4 x Sycylia

Sycylia ma wiele twarzy. Czasy, w których wina z największej włoskiej wyspy można było wrzucić (wlać?) do jednego worka dawno minęły, co dobrze pokazała doroczna degustacja „Bud Break” u Roberta Mielżyńskiego.

Warszawski importer przebudował (i znacząco rozbudował) w ostatnim roku swoją sycylijską ofertę. Do pojedynczych butelek Tenuta Rapitalà dołączyły wina czterech producentów z różnych zakątków wyspy, o zdecydowanie odmiennym charakterze. To dobrze, bo przed rokiem, przy okazji „Bud Break” poświeconego Toskanii można było narzekać na zbyt jednorodny gust importera.

Cenową podstawę nowej sycylijskiej oferty Mielżyńskiego stanowią wina Settesoli – gigantycznej (blisko 5000 ha winnic i 2377 członków daje jej pozycję największej spółdzielni w Europie) winiarni z Menfi, dla której to już kolejny debiut na polskim rynku. Importer sięgnął po czołową serię spółdzielców, Mandrarossa, z której poszczególne butelki od lat zdobywają uznanie włoskich krytyków (częste due bicchieri, niekiedy nawet „trzy kieliszki” dla czołowego kupażu Cartagho).
W 2011 r. udało mi się odwiedzić Settesoli dwukrotnie i za każdym razem miałem poczucie, że tych bardzo mainstreamowych, ale niezwykle porządnie zrobionych i po prostu smacznych (a przy tym relatywnie tanich) win bardzo na polskim rynku brakuje. Nie ma tu przesadnych ambicji (może z wyjątkiem zbyt prężącego muskuły, napakowanego nero d’avola Cartagho), jest za to bardzo pozytywne myślenie o szerokiej publiczności, dobra jakość owocu i technologiczna sprawność. Mandrarossa nie są winami dla poszukiwaczy oryginalnych smaków i rysu terroir, za to w znakomity sposób zaspokoją potrzeby pijących wino na co dzień.
Z win Settesoli prezentowanych u Mielżyńskiego do gustu przypadły mi najbardziej piaskowa, dobrze kwasowa i soczysta Santanella 2011 (niestety, na razie w Polsce niedostępny) – kupaż fiano, viognier i chenin blanc oraz Bonera 2011, przyjemnie podkręcony beczką kupaż nero d’avola, cabernet sauvignon i cabernet franc, w którym po obfitym, wyrazistym nosie następują relatywnie subtelne, jagodowe, bardzo pijalne usta. Za 43 pln może być to hit nadchodzących miesięcy.

Nadmorskie winnice Settesoli w okolicach Menfi fot. tpb

Castelluci Miano to kolejna spółdzielnia w portfolio Roberta Mielżyńskiego. Tym razem jednak skala przedsięwzięcia jest niewielka – ledwie 125 członków uprawiających winnice na zboczach pasma Madonie opodal Valledolmo, na południowy-wschód od Palermo, w sycylijskim interiorze. Parcele leżą na wysokości 500-1000 m n.p.m. Klimat jest tu dość surowy, wietrzny. Część winnic liczy nawet 40 lat. W Warszawie próbowaliśmy rześkiego, piaskowego catarratto Miano 2011 (48,50 pln) o ciekawej nucie wodorostowo-landrynkowej; Syrah 2009 (48,50 pln) to szczodre, południowe wino, jednak nie tak ciężkie, jak zapowiadałby to skoncentrowany nos, z ładną nutą leśnych owoców, świeże; Perric.One 2009 powstaje z autochtonicznego sycylijskiego szczepu perricone (zwanego też pignatello – ok. 1000 ha upraw na całej wyspie) – jest oryginalnym, zdominowanym przez nuty owocowe winem o dość szorstkiej, na razie, fakturze i przyjemnej soczystości. Niestety, kosztuje aż 87 pln, podczas gdy jakościowo pozostaje zbliżone do Syrah.

