Toskańska trylogia

Chianti classico wprowadza nową kategorię win, w Montepulciano widać jaskółki bardziej jednorodnego stylu, a najlepsze brunello to w dalszym ciągu czołowe wina Italii.

Anteprmie Toscane, doroczna prezentacja nowych roczników trzech najważniejszych apelacji toskańskich: Chianti Classico, Vino Nobile di Montepulciano i Brunello di Montalcino to 5-dniowy maraton degustacyjny, po którym język boli od tanin i kwasu przez kolejny tydzień. Warto ten wysiłek podjąć (a podejmuję go rok w rok od lat ośmiu), bo sangiovese to odmiana fascynująca, zdolna dać – obok oceanu przeciętności – jedne z najbardziej fascynujących włoskich win.

Ocean chianti classico w Stazione Leopolda we Florencji fot. tpb

Ocean chianti classico w Stazione Leopolda we Florencji fot. tpb

Kogut stroszy piórka
Tegoroczna degustacja w Stazione Leopolda, przerobionym na centrum wystawiennicze starym dworcu we Florencji odbyła się w cieniu oficjalnego już ogłoszenia powstania nowej kategorii chianti classico. Mówiło się o tym od dawna, pierwsze kontrolowane przecieki słyszeliśmy rok temu (pisaliśmy o nich w drukowanym Magazynie Wino 3/2012), teraz wszystko stało się – teoretycznie – jasne. Do dwóch dotychczas istniejących kategorii: Chianti Classico i Chianti Classico Riserva dojdzie trzecia: Gran Selezione. Wina będą musiały być zrobione wyłącznie z gron uprawianych w należącej do winiarni winnicy, dojrzewać co najmniej 30 miesięcy i spełniać ostrzejsze normy techniczne. Pierwszym rocznikiem Gran Selezione będzie zapewne już 2013 (win spróbujemy zatem najwcześniej w 2016).
Przy tej okazji zaostrzono parametry dwóch pozostałych kategorii oraz zobowiązano winiarzy do wczesnego deklarowania jaki typ chianti classico chcą zrobić z konkretnej partii przefermentowanego wina.
Tej – jak to określa consorzio – Rewolucji Chianti Classico towarzyszy też odświeżenie logo stowarzyszenia (czarny kogut stał się chyba nieco tęższy, a jego piórka wydają się bardziej nastroszone) oraz często powtarzany komunikat wysyłany do dziennikarzy i krytyków winiarskich by pod żadnym pozorem pisząc o chianti classico nie skracali nazwy wina i apelacji do chianti oraz nie używali słowa „chianti” jako zamiennika „chianti classico”.

Nowy kogut zdaje się piać głośniej ryc. Chianti Classico

Nowy kogut zdaje się piać głośniej ryc. Chianti Classico

Tyle polityki. W Stazione Leopolda pokazano wina aż z 6 roczników, za co bardzo tę degustację cenię. Nie chodzi w niej bowiem o prezentację beczkowych próbek, ale win, które rzeczywiście wchodzą na rynek.
37 „zwykłych” chianti classico z 2011 potwierdziło oczekiwania na temat rocznika, zgoła inne od szumnych deklaracji consorzio jakoby był on „znakomity”. Winiarze już przed rokiem mówili o nierównej pogodzie, gorącym sierpniu, wymuszonym wcześniejszym winobraniu.
Średnia nie jest zła, balansuje na pograniczu oceny dobrej i bardzo dobrej. Z jednej strony sporo było w tej degustacji win dość miękkich, z lekko konfiturowym owocem, słodkawych – niekiedy bardzo pijalnych, jednak często pozbawionych typowego dla chianti classico pazura, nerwu. Najlepiej wypadły wina, których twórcy schowali do kieszeni ambicje i pozostawili podstawowe, młode chianti classico jako wino jeśli nie codzienne (bo jednak ceny większości tych butelek zawierają się gdzieś między 10, a 20 euro), to do w miarę szybkiego (2-3 lata) wypicia – lżejsze, z zachowaną kwasowością i świeżym owocem. Moja czołówka to:

San Giusto a Rentennano
Fèlsina (Berardegna)
Rocca di Montegrossi
Podere Castellinuzza
Bibbiano
(Chianti Classico ciut lepsze od Montornello)
Carpineto
Castellare di Castellina
Isole e Olena
Terre di Preseto (Albóre)

