Co pić w Boże Ciało?

Boże Ciało to dobra okazja by przypomnieć sobie o winach z Lacjum.

Dokładnie 750 lat temu,w 1263 r. czeski ksiądz pielgrzymujący z Pragi do Rzymu, pod koniec swej podróży miał odprawić mszę w oddalonej od Wiecznego Miasta niewiele ponad 100 km Bolsenie. W czasie nabożeństwa hostia zaczęła krwawić, a krople krwi spłynęły na korporał (przechowywany do dziś w katedrze w nieodległym Orvieto). Już rok później, w 1264 r. papież Urban IV ustanowił święto Bożego Ciała (papież wkrótce zmarł, a jego postanowienie wprowadził w życie dopiero Jan XXII w 1317 r.). Tyle wątków religijnych. Ponieważ Boże Ciało obchodzi się dokładnie 60 dni po Wielkanocy, święto wypada zawsze we czwartek, co dla nas, Polaków, miłośników dni wolnych od pracy oznacza kolejny bardzo długi weekend.

Bolsena fot. visititaly.com

Bolsena fot. visititaly.com

Co pić, panie premierze? zapytają praktycy. Lubię koneksje historyczno-geograficzne, choć skłamałbym, że zawsze na przełomie maja i czerwca mam na tę okazję skitraną butelkę z Bolseny. Po prawdzie Lacjum wydawało mi się zawsze najnudniejszym regionem winiarskim Włoch, a tamtejsze wina z rzadka wywoływały we mnie większe emocje. Może jednak byłem niesprawiedliwy? Wiele się zmieniło, a spływający jeszcze dekadę temu merlotem region ma dziś do zaproponowania wiele więcej niż pozbawione charakteru wina z międzynarodowych odmian, czy supermarketowe orvieto.

W ostatnim wydaniu przewodnik Gambero Rosso przyznał tre bicchieri raptem czterem winom z Lacjum (merlotowi, frascati i dwóm białym winom z grechetto (w tym jedno w kupażu z viognier)). Moje najprzyjemniejsze z ostatnich doświadczeń z winami z okolic Rzymu dotyczyło tymczasem zupełnie innego szczepu. W czasie warszawskiej imprezy Let’s drink Italy spróbowałem Baccarossa 2010, IGT Lazio z winiarni Poggio le Volpi. Win o powstało w stu procentach z rzadkiej odmiany nerobuono (pełna nazwa to nero buono di cori). Jej uprawy liczą w całych Włoszech raptem 123 ha i koncentrują się w apelacjach Cori i, w mniejszym stopniu, Castelli Romani, tuż pod Rzymem. Wino było zjawiskowe, mimo roku spędzonego w baryłce bardzo świeże, pełne nut leśnych owoców i bardzo, bardzo ciemne (nero buono zwykło się wykorzystywać lokalnie do „poprawiana” koloru innych szczepów).

Wróćmy jednak do Bolseny. Moje wakacyjne szlaki zaprowadziły mnie tu kilkukrotnie. Położone na wzgórzu powyżej cenionego przez windsurferów jeziora jest urokliwe, choć w sezonie pełne turystów. Zwyczajowo pija się tu białe wino z pobliskiego Montefiascone – niegdyś owiane swoistą legendą Est!Est!!Est!!! Miało istnieć już 152 lata wcześniej nim czeski duchowny stał się świadkiem cudu w Bolsenie. Inny ksiądz zmierzający do Rzymu, tym razem Niemiec, Johannes Fugger wysłał przodem służącego, który miał sprawdzać, gdzie dają dobre wino. Jeśli smakowało, zaufany sługa miał pisać na drzwiach oberży słowo est („jest” – tu wino jest ok.). W Montefiascone Fugger zobaczył na drzwiach potrójne est, po czym sam rozsmakował się w lokalnym winie do tego stopnia, że nigdy nie dotarł do Rzymu i kolejne dwa lata, do śmierci w 1113 r. przeżył nad brzegami Lago di Bolsena.
Współczesne Est!Est!!Est!!! di Montefisacone powstaje przede wszystkim z odmiany trebbiano, nie wyróżnia się niczym szczególnym, choć w upalny dzień potrafi dobrze ugasić pragnienie. Jeśli pogoda się utrzyma – wspomnijcie o nim w czasie tego weekendu.

Bolsena: wino jak wino, ale ta pizza... fot. tpb

Bolsena: wino jak wino, ale ta pizza… fot. tpb

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Co pić w Boże Ciało?

  1. Janusz pisze:

    Cieszy mnie Pańska ocena Baccarossa 2010, bo i ja początkujący – dopiero od 10 lat serio miłośnik win – uznałem to wino za odkrycie tej degustacji, warte zakupu.