Zisola to posiadłość rodziny Mazzei w pobliżu barokowego miasteczka Noto, na południowo-wschodnim krańcu Sycylii, niedaleko Syrakuz. I jak na Mazzei przystało, dwa powstające tu wina są południową wersją tego, co doskonale znamy z Castello di Fonterutoli: szczodre, nowoczesne, pełne nut beczkowych, ale wciąż bardzo eleganckie wina. Degustowaliśmy dwa roczniki Zisoli, lekko marmoladowy w nosie i w kontekście tego zaskakująco świeży i relatywnie lekki rocznik 2010 oraz ciężki, dżemowy, wyraźnie zmęczony w nosie i znów przyjemnie owocowy, jagodowy, przy tym bardzo harmonijny na podniebieniu 2009 (oba wina to czyste nero d’avola). Cena 77 pln.
Przy podstawowej Zisoli wino premium z sycylijskiej posiadłości Mazzeich jest jak turboviagra. Doppiozeta 2008, DOC Noto (wszystkie opisane wcześniej wina to IGT Sicilia) to kupaż 60% nero d’avola, 30% syrah i 10% cabernet franc. Wino ma blisko 15% alkoholu i zdominowane jest przez smolne, wędzone nuty beczki; na podniebieniu czuć dobrą integrację i pierwsze oznaki dojrzałości, szczodrą elegancję, którą dobrze znamy z toskańskich win Mazzeich. Kto zatem lubi Fonterutoli nie będzie winami z Zisoli rozczarowany. Cena Doppiozety to 159 pln.

Federico Curtaz z Tenuta di Fessina fot. tpb

Moje największe emocje wzbudziła degustacja win z Etny, czego spodziewałem się co najmniej od początku października, gdy miałem przyjemność spędzić poranek w winnicach przylegających do winiarni Tenuta di Fessina. Federico Curtaz, Piemontczyk, który latach 1980. i 90. pracował u samego Angelo Gaji oprowadził nas po niezwykłej, porośniętej niekiedy stuletnimi krzewami nerello parceli w Rovittello, dzielnicy Castiglione di Sicilia. Curtaz jest jednym z trzech współudziałowców winiarni (pozostali to winiarka z Toskanii Silvia Maestrelli i jej mąż, Roberto Silva). Najważniejsza była jednak degustacja karafowanej wcześniej butelki magnum flagowego wina TdF, Musmeci 2007, kupażu nerello mascalese i nerello cappuccio z najstarszych i najwyżej położonych winnic – wina iście burgundzkiego w charakterze, o niezwykłej mineralności, przede wszystkim jednak subtelnego, rysowanego bardzo delikatną kreską. Musmeci 2008, DOC Etna (189 pln) pokazane w ostatni piątek na Burakowskiej ma wszelkie zadatki, by osiągnąć za pewien czas podobną klasę – na razie zamknięte, ale podobnie wyrysowane, kamienne, ze świetnym owocem, jak najdalsze od stereotypowych wyobrażeń o cielistych, przegrzanych i ciężkich winach z Sycylii.
Za zdecydowanie mniejsze pieniądze można poczuć o co chodzi Curtazowi i spółce degustując Erse 2009, DOC Etna (83 zł), nie tak strukturalne jak Musmeci, ale równie koronkowo subtelne, z delikatnie smolną, niemal pinotową nutą. Z win TdF, których Mielżyński nie ma na razie w swej ofercie zaskoczyło mnie pozytywnie Chardonnay Nakone 2010 – wino z owoców uprawianych na zachodnim krańcu wyspy, pod Segestą, w okolicach Trapani. Jesienią zeszłego roku wydawało się banalnie landrynkowe – przez dziewięć miesięcy dojrzało, porzuciło słodko-owocowy sztafaż i porusza chodną, kamienną nutą. O Tenuta di Fessina napiszę z pewnością więcej jeszcze w tym roku, w drukowanej wersji Magazynu WINO.

Stara parcela nerello na zboczach Etny fot. tpb

Degustacja sycylijskich win miała swój zaskakujący, bałkański epilog. Na Burakowskiej pojawili się bowiem producenci z Prekmurja, z winiarni Marof, kolejnego słoweńskiego projektu rozkręcanego jakiś czas temu przez Ericha Krutzlera (zapowiedziani) oraz zupełnie niezapowiedziany serbski winiarz Milijan Jelič z Valjeva leżącego na południowy-zachód od Belgradu. Dwa roczniki jego Moravy oraz kameničanka Slovenski san sprawiły, że poświęcę mu wkrótce osobny wpis na blogu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.