Koniec epoki

Franco Biondi-Santi nie żyje. Wiadomość o śmierci 91-letniego wnuka człowieka, który wymyślił brunello di montalcino przyszła w niedzielę. Skończyła się pewna epoka w winiarstwie w Montalcino, we Włoszech, na świecie.

14 lutego tego roku dostałem osobisty email od Franco Biondi-Santiego potwierdzający wizytę w Tenuta Il Greppo i zawierający krótkie usprawiedliwienie: W tych dniach nie będę w Montalcino, muszę pozostać w mieszkaniu w Sienie, gdzie przechodzę rekonwalescencję po paskudnym przeziębieniu, przez co nie będę mógł towarzyszyć ci w degustacji. Czytając te słowa poczułem się rozczarowany, bo doroczne wizytowanie winiarni Biondi-Santich w towarzystwie dostojnego dżentelmena należało do wielkich przeżyć, nie tylko natury winiarskiej. Postawny, wysoki, z dyskretnym uśmiechem, nieodłączną laską w dłoni, płaszczu z futrzanym kołnierzem dawał oparcie, poczucie niezmienności, trwałości stylu win i określonych wartości.

Franco Biondi-Santi w Il Greppo w lutym 2008 r.  fot. tpb

Franco Biondi-Santi w Il Greppo w lutym 2008 r. fot. tpb

Poczułem też ukłucie niepokoju, bo choć jeszcze przed rokiem widziałem Franco powożącego swym mercedesem, a pracownicy winiarni zapewniali, że to on wciąż robi wino i podejmuje wszelkie istotne dla Tenuty Il Greppo decyzje, grypa w przypadku 90-latka to nie przelewki.

Stało się. Odszedł wielki człowiek, w czasie życia którego brunello di montalcino z niszowego wina (przed II wojną światową Biondi-Santi byli jego jedynym producentem, w latach 1960. robiło je raptem 11 winiarzy) stało się ikoną winiarskiej Italii. W dużej mierze za sprawą signore Franco. Dla toskańskich winiarzy był autorytetem i przy okazji każdego sporu czy dyskusji w regionie pytano go o zdanie i chętnie cytowano jego opinię.

Chadzam do Greppo (najchętniej piechotą, bo półgodzinny spacer z Montalcino do posiadłości pozwala się dobrze przygotować duchowo do wizyty) od 2006 każdego roku, w lutym, w czasie Benvenuto Brunello, gdy w mieście inni producenci pokazują nowy rocznik swego sangiovese grosso. Chadzam, bo brunello Biondi-Santi jest dla mnie zawsze punktem odniesienia dla innych win (nie chodzi o to, czy to najlepsze brunello czy nie), chadzałem też po to, by pobyć i podegustować w towarzystwie wielkiego człowieka. Spotkanie z Franco już nigdy się nie zdarzy.

W tym roku w Il Greppo wina polewał Jacopo, syn marnotrawny Franco, który po latach kłótni z ojcem powrócił na łono rodziny. Sam odniósł sukces we własnej winiarni Castello di Montepò w okolicach Scansano, bliżej toskańskiego wybrzeża, gdzie robi wina w diametralnie różnym od ojca stylu. Jaka będzie przyszłość Il Greppo zobaczymy w ciągu kilku najbliższych lat. Bez Franco Biondi-Santiego będzie to jednak już z pewnością inna winiarnia.

Cześć Jego pamięci.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.