Na stadion marsz!

W ten weekend każdy miłośnik wina ma jeden prosty obowiązek: ruszyć na Stadion Narodowy. Pogoda ma być niezła – basen nam raczej nie grozi, a jeśli chodzi o powódź, to z pewnością będzie – powódź polskich win.

Po siedmiu latach do Warszawy wraca Konwent Polskich Winiarzy. To już ósma edycja spotkania wszystkich tych ambitnych wariatów jak pozwalam sobie nazywać rosnącą z roku na rok w siłę grupę winogrodników i winiarzy, którzy w trudnych warunkach polskiego klimatu, z długimi zimami, przymrozkami na Trzech Ogrodników, niepewnym latem i nierzadko chłodnym, deszczowym wrześniem pozwalają sobie marzyć o winie z prawdziwego zdarzenia. O polskim winie.

Skromne początki, czyli I KPW w Warszawie fot. arch.

Skromne początki, czyli I KPW w Warszawie fot. arch.

Konwent tworzyliśmy z grupą zapaleńców z Polskiego Instytutu Winorośli i Wina i Magazynu Wino w roku 2006, w przyjaznych progach kawiarni przy Nowym Świecie. Wtedy, gdy pod uprawami było bodaj raptem 200 ha, a i liczba osób parających się produkcją wina nie przekraczała w naszym kraju dwustu, przyświecała nam prosta myśl – zorganizować forum wymiany doświadczeń, dać możliwość skonfrontowania z winną rzeczywistością winom powstającym w różnych zakątkach Polski – od Suwalszczyzny, po Jasło, od Słupska, po Małopolskę, Mazowsze, Dolny i Górny Śląsk, wreszcie – last but not least – Zieloną Górę. Oczywiście, kierowała nami też egoistyczna ciekawość: spróbować wreszcie polskiego wina.

II KPW w Zielonej Górze - na wycieczce do winnicy Marka Krojciga w Dolinie Odry fot. tpb

II KPW w Zielonej Górze – na wycieczce do winnicy Marka Krojciga w Dolinie Odry fot. tpb

Siedem lat później, po konwentach w Zielonej Górze, Jaśle, Niepołomicach, Krakowie i Łańcucie sytuacja polskiego wina jest zupełnie inna niż w 2006 r. Wciąż niedoskonałe przepisy dotyczące dystrybucji, są mimo wszystko o niebo bardziej przyjazne. Kilkadziesiąt winiarni wino legalnie sprzedaje, inspektorzy z BHP nie każą już myć winogron przed procesem winifikacji, jak kraj długi i szeroki odbywają się winiarskie festiwale i konkursy, Magazyn Wino przyznał swe nagrody specjalne gronu najbardziej zasłużonych, polskie wino jest dostępne – nawet jeśli na zasadzie ciekawostki – w wielu czołowych restauracjach kraju. Przede wszystkim zaś mamy całkiem niezłą baterię absolutnie pijalnych flaszek, a czołowe winiarnie coraz bardziej przypominają te jakie znamy z Austrii, Niemiec, Włoch czy Francji.

Rok temu w Łańcucie: panel degustacyjny... (fot. tpb)

Rok temu w Łańcucie: panel degustacyjny… (fot. tpb)

...i uczestnicy (fot. tpb)

…i uczestnicy (fot. tpb)

W ciągu dwóch dni – 29 i 30 czerwca – na Stadionie Narodowym będziecie mieli zatem okazję spróbować jak smakuje polskie wino i jak niewiele – w przypadku najlepszych – dzieli je od czołowych win z naszej części Europy. VIII Konwent Polskich Winiarzy będzie też doskonała okazją do poznania samych producentów, ludzi z krwi i kości, pełnych wiary, że tu i teraz da się stworzyć wino nie tylko pijalne, ale i smaczne. Dowiecie się więcej na temat klasycznych dla naszego klimatu odmian, takich jak rondo i seyval blanc. Będziemy wybierali po raz pierwszy najlepszą etykietę. Innymi słowy: mnóstwo atrakcji – przede wszystkim w sobotnie popołudnie, od 14 do 19.
Nawet, jeśli wiele z polskich win to wciąż produkty półprofesjonalne, a w wielu przypadkach półamatorskie, trudno nie zauważyć różnicy w tym co się kryje pod hasłem „polskie wino” dziś i siedem lat temu.

Winomaniacy, hedoniści, patrioci – przekaz na najbliższy weekend jest prosty: na stadion Narodowy marsz!

Program VIII Konwentu Polskich Winiarzy

Powyższy wpis jest tekstowym zapisem audycji „PIN do wina” z 27.06.2013

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.