VII KPW: Maraton w Łańcucie

Parę świetnych win czerwonych, marne białe, za mało różowych i musujących. Czy polscy winiarze zrobili postęp w ciągu ostatniego roku? Chyba nie… Oto najkrótsze podsumowanie zakończonego właśnie w łańcuckim zamku VII już Konwentu Polskich Winiarzy.

Organizowany od 2006 r. KPW to forum spotkań polskich winiarzy. Pomysłodawcy, Polski Instytut Winorośli i Wina oraz Magazyn WINO założyli przed sześcioma laty, że impreza ma służyć spotkaniu środowiska winiarskiego, degustacji jak największej liczby polskich win, wymiany opinii i doświadczeń oraz integracji rodzimych winiarzy. Trzymamy się tego konsekwentnie, pilnując przede wszystkim, by konwent nie przybierał formy konkursu. Nie ma zatem medali i dyplomów, jest powszechna degustacja i opinie zaproszonych do panelu gości.

W tym roku wina oceniali: Agnieszka Wyrobek-Rousseau, wykształcona w Montpellier winiarka robiąca wina m.in. w Madiran, Nowej Zelandii i Szwajcarii (poznajcie jej opinię o Konwencie); Wojtek Bosak i Marek Jarosz, obaj pracujący w roli konsultantów wielu polskich producentów wina, twórcy niejednej polskiej winnicy (przeczytajcie tekst Wojtka o historii KPW), Wiktor Bruszewski (współtwórca KPW), Wojtek Bońkowski reprezentujący Winicjatywa.pl(tu jego relacja z VII KPW), Mariusz Kapczyński z Vinisfera.pl (tu jego fotoreportaż z VII KPW), Tomek Kurzeja (Magazyn WINO), Kuba Janicki z Kontretykieta.pl (przeczytajcie wyznanie wiary Kuby w polskie wino) i moja skromna osoba.

Panel degustacyjny w akcji fot. tpb

Na VII KPW przyjechali do Łańcuta przedstawiciele aż 88 polskich winiarni, z czego 56 przedstawiło wina do oceny – w sumie 128. Tę potężną liczbę ograniczono po dyskusji do 104 (uzgodniliśmy, że każda z winiarni może pokazać maksymalnie 3 wina). Wina degustowaliśmy typami i szczepami. Oto pierwsze wnioski:

Wina białe zawiodły na całej linii. Po szczodrym, jak na polskie warunki, roczniku 2011 spodziewaliśmy się świetnych próbek. Tymczasem dojmującą cechą bardzo wielu win była zielona kwasowość wskazująca na niedojrzałe winogrona. Wyglądało tak, jakby winiarzom puściły nerwy i zebrali owoce nim te osiągnęły pełną dojrzałość. Agnieszka Wyrobek, która co najmniej kilka z ocenianych win próbowała w ostatnich tygodniach w winiarniach (zazwyczaj z kadzi) zastanawiała się, czy prawdziwym powodem słabej kondycji win białych nie były jednak warunki transportu i przechowywania przed samą imprezą (wina wysyłano często pocztą; część z nich pozostawała poza warunkami piwnicznymi przez nawet dwa tygodnie). Nawet jeśli miało to wpływ na kondycję win, wnioski są raczej smutne. Każde komercyjne wino musi kiedyś podróż odbyć, a warunki w domach konsumentów zazwyczaj nie są idealne do przechowywania – jeśli wino rozpada się wkrótce po opuszczeniu winiarni, nie świadczy to o nim najlepiej.
Ja będę się jednak trzymał opinii, że najważniejszy wpływ na ogólną porażkę win białych z rocznika 2011 miał zbyt wczesny zbiór, błędy winifikacyjne i – w szerszym kontekście – dobór odmian, które po prostu dobrych win dać nie mogą. Dość powiedzieć, że przynajmniej w czasie panelowej degustacji najlepiej w moim odczuciu wypadł riesling (z winiarni Cantina w Lubuskiem).

Dużo lepiej było z winami czerwonymi. Tu winiarze wykorzystali atrybuty ciepłego rocznika – pojawił się owoc, którego na próżno wypatrywaliśmy w winach białych. Sporo cielistych, ładnie zrównoważonych próbek, niezła seria regentów i rond; chyba po raz pierwszy w życiu naprawdę smakowały mi wina z odmiany leon millot i jej kupażu z marechal foch.
Próby podrasowania win nutami dębowymi (bez względu na to skąd te nuty się brały) wypadały zwykle mizernie. Wielu próbkom – paradoksalnie – brakowało też kwasowości, wielu nie brakowało za to resztkowego cukru, co czyniło ich stylistykę nieco pokraczną i niezrozumiałą.
Nie zmienia to ogólnej, dobrej opinii o winach czerwonych z rocznika 2011 – przy sprzyjających warunkach pogodowych można uzyskać w Polsce dobry materiał na wino w tym kolorze. Pytanie, co się z tym materiałem dalej zrobi. I znów uwaga na marginesie – najlepszym polskim winem czerwonym (oczywiście w mojej opinii) okazało się… pinot noir (Adoria), w dodatku z „gorszego” rocznika 2010.

