B.N.E.A

Zadzwonili. Chyba pierwszy raz od dwóch czy trzech lat. Trzeci czwartek listopada to jeden z nielicznych dni, kiedy tzw. popularne media interesują się winem.

Winem – to za dużo powiedziane. Interesują się beaujolais nouveau. W pytaniach o młode wino nie brak kąśliwości i mrugania okiem: wiemy, że to byle jakie; wiemy, że to marketingowa hucpa. A ja otwieram butelkę „Oh la la” i powtarzam za Sławkiem C. – tylko snoby nie lubią bożole nuwo.

Winnice w Chiroubles fot. tpb

No dobrze. Może to przesada. Przecież nie smakować może każdemu. Mnie zwykle smakuje, a swoją potrzebę picia nouveau zaspokajam w trzeci weekend listopada, po czym tracę zainteresowanie beaujolais na rok. Tym młodym, bo gamay w jego bożoleskich odsłonach wielbię cały rok. Tym bardziej ucieszyłem się dziś wchodząc w posiadanie, prócz dwóch butelek BN 2012, flaszek z Morgon, Juliénas, Moulin-à-Vent i Chiroubles. Pierwszą z nich otworzę już dziś do les oeufs en meurette. To mój skromny hołd oddany pewnej szefowej kuchni w knajpie w Belleville oddalonego raptem 15 km od Beaujeu, stolicy Beaujolais.

Jajka w koszulkach polane winno-warzywnym sosem z boczkiem i grzybami były tak pyszne, że wracaliśmy do Belleville kilkukrotnie tylko po to by spróbować ich ponownie. Do bożoleskich win jadało się wtedy w regionie także pieczone świńskie skórki, chrupkie jak czipsy, obowiązkowo sezonowane w piwnicy z winem saucissons oraz sałatę z winegretem, grzankami i skwarkami.

bożole...

To były lata 90. ubiegłego wieku. W czasie święta Sarmentelles na cześć nouveau naliczyłem trzy japońskie telewizje. W zatłoczonych barach wzdłuż głównej ulicy Beaujeu przesiadywali incognito członkowie zarządów dużych firm z północy Francji. Impreza zaczynała się już we środę popołudniu, by równo o godzinie 00:00 odkorkować kilka tysięcy butelek młodego beaujolais i nie stracić choćby sekundy z tego ważnego dnia. Rano, w hotelu, przed wejściem do sali śniadaniowej stał antałek z nouveau…
W tym samym czasie w Polsce, by wypić bożole trzeba było niemal założyć żabot, a drogie stołeczne restauracje słono kasowały gości, którzy nad ujętym w dwa palce kieliszkiem bożole cmokali „oh lal la”. Ale to zamierzchła historia. Wiele osób śmiertelnie się potem na beaujolais nouveau obraziło, jeszcze więcej zrozumiało, że trzeci czwartek listopada to okazja do choćby domowej fiesty. Media znów pytają o bożole, może więc jednak nie zapomnimy o tym smacznym cienkuszu.

...nuwo, oczywiście. fot. tpb

Moje w tym roku naprawdę nazywa się Oh la la, mogę więc spokojnie cmokać nad kieliszkiem. Jest bladoczerwone. Pachnie raczej truskawką, niż bananem. W ustach zdradliwie lekkie, smukłe i gładkie. Spora kwasowość wywołuje poczucie głodu. Na patelni dochodzą z wolna grzyby na les oeufs en meurette… est arrivé, est arrivé

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „B.N.E.A

  1. Grzegorz pisze:

    Panie Tomaszu…Albo nie było autoryzacji artykułu (aż tak Pan ufa Newsweekowi ?) albo Pani Redaktor Marta nie wie kompletnie nic o winie i myślała ,że dobrze usłyszała/zrozumiała … cytat : „….polegającej na tym, że całe liście winogron fermentują w zamkniętej kadzi, bez zgniatania…” :)

    Liście może też sfermentują ale…kiściom to idzie lepiej :)

  2. TPB pisze:

    Liście, kiście… kto by się tam zagłębiał ;-). Wywiad telefoniczny to i słabo słychać.

    Swoją drogą nie dalej jak dziś wspominałem tłumaczenie jakiegoś węgierskiego przewodnika, gdzie w polskiej wersji brzmiało jak wół, że na Węgrzech wino robi się z liści lipy 😉

  3. Mario Crosta pisze:

    Wino czerwone zrobione jest z krwi byka. To wszyscy wiemy: np. Egri bikaver, Sangre de toro itd. Niestety, niektórzy jeszcze sądzą, że wszystkie wina robi się z liści winogron, które fermentują w zamkniętej kadzi, bez zgniatania. To nie prawda! Tylko wino białe robi się z liści winogron, które fermentują w zamkniętej kadzi, bez zgniatania. Kiści? Do jedzenia, oczywiście, lub do Tokajów: 3 kiście to 3 puttonyos, 4 kiście to 4 puttonyos, 5 kiści to flipper. Ludzie!

