Mittelrhein: nieznane w sercu znanego

Między Bingen, a Koblencją Ren toczy swe wody doliną o stromych skalistych brzegach. Po obu stronach rzeki bajkowe miasteczka i wioski pełne szachulcowych domów ściągają co roku miliony turystów. Podobnie jak skała Loreley, czy dziesiątki warowni. Region jest tak urokliwy, że wpisano go na listę UNESCO. Powstaje tu także wino, ale to w Mittelrhein, bo tak nazywa się region, pozostaje na drugim planie.

Nie brak tu znakomitych siedlisk. Najlepsze winnice porastają strome stoki bądź nad samym Renem, bądź powyżej wąskich, bocznych dolin. Coraz częściej brakuje natomiast ludzi. Praca w trudno dostępnych winnicach Mittelrhein wymaga wielokrotnie większego nakładu pracy niż w pobliskiej Hesji Nadreńskiej, czy Nahe. Dzieci wielu winiarzy wolą zarabiać łatwiejszy pieniądz na turystach tłumnie odwiedzających region, niż prowadzić „winiarstwo heroiczne” na skalnych zboczach.

Na szczęście nie brak garstki zapaleńców, którzy utrzymują region przy życiu i udowadniają, że Mittelrhein warto się interesować. W czasie targów ProWein miałem okazję odwiedzić wszystkich znaczących producentów, którzy się wystawiali. Szkoda, że zabrakło wśród nich takich liderów nadreńskiego regionu jak: Weingart, Matthias Müller, Bernhard Didinger, Lanius-Knab, czy Heilig Grab. Na szczęście było co próbować:

Toni Jost
Bodaj najbardziej zasłużona winiarnia w Mittelrhein. Peter i Linde Jost prowadzą ją w Bacharach, przy jednej z głównych ulic miasteczka. Perłą w koronie liczącej ledwie 8,8 ha winnic posiadłości jest parcela w Bacharacher Hahn, bodaj najsłynniejszym terroir środkowego Renu (niebieski łupek dewoński). W 2009 r. Riesling Grosses Gewächs z tego siedliska okazał się wciąż zamknięty, ale z pewnością elegancki i mineralny. Delikatna nuta gruszki i świetna soczystość i równowaga pokazują, że mamy już dziś do czynienia z winem znakomitym, które najlepsze lata ma przed sobą. Nie gorszy jest też „zwykły” Hahn Riesling Spätlese trocken 2009 – skalny, krystalicznie czysty, o fascynującej fakturze przypominającej drobne potokowe kamyczki. Bardzo dobrze prezentuje się nieco prostszy Riesling Devon S Spätlese trocken, w roku 2009 dość krągły, ale wciąż przede wszystkim mineralny. Czystym, lekkim, delikatnie kamiennym i bardzo odświeżającym podstawowym rieslingiem Jostów z 2009.

Bastian
Butikowa winiarnia z ponad trzystuletnią historią. Zaledwie 6,1 ha rodzi jedne z najciekawszych rieslingów w Mittelrhein. Flagowe siedliska: Posten i Wolfshöhle leżą w bocznej dolinie powyżej Bacharach – pierwsze dało w 2009 r. znakomite wino klasy Grosses Gewächs o aromacie świeżego chleba, cytrusów, wreszcie mokrych kamieni – eleganckie i pikantne; riesling z drugiego (również GG 2009) jest bardziej surowy, powściągliwy – świetnie kwasowy i mineralny.
Część gron rieslinga Friedrich Bastian zbiera w bardzo nietypowym dla regionu siedlisku – na leżącej na Renie wyspie Heyles’ en Werth. Pochodzący z niej Riesling halbtrocken 2009 jest nieco bardziej krągły, choć sprawia wrażenie wina całkowicie wytrawnego. Najbardziej smakował mi jednak bardzo jeszcze młodzieńczy St. Jost Riesling Spätlese 2009, w którym 75 gramów resztkowego cukru znakomicie równoważy świetna kwasowość. Wino z klasą, fenomenalnie mineralne.

Ratzenberger
Rodzina Ratzenbergerów pracuje w dużej mierze w tych samych siedliskach, co Bastianowie. Ich najlepsze wina także pochodzą z winnic St. Jost, Posten i Wolfshöhle. Posiadłość liczy około 10 ha, a pochodzące z nich wina zwykle łączą świetną mineralność, krystaliczną czystość, dobrą kwasowość i soczysty owoc. W tym właśnie stylu jest St. Jost Riesling Grosses Gewächs 2009. Z Wolfshöle Ratzenbergerowie zaprezentowali na ProWeinie Rieslinga GG z rocznika 2007 – wino kompletne, pięknie dojrzewające, pełne nut owocowych i jednocześnie wciąż wierne siedlisku, stanowiące najlepszy przykład na co stać Mittelrhein.
Rodzina z Bacharach słynie też z win słodkich, w tym z coraz rzadszych eisweinów. Degustowany w Düsseldorfie Bacharacher Kloster Fürstental Riesling Eiswein 2009 (180 g/l resztkowego cukru) pokazał się jako wino z jednej strony bardzo delikatne, z drugiej zdecydowanie bardziej, na tym etapie, eksponujące nuty skalne niż słodkie; mnóstwo w nim rasowych aromatów rieslinga, lekkich niuansów miodu, wosku, nafty, do tego rewelacyjna kwasowość i wielki potencjał.

Winnice powyżej Bacharach

Schweinhardt
Axel Schweinhardt ma swą winiarnię w Langenlonsheim, w Nahe. Tu też leży lwia część jego winnic. Każdego roku producent zadaje sobie jednak trud i przywozi do piwnic grona rieslinga z trzech siedlisk w Mittelrhein: Oberweseler Oelberg; Oberweseler Goldemund i Kauber Backofen. Pierwsze dwa leżą na zielonym, trzecie na niebieskim łupku. Styl pochodzących z nich win Schweinhardt określa lakonicznym terminem: puristical Rieslings with pleasing mineral notes. Nic dodać, nic ująć. Czystość i mineralność to zasadnicze cechy trzech rieslingów z 2009 r., które miałem okazję zdegustować w Düsseldorfie. Goldenmund wydaje się przy tym najbardziej dojrzały, z nutami maślanymi. Backofen i Oelberg są chłodne, eleganckie, ale nie wyniosłe. Warto na nie zaczekać. Wszystkie kosztują w winiarni śmieszne 8,50 euro (cena detaliczna dla klienta indywidualnego).

Obszerny artykuł o Mittelrhein ukaże się w numerze 3/2011 Magazynu WINO, w czerwcu br.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.