Montepulciano fot. tpb

Montepulciano fot. tpb

O Nobile (umiarkowanie) entuzjastycznie
Nie chodzi tu o entuzjazm wobec rocznika – ten był dobry (choć nie bardzo dobry – cztery gwiazdki wg lokalnego konsorcjum). Umiarkowanie ciepłe, niezbyt deszczowe, choć relatywnie wilgotne lat pozwoliło uzyskać wina średnio zbudowane, żywe, z ładną dojrzałością owoców.
Po latach narzekań na brak jednorodności charakteru DOCG Vino Nobile di Montepulciano degustując blisko 40 win z rocznika 2010 po raz pierwszy od lat miałem wreszcie poczucie, że jestem w apelacji o wspólnym mianowniku (choć wyjątki, oczywiście, się zdarzają). Otrzymałem baterię dość lekkich, ładnie kwasowych, przede wszystkim owocowych win o wyraźnym charakterze sangiovese (czy jak ktoś woli – prugnolo, skoro jesteśmy w Montepulciano) – w dużej części o świetnej pijalności, stworzonych do stołu (przy czym niekoniecznie do gulaszu z dzika), uniwersalnych i po prostu smacznych. Jak tego typu wina toskańskie potrafią się genialnie starzeć miałem okazję (znów) przekonać się pijąc na popołudniowej degustacji wina z piwnicy Boscarelli: licząca ledwie 12,5 proc. alkoholu Riserva z 1983 była ujmująca, żywa, bardzo elegancka, przy tym subtelna i owocowa.
Większość „zwykłych” nobile z rocznika 2010 będzie się nadawała do picia, rzecz jasna, dużo wcześniej – już za 3-4 lata. Mój wybór:

Poliziano
Canneta
Talosa
Avinonesi
(udany powrót pod flagą nowej właścicielki, Belgijki Virginie Saverys)
Dei
Boscarelli
Croce di Febo
Bindella
Tenuta Valdipiatta
(zwłaszcza selekcja Vigna d’Alfiero)

Vino nobile po 30 latach... nie tylko przyjemne, ale subtelne i zmysłowe jednocześnie fot. tpb

Vino nobile po 30 latach… nie tylko przyjemne, ale subtelne i zmysłowe jednocześnie fot. tpb

Brunello: stare problemy, nowe wina
Rocznik 2008 dostał w Montalcino „tylko” cztery gwiazdki, co – w mojej prywatnej ocenie – daje brunello szansę na wina, które za młodu pokazują się z bardzo ładnej strony: nie tak napakowane, bardziej przestrzenne, otwarte. Wygrali ci, którzy trzymają się (choć nie kurczowo) tradycji, nie przesadzają z dębem i pozwalają wybrzmieć sangiovese. Co nie zmienia postaci rzeczy, że w apelacji takiej jak Brunello di Montalcino, gdzie na relatywnie małym obszarze działa grubo ponad 200 producentów (a na Benvenuto Brunello pokazuje się ponad 150) różnice w jakości i stylu potrafią być bardzo duże. Mamy kolejny rocznik do dość szybkiego picia (za pięć lat można te flaszki śmiało otwierać, niektóre nawet wcześniej, choć nie brakuje i takich, które w piwnicy przetrwają dużo dłużej). Te najlepsze potrafią być naprawdę świetne, nawet jeśli trzeba wydać na nie sporo pieniędzy.

"Przybij piątkę pokojowi" - takim hasłem witano w Montacino czterogwiazdkowy rocznik 2008 brunello fot. tpb

„Przybij piątkę pokojowi” – takim hasłem witano w Montacino czterogwiazdkowy rocznik 2008 brunello fot. tpb

Moja selekcja:

Salvioni
Conti Costanti
Le Ragnaie
(zwłaszcza świetne Fornace)
La Togata
Lisini
Canalicchio – Franco Pacenti
Tenute Silvio Nardi (Manachiara)
Donatella Cinelli Colombini
Biondi-Santi
Poggio Antico
Poggio di Sotto
Uccelliera
Canalicchio di Sopra
Il Marroneto
Fuligni
Gianni Brunelli
Le 7 Camicie
Mastrojanni
Poggio Antico
(oba wina: „tradycyjne” brunello i Altero)
Loacker – Corte Pavone
Renieri
Ridolfi
Mocali

Kafel rocznika 2012 Brunello di Montalcino fot. tpb

Kafel rocznika 2012 Brunello di Montalcino fot. tpb

Urzekające potrafią być też Rosso di Montalcino z 2011. Kilka win, zwłaszcza, że piłem je po całej degustacji brunello zachwyciło kwiatowym, niemal fiołkowym aromatem, lekkością i subtelnością. Te najlepsze (Salvioni, Poggio di Sotto i kilka innych) potrafią już kosztować tyle co niejedno brunello (ale też od wielu brunello – zachowując proporcje wag – są zwyczajnie smaczniejsze). Nie brak jednak flaszek po kilkanaście euro, które mogą stać się ozdobą najbliższych wakacji w Toskanii. Szukajcie:

Salvioni
Uccelliera
Capanna
Le 7 Camicie
Siro Pacenti
La Rasina
Tenute La Fuga
La Gerla
Lisini
Castello di Romitorio
Sesti
Argiano
Casanuova delle Cerbaie
Fanti
Fattoi
La Togata
Mastrojanni

Błękitne niebo nad Montalcino fot. tpb

Błękitne niebo nad Montalcino fot. tpb

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.