Szczęście

Wczoraj dostałem w prezencie od Roberta Mielżyńskiego dwie kuropatwy. Obsypałem je rozmarynem, zawinąłem w słoninę i upiekłem. Do popicia miałem prostego chambertina od Guyona. Jedząc kuropatwy, nie posługiwałem się sztućcami. Byłem szczęśliwy.