Za wcześnie na amarone…

…przynajmniej na rocznik 2008. Zgodnie z przepisami DOC Amarone della Valpolicella, wina z tej apelacji trafiają na rynek w czwartym roku po zbiorach. Jak pokazała ostatnia przekrojowa degustacja Anteprima Amarone w Weronie (28.01.2012) – co najmniej o rok za wcześnie.

Konsorcjum win z regionu Valpolicella już w niedzielę 29 stycznia odtrąbiło na swoich stronach i w newsletterach sukces prezentacji nowego rocznika amarone. Głównym powodem do radości była liczba 1800 degustatorów, którzy odwiedzili pałac Gran Guardia przy Piazza Brà, centralnym placu Werony. Prawdopodobnie właśnie lokalizacja przyczyniła się do tak dużej frekwencji – przed rokiem, gdy Anteprima odbywała się na terenach targowych na obrzeżach miasta, chętnych do spróbowania nowego rocznika było zdecydowanie mniej. Inna sprawa, że amarone ma dziś dobrą prasę i zarówno we Włoszech, jak i wielu krajach Europy oraz w Stanach Zjednoczonych sprzedaje się świetnie (choć np. nie w Austrii, gdzie według relacji Luzii Schrampf z Der Standard, z którą rozmawiałem o tym nad Adygą, amarone ma bardzo ograniczoną sprzedaż i uchodzi za wino nieco zapomniane).
Przytoczone przez Consorzio Tutela Vini Valpolicella suche fakty mówią jednak wyraźnie: w roku 2000 sprzedało się 5 mln butelek amarone, w 2011 – 12 mln (w tym samym czasie produkcja „zwykłej valpolicelli/valpolicelli classico spadła z 50 do 25 mln nad czym boleje Wojtek Bońkowski, a ja się pod jego tezami dotyczącymi tego rześkiego, owocowego, tak bardzo potrzebnego na co dzień wina podpisuję).

Tyle propagandy. Praktyka wyglądała gorzej. Pierwszy skandal wybuchł w chwili, gdy zobaczyliśmy listy degustacyjne, na których brakowało zdecydowanej większości czołowych producentów amarone. Już przed rokiem nie było kilku tuzów. W 2012 nie pojawiły się obecne przed rokiem winiarnie takie jak Speri, Tedeschi, Tenuta Sant’ Antonio czy Tommasi. Wielu kolegów z krajów, których rynki zdominowane są przez Czołową Dwunastkę stwierdziło wręcz, że gdyby znali listę wcześniej, wyjazd do Werony by sobie darowali. Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że zastępy mniej znanych producentów valpolicelli i amarone obecne są dziś na polskim rynku, więc przynajmniej mój przyjazd na Anteprimę bezcelowy nie był.

Drugi problem dotyczył kondycji win. Do Gran Guardii zostaliśmy zaproszeni jeszcze przed dziesiątą rano. Sala degustacyjna wyglądała na gotową, podobnie wina i sommelierzy. Przez pierwszą godzinę nie działo się jednak nic. O jedenastej, w sali na piętrze rozpoczęła się konferencja prasowa, a sommelierzy oświadczyli, że wina nalewać będą dopiero po jej zakończeniu, czyli około południa. Za wytłumaczenie jakoś to musiało starczyć, wkrótce jednak okazało się, że winiarze, którzy przybyli do Gran Guardii w dniu degustacji rankiem zastali swoje (dostarczone dzień wcześniej) wina w temperaturze zaledwie 5ºC. Zaczęły się nerwowe ruchy, ktoś widział nawet producentów ocieplających butelki nad grzejnikami. Być może zatem degustację opóźniano po to, by doprowadzić wina do stanu jako takiej używalności.
Przez trzy kolejne dni podróżowałem po Valpolicelli odwiedzając kilkanaście winiarni i w większości miejsc, gdzie redegustowałem amarone 2008 próbowane w czasie Anteprimy, smakowało jeśli nie lepiej to przynajmniej wyraźnie inaczej.