  4. Peyotl pisze:

    Ja w każdym razie wiem, z czego sie robi wina z Biedronki. Się łapie 30 tysięcy biedronek i się wyciska z tego sok.

  5. tomtomclub pisze:

    no a co z Lidlem?

  6. G.K. pisze:

    ” że na Węgrzech wino robi się z liści lipy” to można przeczytać na kontretykiecie dostępnego w Lidlu słodkiego Szamorodni za 17 zł. :)

  7. Piotr pisze:

    Panie Tomaszu-z Całą pewnością chodziło o węgierski szczep winorośli o nazwie Harslevelu/dosł.liść lipy/.Tłumaczący ten tekst pprzetłumaczył prawidłowo i dosłownie,tylko zabrakło wyobrażni a raczej wiedzy na temat wytwarzania wina!.Dlatego wyszło zabawnie ale nieraz tak bywa.Jeśli już jesteśmy w temacie tego szczepu to może jeszcze kilka zdan,tytułem przypomnienia.Szczep Harslevelu występuje powszechnie w Reg.Tokaju oraz w niewielkim zakresie w regionach:Balatoński,Somloi i Matrai.Szcep ten charakteryzyje się kolorem zielono-złocistym,lekkim owocowo-kwiatowym aromatem a w smaku delikatne przyprawy i owoce.Do tego mało agresywna i elegancka kwasowość,zwłaszcza w stosunku do Furmintu.Szczep ten jest składnikiem Tokaju Aszu/w ok.20-25%/wraz z Furmintem/ok.65-70%/oraz Muskatem Lunel/ok.5-10%/,następnie jest składnikiem Tokaju Cuvee wraz z Furmintem oraz z T.Szamorodni również wraz z Furmintem.Obecność Harslevelu w w/w winach jest postrzegana jako ujarzmiająca dla agresywnego i kwasowego szczepu jakim jest Furmint.Harslevelu występuje również jako wino monoszczepowe-wytrawne,półwytrawne,półsłodkie oraz słodkie zwykłe i póżny zbiór/kesoi szuretelesu/.Na koniec podam tylko przykłady najlepszych win tego szczepu.Dla win słodkich to bez wątpienia to fantastyczny T.Aszu 6Putt.1999r Arvaya Janosa-100%Harslevelu/hetfurtos-siedmiokiściowy/.Nieliczny wyjątek w Tokaju ponieważ regułą dla Aszu są 3szczepy,wymienione już wyżej.Ocena Weinkollegium-96Pkt.Zresztą rocznik 1999 wraz z 1993r to były najwybitniejsze roczniki lat dziewięćdziesiątych ub.stulecia.Jeśli chodzi o Harslevelu wytrawne to sprawa jest prosta,tutaj Szepsy Istvan króluje niepodzielnie.Z winnicyna stokach Kiralyhegy/królewskie wzgórze/wytwarza rocznie 2500-3000 but.znakomitego o charakterze mineralicznym wina.Roczniki 2003,2005,2006,2007 i 2008 zostały ocenione na poziomie-xxxx+/xxxxx i nie mają sobie równych w Tokaju.Zresztą,choć nie liczyłem to conajmniej kilkanaście kartonów,na przestrzeni tych 9-ciu lat,wypiłem i jestem pod wrażeniem jakości i klasy tych win.Podobnie zresztą jak Furmintów Szepsego,zwłaszcza 2000r z winnicy Uragya oraz 2003i 2006r z winnicy St.Tamas ale to już inna bajka.Pozdrawiam.

  8. Mario Crosta pisze:

    Panie generale, ma pan racje o co chodzi Hárslevelű (Lipovina po stronie slowackiej) i lisci lipy ale TPB cytowac inne zdanie, gdzie nie ma w ogole lipy, dokladnie to:

    … cytat : „….polegającej na tym, że całe liście winogron fermentują w zamkniętej kadzi, bez zgniatania…”

    Z reszta tego, co Panie generale pisze, bardzo fajnie opisywal wina bardzo wysokiej klasy. Trzeba bylo. Pamietam, ze Pan pozwolil mi poznac, 9 lat temu, takie super wina. Ja nie lubie wloskie (czyli z mojego kraju) wina slodkie a tam w Tokaju mialem autentyczna niespodzianke, rewelacje, podobno do Sw. Pawla w drodze do Damaskusa. Jestem wdzieczny za to.