Komu w drogę…

Walizka nie zdążyła nawet powędrować do szafy, a już trzeba się pakować. Lecę jutro do Styrii na „Wine Summit”, organizowaną co dwa lata przez austriacki „Wein Marketing”. Muszę przyznać, że od lat jestem pod głębokim wrażeniem działań tej organizacji promującej rodzime winiarstwo. Rozmach imprez to jedno, a sposób przygotowania to drugie. Zwykle działania podobnych instytucji ograniczają się do wizyt w winiarniach i degustacji. W przypadku „Wein Marketingu” do także świetnie przygotowane seminaria, wykłady, degustacje porównawcze (w tym roku w Styrii czeka mnie na przykład sesja porównawcza lokalnych sauvignon blanc z tymi znad Loary i z Nowej Zelandii).

Program jest zabójczy – każdego dnia cztery, pięć podobnych punktów, ale jak mawiają weterani winiarskich wyjazdów: nie robimy tego dla przyjemności.

Jestem bardzo ciekaw Styrii. Znam tamtejsze wina od lat i, zwłaszcza białe, należą do moich ulubionych. Teraz wreszcie przyszedł czas na bezpośrednie zetknięcie z regionem, ludźmi, krajobrazem ale i legendarną już architekturą tamtejszych winiarni.

Jeśli tylko uda mi się być on-line, obiecuję częste relacje.

Tym, którzy zostają w Polsce życzę zaś dobrej pogody na długi weekend i samych udanych win na początek lata.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.