Jeśli cena będzie ok…

Tegoroczny Wielki Tydzień zbiegł się z wielkim tygodniem w Bordeaux, tygodniem w którym setki kupców i krytyków degustują nad Żyrondą i Dordogne beczkowe próbki win z ostatniego rocznika. Z doniesień wynika, że mniej dyskutowano tym razem o samych winach, więcej zaś o tym, ile będą kosztowały.

A założenie jest tym razem takie, że będą kosztowały mniej. 2011, na szczęście nie okazał się wielki. Na szczęście, bo po serii roczników „pięciolecia”, „dekady” czy „półwiecza” ceny win bordoskich zostały wyśrubowane do tego stopnia, że z trudem łyka je nawet rynek chiński – w dużej mierze odpowiedzialny za całą tę hucpę.

Obecni w zeszłym tygodniu w Bordeaux piszą dość zgodnie: rocznik niezły, klasyczny, z winami raczej lżejszymi, bardziej ascetycznymi, bez nowoświatowych naleciałości, rocznik nierówny dla poszczególnych siedlisk (tym razem lepiej wypadły wina z Prawego Brzegu, choć Master of Wine, James Lawther twierdzi, że St. Émilion są dobre, ale nie spektakularne).

Pomerol 2011 - podobno lepszy niż inne wina z Bordeaux w tym roczniku

Głównym tematem rozmów są jednak ceny, które za chwilę poszczególne châteaux ogłoszą. Cytowany przez serwis Decanter.com, londyński kupiec Stephen Browett z firmy Farr Vintners mówi wprost: to nie jest rocznik, który ktokolwiek musi kupić. Klientów trzeba zainteresować ceną.
Ile mogą spaść ceny bordeaux z 2011? Nawet o połowę i więcej. Specjalizujący się w pomerolach i st. émilion kupiec Christian Moueix deklaruje obniżkę cen o 30 do 50%. Decanter.com zbiera spekulacje dotyczące bordoskiej „pierwszej piątki”. Cena za butelkę Lafite’a, Mouton-Rothchilda, Margaux, Latoura i Haut-Brion powinna oscylować w okolicach 200-250 euro. Przed rokiem było to 600 euro. A zatem okazja?

Problem polega na tym, że na rynku jest wciąż mnóstwo świetnych niesprzedanych jeszcze win z wcześniejszych roczników, których ceny pozostają konkurencyjne. Najlepiej wyjaśnia to Browett na przykładzie legendarnego Château Palmer z Margaux zbierającego w 2011 bardzo pochlebne recenzje. Skrzynka (12 butelek) z rocznika 2009 kosztuje w Farr Vintners 2500 funtów; skrzynka 2001 – 1200 funtów. Nawet jeśli cena 2011 będzie o połowę niższa niż 2009 to i tak będzie to więcej niż za co najmniej równie dobry, a zdecydowanie bardziej nadający się dziś do picia rocznik 2001.

Winnice St. Emilion w październiku 2008 - roczniku, który może stanowić punkt odniesienia przy wyznaczaniu cen en primeur 2011

Po latach szaleństw en primeur i potężnych spekulacji dojrzewamy być może do chwili, gdy zwykły śmiertelnik będzie mógł znów sięgnąć po butelkę niezłego bordeaux.
Na razie poznaliśmy cenę en primeur pierwszego bordeaux z rocznika 2011 – Château Angludet, cru bourgeois z Margaux kosztuje 16 euro za butelkę, a więc 20% mniej niż 2010, wciąż jednak nieco więcej niż 2008 (a to z tym właśnie rocznikiem porównuje się najczęściej obecny).
I pomyśleć, że 9 lat temu, za wprawdzie nieco gorszy rocznik 2002 (dziś w przypadku wielu win rehabilitowany i oceniany lepiej niż na samym początku) płaciłem podobne pieniądze za trzecie cru classé, Château Kirwan…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.