Barolo i przyjaciele 2.0

Siła przyciągania marki „barolo” jest w Polsce ogromna. Kto jednak w ostatnią środę dotarł na ostatnie piętro domu handlowego Vitkac w Warszawie nie zawiódł się także na tytułowych przyjaciołach wielkiego Piemontczyka.

Magazyn Wino współorganizował imprezę Barolo & Friends wraz ze Strada del Barolo e Grandi Vini de Langa oraz I Vini del Piemonte już po raz drugi (pierwsza edycja we wrześniu 2012 r.) – tym razem w obszerniejszym wnętrzu przeszklonej galerii na ostatnim piętrze Vitkaca, które to miejsce urasta do jednej z najlepszych przestrzeni degustacyjnych w stolicy. Przez degustację przewinęło się 800 osób, z których część wzięła udział w czterech seminariach/degustacjach poświęconych autochtonicznym odmianom Piemontu, cru barolo, samej apelacji DOCG Barolo oraz łączeniu win piemonckich z jedzeniem. Poniżej garść refleksji na temat kilku win, które wywarły na mnie szczególne wrażenie.

W Barolo fot. tpb

W barolo fot. tpb

Barolo
Do Warszawy przyjechało kilku producentów, których miałem okazję wizytować w Piemoncie i pisać o nich na łamach „papierowego” Magazynu Wino. Jak zawsze dobre wina przywiózł do Warszawy Nicola Agramante z Ruggeri Corsini, niedużej winiarni leżącej opodal Monforte d’Alba. Jego dwa barolo, zwłaszcza to z maleńkiej (0,8 ha) winnicy San Pietro to pewniaki. Dobrze, że po poprzedniej edycji imprezy znalazł w Polsce importera (Vinoteka 13) i jego wina można już kupić w Polsce.
Lubię relatywnie miękkie (La Morra) wina niedużego producenta Ciabot Breton. Rodzina Oberto umiejętnie łączy tradycję z moderną – podstawowe barolo dojrzewa tylko w botti grandi, cru Roggeri najpierw spędza rok we francuskich baryłkach. Wina zachowują eteryczne nuty właściwe nebbiolo, pachną fiolkami i są niemal kocie.
Słynąca przede wszystkim z arneis winiarnia Bric Cenciurio uwiodła mnie po raz kolejny swoimi barolo, zwłaszcza tym podstawowym, tradycyjnym, świetnie zrównoważonym, swoiście lekkim, stworzonym do jedzenia, ale i dojrzewającym w używanych tonneaux cru Costa di Rose.
Castello di Verduno kojarzyłem od lat przede wszystkim z odmianą pelaverga, tym razem miałem okazję próbować dwóch bardzo subtelnych barolo – Massara i Monvigliero Riserva, niemal zwiewnych, eleganckich i zmysłowych. Duże wrażenie zrobiło też na mnie Monchiero 2007 od Rocche di Castiglione Falletto – dużo twardsze od wielu pozostałych barolo prezentowanych w czasie imprezy, ale strukturalne, pełne owocu, mineralne i z przyszłością.

Serralunga d'Alba - ojczyzna twardego barolo fot. tpb

Serralunga d’Alba – ojczyzna twardego barolo fot. tpb

Przyjaciele
Z jednej strony to bardzo niewdzięczna rola występować jako „przyjaciel” takiego wina jak barolo, z drugiej – taka pozycja ma swoje zalety. Zmęczeni taninami i wybujałą kwasowością królewskich win z Langi z przyjemnością odświeżamy podniebienie bianco, a tu wybór był wcale nie najgorszy. Szczególnie do gustu przypadło mi gavi GG 2012 od Prodottori di Govone – wino o świdrującej, cytrusowej kwasowości, superświeże, z ładną nutą mineralną i więcej niż przyzwoitą strukturą sprawdzało się jako antidotum znakomicie. Na drugim biegunie stało arneis Renesio z Roero od producenta Malvirà – wino obfite, orzechowo-jabłkowe, pełne ciała, ale i bardzo ładnie pozbierane, ułożone, hedonistyczne. Z oryginałów w kolorze czerwonym mieliśmy ziemisto-ziołowo-owocową pelavergę od Candii i ujmujące słodkimi aromatami arabskiego suku Ruché di Castagnole Monferrato z winiarni Crivelli, które mogłoby uchodzić za czerwone wcielenie gewürztraminera. A skoro jesteśmy przy tego typu dziwolągach (proszę odczytać to słowo pieszczotliwie i bez cienia złośliwości), nie sposób nie wspomnieć o Malvasia di Casorzo od Rappellino – lekko musującym, delikatnie słodkimi, przeoryginalnym i lekkim niczym muszkat z Asti (5,5 proc.) winie z czarnej malwazji. Nie ma co, barolo ma fajnych kumpli.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Barolo i przyjaciele 2.0

  1. Pingback: 142/ BAROLO MARATON | lampkawina.com – wytrawny blog

  2. Pani Ka pisze:

    Chciałabym tylko zwrócić uwagę na mała literówkę w nazwie „producenta Ciabot Breton” powinno być Berton.
    Z poważaniem.