Korzenie, czyli co zrobić ze skarbem

Mieszkańcy południowych Włoch mają w ręku skarb w postaci oryginalnych, autochtonicznych odmian winorośli. Wydaje się jednak, że nie zawsze wiedzą co z nim zrobić.

Radici del Sud to bardzo oryginalny konkurs winiarski. (7 już edycja odbyła się w Borgo Egnazia, na przedmieściach Fasano w Apulii). Zaprasza się doń wyłącznie producentów z południowej Italii (Kampania, Bazylikata, Kalabria, Sycylia i, w największym stopniu, Apulia), którzy koncentrują się na lokalnych odmianach winogron. Nie przyznaje się tu medali, tylko wybiera dwa najlepsze wina z danego szczepu. Jury, w którego składzie przez ostatnie trzy dni (9-11.06.2012) zasiadałem oceniało zatem kolejne serie fiano, falanghiny, catarratto, bombino bianco i nero, minutolo, nero di troia, negroamaro, primitivo, aglianico, magliocco, galioppo, nerello, nero d’avola, oraz kilkunastu innych odmian zebranych w osobne grupy. Głównym kryterium oceny ma być nie techniczna poprawność (co wypacza wyniki bardzo wielu konkursów winiarskich), a tipicita czyli typowość.

fot. tpb

Oryginalność konkursu polega też na tym, że oprócz grupy profesjonalnej (krytycy winiarscy, enolodzy i kupcy) osobną komisję tworzą tzw. appassionati czyli miłośnicy wina, wśród nich blogerzy, a nawet jeden piosenkarz. Wyników się nie uśrednia – osobnych zwycięzców wybierają profesjonaliści, osobnych winomani.

Konkurs poprzedzają dwa dni degustacyjnych spotkań z producentami z południa Włoch. Po pięciu dniach spędzonych w Apulii i ponad czterystu zdegustowanych winach nasuwa mi się kilka wniosków.

Po pierwsze – autochtoniczne odmiany dolnej części włoskiego buta to prawdziwy skarb. Każda ma inne możliwości i potencjał, ale wszystkie bez wątpienia warte są tego by robić z nich wino.

Po drugie – winiarze coraz lepiej to rozumieją, odchodzą od chętnie tu jeszcze niedawno sadzonych międzynarodowych szczepów koncentrując się na tym, co miejscowe i oryginalne.

Winnice w Rampone przy linii kolejowej do Locorotondo. Uprawia się tu m.in. verdekę, minutolo i bianco d'alessano fot. tpb

Po trzecie – sam fakt oryginalności i lokalności nie zapewnia sukcesu. Nie mogłem oprzeć się w wielu przypadkach wrażeniu, że o ile powrót do korzeni został już powszechnie na południu zaakceptowany, o tyle pytanie co z tym faktem zrobić pozostaje otwarte. Zbyt wiele win doprawia się tu dębowymi wiórami (tanie aromaty budyniu, kokosa i wanilii potrafią zniweczyć najbardziej osobny charakter subtelnego nero di troia), zbyt wielu pozwala się osiągać niebotyczne poziomy alkoholu. W tej kwestii bezsprzecznym „mistrzem” jest primitivo. Gdy na karcie do głosowania zobaczyliśmy przy jednym z win adnotację 17% zasugerowaliśmy organizatorom błąd w druku – degustacja szybko jednak zweryfikowała nasze podejrzenia: nalewka na spirytusie nie pozostawiała złudzeń, że o żadnym drukarskim chochliku mowy nie ma. Tego samego wieczora zresztą dumny winiarz przedstawił nam swoje primitivo o zawartości alkoholu 18%. To wino do steka – ktoś zasugerował. To wino zamiast steka – padło w odpowiedzi. (Tomek Kurzeja przysłał mi dziś rano z Apulii sms, że właśnie zdegustował negroamaro 19% – podobno było nieźle zrównoważone: smakowało jakby miało „tylko” 16% alkoholu).
W powszechnym zwyczaju jest dziś w Apulii robienie win w stylu pośrednim między amarone i recioto. Grona zostawia się długo na krzewach, po czym fermentuje rodzynki – wtedy o tak wysoki rejestr alkoholu nie trudno, podobnie jak o wysoki cukier resztkowy. A że wszystko odbywa się dużo szybciej i w cieplejszych warunkach niż w okolicach Werony, głębi amarone della valpolicella wina te raczej nie miewają.