Przed rokiem pisałem z umiarkowaną euforią o polskich winach różowych. Słaby dla win czerwonych rocznik 2010 skłonił kilku winiarzy do zwrócenia się ku tej barwie. Miałem wrażenie, że w sali w Zielonej Górze, pośród winiarzy i obserwatorów panowała zgoda, że to dobry kierunek. Tymczasem w Łańcucie win różowych było jak na lekarstwo. Rozumiem, że większość winiarzy wciąż zbiera minimalne ilości gron i w szczodrym roczniku, takim jak 2011, chciała spróbować sił jednak w winach czerwonych, a na różowe zabrakło już owocu. Wydaje mi się jednak, że w Polsce rosé nie powinno być alternatywą dla wina czerwonego w chłodniejszych latach, ale stałym punktem portfolio większości winiarni. Ot, logika geografii.

Zabrakło jeszcze jednego – win musujących. Na konwencie pokazano jedno – pochodzący z winiarni Kępa Wiślicka kupaż sibery i hibernala dojrzewający 9 miesięcy na osadzie. Wino jeszcze mocno niedoskonałe, ale obiecujące, przyjemnie pieniste, stanowiące dobry powód do dyskusji o możliwościach tego właśnie typu win w Polsce. Oczywiście, robienie win musujących wymaga większych umiejętności i nakładów pracy i środków. Ile jednak razy degustując zielone wina białe mówiliśmy sobie przy komisyjnym stole, że to doskonały materiał na bąbelki. Z tą kwasowością…! Przydałoby się więcej odwagi.

VII Konwent Polskich Winiarzy w Łańcucie zorganizowany z dużym rozmachem, w świetnych warunkach lokalowych zgromadził największą dotąd liczbę uczestników. Mimo dobrego rocznika nie miałem poczucia skoku jakości. Faworyci (Płochoccy, Adoria) wypadli dobrze (choć kilku zabrakło – Winnice Jaworek nie uczestniczą w KPW, Pałac Mierzęcin nie dojechał), wśród pozostałych zabrakło winiarni, która zasłużyłaby na miano wschodzącej gwiazdy. W maratońskiej degustacji 104 win nie było momentu olśnienia; nie czułem też specjalnie regionalnej charakterystyki poszczególnych win, choć w konwencie udział wzięli winiarze z siedmiu regionów o ustalonej pozycji i kilka winnic z miejsc spoza tradycyjnej mapy winiarskiej Polski.

Mam głęboką nadzieję, że polscy winiarze nie zatrzymają się w połowie drogi. Mówi się, że mamy w kraju 1000 ha winnic i mnie więcej tylu winiarzy. Do tej pory swoją działalność w Agencji Rynku Rolnego zarejestrowało raptem 26 producentów. W lipcu dowiemy się ilu doszło w ostatnim roku. trudno jednak nie odnieść wrażenia, że wielu winiarzy nie jest zainteresowanych komercjalizacją swojej produkcji. Tymczasem, co powtarzam od lat, tylko komercjalizacja i związana z nią profesjonalizacja (czytaj: edukacja, inwestycje w sprzęt i winnice, etc.) działań winiarskich może doprowadzić do sukcesu. Czas na oddzielenie działkowców i tych, którzy w swej działalności chcą się zmierzyć z rynkiem. Czas wreszcie zacząć porównywać się z innymi – i nie mam tu na myśli sąsiadów zza miedzy czy innego polskiego regionu winiarskiego, ale kontekst międzynarodowy. Na I KPW mogliśmy cieszyć się z win, którym udało się przejść do końca fermentację. Sześć lat później powinniśmy mieć już wina, za które konsument chętnie zapłaci i nie będzie potem żałował poniesionego wydatku.

Najciekawsze wina VII Konwentu Polskich Winiarzy w Łańcucie

Wina białe

Riesling 2011, Lubuskie, Cantina
Cuvée Blanc 2011, Podkarpacie, Golesz
Cuvée Białe 2011, Małopolska, Srebrna Góra*
Lumini 2011, Świętokrzyskie, Płochoccy**
Moscatello 2011, Świętokrzyskie, Płochoccy
Seyval Blanc, 2011, Podkarpacie, Mieszko

*druga próbka, podana poza panelem degustacyjnym
**wino podane poza panelem degustacyjnym

Wino musujące

Musujące Sibera & Hibernal 2010, Małopolska, Kępa Wiślicka

Wina czerwone

Pinot Noir 2010, Dolnośląski, Adoria
Regent 2011, Małopolska, Witanowice
Marszellus 2011, Świętokrzyskie, Płochoccy
Rondo 2011, Małopolska, Srebrna Góra
Rondo 2011, Łubiniec
Dornfelder barrique 2009, Małopolska, Comte
Regent 2011, Śląsk, Smuga
Regent 2011, Małopolski Przełom Wisły, Dom Bliskowice
Rondo 2009, Małopolska, Nad Dobrą Wodą
Cuvée Czerwone 2011, Małopolska, Nad Dworskim Potokiem
Cuvée Leon Millot & Marechal Foch, 2011, Małopolska, Krokoszówka Górska

Wina słodkie

Cuvée Likierowe 2009, Podkarpacie, Golesz
Wino czerwone likierowe 2011, Podkarpacie, Nadzieja
Jutrzenka wino likierowe 2011, Podkarpacie, Melancholia

A tu całe mnóstwo zdjęć z VII Konwentu Polskich Winiarzy

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „VII KPW: Maraton w Łańcucie

  1. Pingback: Stagnacja « Wojciech Bońkowski