Największym mankamentem degustacji jest jednak kwestia rocznika. Oficjalnie 2008 rzeczywiście może być już w sprzedaży. W praktyce około połowy przedstawionych do degustacji win stanowiły próbki beczkowe. Stąd tak dużo aromatów dębowych oraz brak integracji i równowagi w wielu winach. W Corte San Benedetto znalazłem w piwnicy beczkę pełną amarone 2007, którego próbkę degustowałem… w czasie Anteprimy 2011. Wino zostanie zabutelkowane dopiero za kilka miesięcy, na rynek trafi pod koniec roku. Szef winiarni, Angelo Lavarini powiedział zresztą, że ma kłopot z przygotowaniem próbki na degustację, bo dojrzewa swoje amarone w beczkach z różnego rodzaju dębu, w związku z czym kupaż, jak przygotowuje na degustację różni się znacząco od tego, który ostatecznie butelkuje.

Jak rozwiązać te problemy? Od rocznika 2010 amarone della valpolicella zyska status DOCG, co byłoby być może dobrą okazją do wydłużenia o rok obowiązkowego dojrzewania. Na to bym jednak nie liczył (ekonomia!). Może zatem wzorem najlepiej zorganizowanej włoskiej anteprimy, czyli przeglądu chianti classico we Florencji, pozwolić producentom pokazać ten rocznik wina, który rzeczywiście wypuszczają na rynek?

Na koniec dwa słowa o samym 2008. Po łagodnej zimie (opady na średnim poziomie) wiosna (kwiecień – czerwiec) była bardzo wilgotna, a w winnicach pojawiła się pleśń. Na szczęście wrzesień i październik przyniosły słoneczną, ciepłą i suchą aurę. Zbiory zaczęły się 22 września, a więc zgodnie z historyczną średnią. Koncentracja cukru w gronach była niższa niż w poprzednim roczniku, za to wyższa od średniej. Poniżej (ale nie dużo) średniej była natomiast kwasowość, znacząco jednak wyższa niż w 2007. W pierwszej fazie suszenia gron na amarone warunki były idealne, listopad i grudzień przyniosły jednak sporo wilgoci, co oznaczało konieczność użycia klimatyzatorów. Tłoczenie winogron zaczęto już 15 grudnia. Rocznik uznawany jest za „elegancki” i „dobry”. Niedoskonała degustacja w Gran Guardii i późniejsze próby u winiarzy zdają się potwierdzać tę opinię – o ekscytację trudno, ale z całą pewnością nie jest źle. Więcej o winach z 2008 powiedzieć będzie można uczciwie dopiero za kilka miesięcy, najpewniej zaś za rok-dwa.

Oto tuzin win, które wywarły na mnie najlepsze wrażenie w czasie degustacji Anteprima Amarone 2008*:

Villa Arvedi, Bertani**
Vigneti di Ravazzol, Cà la Bionda
Gli Archi, Corte Archi
Nicola Fabiano, Fabiano
Vigneto Campedel, Gamba
Calcarole, Guerrieri Rizzardi
Campo Rocco, Le Marognole I Corsi
Cecilia Beretta – Terre di Cariano, Pasqua
Masua di Jago, Recchia
Corte Majoli, Tezza***
Morar, Valentina Cubi
Vigne Alte, Zeni

*kolejność alfabetyczna
Wszystkie wina z DOC Amarone della Valpolicella Classico z wyjątkiem :
** Amarone della Valpolicella Valpantena
*** Amarone della Valpolicella

A już w przyszłym tygodniu nowy numer Magazynu WINO, w którym m.in. znajdziecie przekrojową degustację win z regionu Valpolicella (od prostych win codziennych po amarone i recioto) dostępnych na polskim rynku. Więcej o winach z okolic Werony w Magazynie WINO pod koniec lata.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.