjski Tim Atkin poinformował czytelników swej cotygodniowej rubryki w The Observer, że nie będzie już rekomendował żadnych win w zbyt ciężkiej (jego zdaniem) butelce, z jedynym wyjątkiem uczynionym dla win musujących, które z samej swej natury wymagają mocniejszego, a więc i masywniejszego opakowania.  Czyżby oznaczało to początek ery, w której zanim wino stanie do walki o konkursowe laury, będzie musiało przejść obowiązkowe i uroczyste ważenie? Czy wraz z pojemnością i zawartością alkoholu producent powinien podawać na etykiecie ciężar butelki?

Atkin daje swym czytelnikom kilka rad, jak mogą zminimalizować wpływ na środowisko win, które piją. Proponuje, by kupować butelki z winiarni o udokumentowanym niskim „carbon footprint” (daje w tym miejscu przykłady z Australii i Nowej Zelandii, pytanie czy transport z tak daleka rzeczywiście jest taki dobry), zwrócić uwagę na opakowania alternatywne, częściej sięgać po wina brytyjskie, czy wreszcie – tę jego radę trudno będzie przenieść na nasze ekologiczne poletko – rozważyć kupowanie win transportowanych luzem i butelkowanych już w Wielkiej Brytanii.  Dziś tylko najniższe półki supermarketów są tak traktowane,  pamiętajmy jednak, że praktyka butelkowania wina przez samego producenta jest stosunkowo nowa, sto lat temu właściwie wszystkie grand cru classé trafiały do Londynu w beczkach.  Kluczowa jest tu oczywiście kwestia zaufania, w Londynie jakość wina gwarantował butelkujący je dom kupiecki z długą historią i wypracowaną renomą, a i tam różnie bywało. Polscy konsumenci wciąż chyba większe zaufanie mają do rozlewni niemieckich, czy brytyjskich, niż do polskich.

Tags:

Problemem coraz częściej dyskutowanym w winiarskich blogach i w felietonach jest problem wagi, wielkiej wagi … butelek.  Niektórymi z używanych dziś flaszek można by pewnie ładować bazooki i inne panzerfausty, sprawdziłyby się też, po ich uprzednim opróżnieniu rzecz jasna, w roli granatów obronnych.  Od blisko roku ważę trafiające do mojego domu rekordzistki, stan tabel na dziś: pierwsze miejsce – 1400 g (a więc blisko dwa razy więcej, niż ważyło wino wcześniej tam zawarte – to nie była butelka magnum!).  Jancis Robinson pisała o tym problemie już trzy lata temu, później, w płatnej części portalu, wracała do tematu jeszcze kilka razy.  Nasze codzienne niedogodności (zwichnięcie ręki w łokciu przy nalewaniu, nieuchronny nadbagaż w samolocie) nie są przy tym tak istotne, jak koszt bezsensownego wożenia milionów ton szkła wokół globu.

Nie będę wnikał tu w powody stosowania przez producentów takich butelek, szkoda na to czasu.  Dziś chcę napisać tylko o rekordach z drugiej strony skali.  Najlżejsze ważone przeze mnie butelki osiągają wynik w granicach 400 g, a w dzisiejszym internetowym wydaniu brytyjskiego Decantera znalazłem informację o kończących się pracach nad szklaną, zakręcaną butelką do wina ważącą jedynie 300g.  Tak trzymać!

PS.  Inną stosowaną już metodą obniżenia wagi opakowania jest sprzedaż wina w butelkach z tworzywa sztucznego.  Wbrew pozorom, wpływ na środowisko produkcji, transportu i utylizacji takiego opakowania może być istotnie niższy niż w przypadku ciężkiej butelki szklanej, pisaliśmy już zresztą o tym w Magazynie.  Trudno też znaleźć racjonalny powód, dla którego tanie wina codzienne nie mogłyby być na szerszą skalę sprzedawane w opakowaniach kartonowych, jak mleko.

Tags: