Powrót Hugela

Wizyta Étienne Hugela w Warszawie pozwoliła odkurzyć tę nieco zapomnianą w Polsce legendę alzackiego winiarstwa.

Gdy w 1981 r. generał Jaruzelski wprowadzał w Polsce stan wojenny, młody Étienne Hugel odbywał służbę wojskową w Berlinie Zachodnim. Okupowaliśmy to miasto – nie bez dumy. Étienne miał prawo jazdy na ciężarówki i pracował na lotnisku Tegel, jednak jego los szybko się odmienił. Któregoś dnia został wezwany do pułkownika, który oświadczył, że upatrzył go sobie na osobistego kierowcę, bo nazywa się tak samo jak jego ulubione alzackie wino. Oficer nie zdawał sobie sprawy, że wziął na szofera członka wielkiej winiarskiej rodziny.

Pod domem rodziny Hugel w Riquewihr fot. Hugel

Pod domem rodziny Hugel w Riquewihr fot. Hugel

Étienne opowiedział nam tę historię dziś popołudniu w Warszawie. Poszedłem na zorganizowane przez Centrum Wina, importera win rodziny Hugel „od zawsze” z dużą ciekawością. Po pierwsze niemal zapomniałem, że wina Hugelów są w Polsce ciągle dostępne. W zalewie nowości pojawiających się na niezliczonych degustacjach, stare dobre nazwiska gubią się gdzieś w zakamarkach mojej pamięci. A przecież mam do rodziny z Riquewihr stosunek bardzo osobisty – zdobne charakterystyczną żółtą etykietą butelki były wszakże jednymi z pierwszych poważnych flaszek z Alzacji dostępnych w Polsce. Przede wszystkim jednak – i tu następuje po drugie – w listopadzie 2005 r. udało mi się spędzić niezwykłe pół dnia z wujkiem Étienne’a, legendarnym Jeanem Hugelem, który podejmował nas w Riquewihr, a gdy po trzech godzinach monologowania podczas zwiedzania winiarni i degustacji wciąż miał coś do powiedzenia, dołączył do nas w czasie lunchu w winstub „Au Tire-Bouchon”.

Riquewihr widziane z obsadzonej rieslingiem winnicy Schoenenbourg fot. Hugel

Riquewihr widziane z obsadzonej rieslingiem winnicy Schoenenbourg fot. Hugel

Hugelowie, obok Trimbachów i Beyerów należą do Wielkiej Trójki alzackich winiarzy, którzy ignorują oficjalny system grand cru uważając, że o granicach najlepszych siedlisk decyduje polityka, a nie cechy terroir. Kołem zamachowym rodzinnego (od 1639 r.) biznesu jest prostolinijne wino typu edelzwicker Gentil będące mieszanką sześciu klasycznych alzackich odmian (zestawianych co roku w innych proporcjach). Serwowany w czasie warszawskiej degustacji rocznik 2011 przywiódł mi na myśl… polskie wina. Stopień wytrawności i świdrująca kwasowość sprawiały, że myślałem o Podkarpaciu, Małopolskim Przełomie Wisły (jak to ładnie podsumował Marcin Jagodziński: Małopolski Przełom Renu), a także o choucroute albo naszym zwykłym bigosie.

Podobnie kościste, kwasowe i szczupłe (choć ze zrozumiałych względów bardzo od siebie odmienne) wydały mi się wina z podstawowej serii „Hugel”: Riesling i Gewurztraminer, oba z 2011 r. Ich najważniejszą cechą wydawała się użyteczność przy codziennym stole. Co ciekawe, o ile mnie pamięć nie myli (a wspomagam się opublikowanym w 19 nr Magazynu Wino tekstem autorstwa Wojtka Bońkowskiego: styl mniej ortodoksyjnie wytrawny, bez agresywnej kwasowości), dawne podstawowe „hugle” były zdecydowanie łagodniejsze. Dziś wystarczy spojrzeć na fiszkę techniczną degustowanego rieslinga: 3,3 g/l cukru resztkowego wobec 8,1 g/l kwasu by wyobrazić sobie jego charakter.

Eteinne Hugel fot. Hugel

Eteinne Hugel fot. Hugel

Zgoła inne: soczyste, mineralne, bogate, świetnie zrównoważone, z kwasowością wysoką, ale pięknie wpisaną w substancję są wina z czołowej serii JubiléeRiesling 2007 z siedliska Schoenenbourg i Gewurztraminer 2008 ze Sporen – oba świetnie zachowujące charakter odmiany, bardzo klasyczne i eleganckie, choć na przeciwległych końcach alzackiej stylistyki.

Paradoksalnie, moim prywatnym winem dnia okazało się jednak mniej ekskluzywne, za to hedonistycznie smaczne, przystępne i pięknie dojrzałe Pinot Gris Tradition 2010 znajdujące równowagę między ponad 14% alk., blisko ośmioma gramami cukru resztkowego, ale przy kwasowości 6,32 g/l. Po degustacji zgodziło się świetnie i z zimnymi przekąskami w stylu orientalnym i z dorszem w białym sosie. Było szczodre i szczere.

Nie tak znów cichy bohater dnia fot. Hugel

Nie tak znów cichy bohater dnia fot. Hugel

Powrót Hugela bardzo mnie ucieszył. O takiego klasyka należy dbać, tym bardziej, że Étienne podkreślał, iż obok rosyjskiego, polski rynek jest dla rodziny najważniejszy w tej części Europy. Stwierdził też, że z Riquewihr do Warszawy jest dokładnie tyle samo kilometrów co z Warszawy do Riquewihr, więc jeśli on może… Przypominam tylko, że obok Perpignan, Alzacja jest najbardziej słonecznym regionem Francji.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.