Międzynarodowy dzień grenache

Grenache to najbardziej na świecie rozpowszechniona czerwona odmiana winogron. Nic dziwnego, że od czterech lat ma swoje święto. A to przypada właśnie dziś, 20 września.

Grenache, a właściwie garnacha, bo pod tą nazwą – statystycznie – spotkamy tę odmianę częściej zajmuje więcej hektarów winnic niż cabernet, merlot, pinot noir czy syrah.
Spór o jej pochodzenie toczą ze sobą Hiszpanie i mieszkańcy Sardynii, gdzie grenache znane jest pod nazwą cannonau. O obu zaczęto pisać w XVI w. – o garnachy w 1513 r. w Aragonii, o cannonau w 1549 r. w Cagliari. Zwolennicy opcji włoskiej uważają, że nazwa garnacha wywodzi się od vernaccii, ale są też inne hipotezy.

100-letnie krzewy garnaxy w Prioracie fot. tpb

100-letnie krzewy garnaxy w Prioracie fot. tpb

Tak czy siak, lubiąca gorący klimat i potrafiąca w nim się doskonale adaptować garnacha spotykana jest najczęściej na wybrzeżu Morza Śródziemnego: w Katalonii (jako garnaxa), Aragonii, Kastylii, La Manchy, w La Rioja (zwłaszcza na wschodzie), Nawarrze (jako źródło win różowych), Extramadurze i wokół Madrytu (w sumie blisko 75,5 tys. ha), w całej południowej Francji (ponad 94 tys. ha) – od Prowancji i Południowej części Doliny Rodanu po Langwedocję i Roussillon, na Sardynii, gdzie jest najważniejszym z uprawianych szczepów (ponad 6 tys. ha), a także w okolicach Vicenzy, gdzie znana była jako tocai rosso.

Można ją znaleźć w Chorwacji, Turcji, na Cyprze, Malcie, w Marokku, Algierii i w Izraelu. Winiarze znani jako Rhône Rangers zaczęli uprawiać ją obok syrah w Kalifornii (6 tys. ha). Do lat 1960. grenache była najważniejszą odmianą w Australii by potem oddać palmę pierwszeństwa syrah. Dziś wraca, najchętniej w kupażach GSM (grenache-syrah-mourvèdre), a jej uprawy liczą na antypodach ponad 2 tys. ha.

...w Kalifornii... fot. tpb

…w Kalifornii… fot. tpb

Grenache potrafi być do granic wulgarny, dawać wina przegięte, palące w gardle alkoholem, o aromatach, które można określić jakkolwiek, ale nie „finezyjne”, czy „eleganckie”. Może, ale nie musi. Odrestaurowane w ostatnich dekadach naprawdę stare plantacje garnachy w górskiej strefie Priorat w Katalonii rodzą wina gęste, potężne, ale też niesłychanie złożone – wina, które zawojowały rynek, a swymi cenami sięgają kilkudziesięciu euro za flaszkę. Bez grenache nie byłoby legendarnych châteauneuf-du-pape. To także podstawa nieśmiertelnych słodkich win naturalnych z Roussillon: banyuls czy maury.

Otwórzcie dziś zatem butelkę grenache, garnachy czy cannonau – wszystko jedno – wybór jest na szczęście olbrzymi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.