Cieszyłem się, że wśród międzynarodowego jury byli też kupcy, w dodatku ze Stanów Zjednoczonych. Dziennikarzy często pomawia się o to, że mają spaczone gusta i promują wina, których szeroka publiczność nie chce nawet wąchać. Winiarze tymczasem często tłumaczą szczodre sypanie wiórów do wina i moczenie nawet dość subtelnego nero di troia w kokosowych beczkach z amerykańskiego dębu wymogami rynku. Moi amerykańscy koledzy (wszyscy z włoskimi korzeniami, specjalizujący się w Italii i pracujący na jednym z najbardziej na świecie konkurencyjnych rynków winiarskich jakim jest Nowy Jork) odpowiadali im jasno: Big Apple takich win pić już nie chce!

Jedno z najlepszych białych win z południa Włoch na tegorocznym "Radici del Sud" fot. tpb

Na szczęście w czasie Radici del Sud nie zabrakło wielu win znakomitych, które z jednej strony charakteryzowała autentyczna tipicita, z drugiej zaś nadzwyczajna niekiedy pijalność. Oto moje typy:

białe
Vigna Segreta Falanghina 2009, Sant’ Agata dei Gotti, Mustilli
Particella 928, 2010, Fiano di Avelino, Cantina del Barone
Rampone Fiano Minutolo 2011, Valle d’Itria, I Pástini
Saharay Catarratto 2008, Sicilia, Porta del Vento
Lacryma Christi del Vesuvio Bianco 2011, Grotta del Sole

różowe
Girofle Rosé 2011, Salento, Monaci (negroamaro)
Diciotto Fanali Rosato 2010, Salento, Apollonio (negroamaro)

czerwone
Pietra dei Lupi Nero di Troia 2006, Castel del Monte, Carpentiere
Mille Ceppi Nero di Troia 2010, Puglia, Michele Biancardi
U’PR’MAT’VE Primitivo 2005, Gioia del Colle Riserva, Fatalone
Primitivo 2008, Gioia del Colle Riserva, Pietra Ventosa
Le Braci 2004, Salento, Monaci (negroamaro)
Malìa Malvasia Nera 2009, Salento, Duca Carlo Guarini
Armentario Nero di Troia 2006, Castel del Monte Riserva, Carpentiere
Aleatico Passito 2005, Salento, Castel di Salve
Toccomagliocco 2008, Calabria, L’Acino (magliocco)
Damis 2005, Cirò Classico Superiore Riserva, Du Cropio (galioppo)
160 Anni 2008, Calabria, Ippolito 1845 (galioppo)
Volvito 2008, Cirò Classico Superiore Riserva, Caparra & Siciliani
Mastrogiurato 2009, Calabria, Caparra & Siciliani (galioppo/greco nero)
Maquè Perricone 2010, Sicilia,Porta del Vento
Ishac Nero d’Avola 2010, Sicilia, Porta del Vento
Maiardi 2007, Aglianico del Taburno Riserva, Torre del Pagus
Terzotratto 2007, Taurasi, I Favati
Vigne d’Alto 2007, Taurasi, Cantine Lonardo
Primium 2006, Taurasi Riserva, Guastaferro

Okolice Castel del Monte do królestwo bombino i uva di troia fot. tpb

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Korzenie, czyli co zrobić ze skarbem

  1. Pingback: Radici – suplement | Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego