Wino, oliwa, kooperatywa

Mam nieodparte wrażenie, że słowo spółdzielnia należy w języku polskim do tych brzydkich. Albo inaczej – źle postrzeganych. Tydzień spędzony z przedstawicielami włoskich spółdzielni winiarski i olejarskich każe mi spojrzeć na nie zupełnie inaczej.

W Italii 60 proc. wina powstaje w spółdzielniach*. Istnieją od XIX w. (jedną z pierwszych była istniejąca do dziś, szanowana i wysoko oceniana Produttori del Barbaresco). Rozkwit organizacji przypadł na lata 1930. i był reakcją na światowy kryzys, który dotknął wielu małych rolników. Łączenie się w większe struktury, współpraca przy uprawie, wspólna winifikacja i sprzedaż ostatecznego produktu pozwoliły wielu z nich przetrwać najtrudniejsze czasy. Podobnie sytuacja miała się po II wojnie światowej.

Degustacja w Le Reginie w Warszawie fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Degustacja w Le Reginie w Warszawie fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Spółdzielnie kwitły, choć zwykle nie były synonimem jakości. Subsydia unijne pozwalały nastawiać się przede wszystkim na ilość. Z czasem, gdy strumyczek wspólnotowej kasy zaczął wysychać, trzeba było zmienić priorytety. Dziś wiele spółdzielni to wiodące firmy w swoich apelacjach czy regionach, zrzeszające tysiące członków, operujące na tysiącach hektarów winnic, produkujące miliony litrów wina – co, wbrew pozorom, nie musi przekładać się na złą jakość, by wymienić choćby takich gigantów jak Cavit w Trentino czy Settesoli w Menfi na Sycylii. W niektórych regionach, jak Południowy Tyrol, spółdzielnie są synonimem najwyższej klasy i należą do graczy absolutnie pierwszoligowych.

W ciągu czterech dni mijającego tygodnia miałem przyjemność towarzyszyć w podróży po Polsce grupie dziesięciu spółdzielców: ośmiu produkujących wino, dwóch zajmujących się oliwą. Odwiedziliśmy z serią seminariów i degustacji Warszawę, Kraków, Wrocław i Poznań. Czasu było aż nadto, by pogadać, podegustować, dopytać o ceny. W czasach, gdy rośnie nam na potęgę rynek win w przedziale 10-30 pln warto się tą ofertą zainteresować, bo kategoria najlepszej relacji jakości do ceny była dobrze reprezentowana.

Zacznijmy od północy. Cantine Tre Secoli z siedzibą w Mombaruzzo niedaleko Asti specjalizuje się w barberze, choć oferta tej dużej spółdzielni jest bardzo szeroka. Mnie urzekło klasyczne, rześkie, wiśniowe Docetto d’Acqui La Costa 2012 za skromne 3,8 euro (cena eksportowa) – może nie supertanio, ale to jednak Piemont. Barbera d’Asti Nizza 2010 jest oczywiście pełniejsza, szczodrzej potraktowana dębem, miękka i zapraszająca. Spodoba się wszystkim, którzy przekonują się dopiero do włoskiego rosso.

Barbera d'Asti Nizza z Tre Secoli fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Barbera d’Asti Nizza z Tre Secoli fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Operującą na terenie DOC Lugana i Valtènesi, na lombardzkich brzegach jeziora Garda niedużą spółdzielnię Civielle z Moniga del Garda odwiedziłem jeszcze w 2009 r. Tamtejsze wina są w Polsce znane dzięki importowi Winkolekcji. Warto zwrócić uwagę na nowość: Eusebio 2011, DOC Valtènesi – z apelacji stworzonej w sierpniu 2011 r. specjalnie na potrzeby lokalnej odmiany groppello dającej uroczo aromatyczne, bezcielesne wina. W Valtènesi groppello stanowi co najmniej połowę kupażu, resztę: barbera, marzemino i sangiovese – wino jest zniewalająco miękkie, świeże, niemal kocie, pełne słodkiego owocu.

Pijąc wina z Cantina di Carpi e Sorbara zadawałem sobie pytanie: czy Polacy gotowi są na wytrawne lambrusco? I podstępnie odsyłałem w kolejnych miastach degustatorów do Carlo Piccininiego, który oprócz ciekawego musującego (metoda charmat) pignoletto miał na stole właśnie lambrusco – wytrawne Le Bolle (Lambrusco Salamino) i Terre della Verdeta (Lambrusco di Sorbara) oraz subtelnie słodkie (lepiej napisać: słodsze) Le Bolle Amabile (Lambrusco di Modena). I co? Sukces! Oba wytrawne wina są wymarzoną parą dla salumi e prosciutto, wersja amabile – dla dojrzewających serów. Cena eksportowa? C’mmon – od 1,75 do 2,30. Do kosztów należy doliczyć usługę sommeliera, który wytłumaczy o co w lambrusco chodzi, ale sukces murowany!

Tak się pieni lambrusco fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Tak się pieni lambrusco fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Autentycznie ucieszyłem się, że nieco przez pomyłkę przedstawiciele spółdzielni Castelli del Grevepesa wystawili do degustacji seminaryjnej swoje najprostsze chianti classico – Castelgreve 2010. Prościutkie, codzienne wino – zaczepne, pełne soczystych, czereśniowych aromatów typowych dla sangiovese, szczere i gotowe do picia kazało myśleć o pizzy i paście. Ale też zachęciło do degustacji wyższej serii Clemente VII, z której zwłaszcza Chianti Classico Riserva 2009 zasługuje na uwagę.

Chianti Classico z serii Clemente VII fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Chianti Classico z serii Clemente VII fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Z winami z Lacjum mam problem, choć już przy okazji imprezy Let’s Taste Italy wiosną tego roku piałem na temat lokalnych odmian z okolic Rzymu, które wracają do łask. Luigi Tonet, dyrektor techniczny spółdzielni Gotto d’Oro przywiózł serię ciekawych wina z koszernym Mitreo Mithra 2011, oldskulowym w charakterze kupażem sangiovese, syrah i merlota na czele. Najbardziej urzekło mnie jednak znów wino codzienne: Castelli Romani Rosso 2012 (sangiovese, cesanese, cabernet i montepulciano) – esencja owocu: wiśni i śliwek, równowaga, życie – przy stole nie zastąpione. Kosztuje w eksporcie – uwaga! – 2,80 euro.

Świetne codzienne wino z przedmieść Rzymu fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Świetne codzienne wino z przedmieść Rzymu fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Wina z marchijskiej spółdzielni Terre Cortesi Moncaro z Montecarotto znam i lubię od czasu wypraw w okolice Jesi w połowie zeszłej dekady. Wolę białe od czerwonych. Moncaro pokazuje zresztą elastyczność odmiany verdicchio, z której robi świeże, cytrusowo-piaskowe, podane z biglem Verde Ca’Ruptae 2012, Verdicchio dei Casteli di Jesi oraz złożone, powstałe w części z przejrzałych gron z późnego zbioru, dojrzewające w stali ale i w dębowych baryłkach, wyraziste, oleiste, bardzo treściwe Vigne Novali 2010, Verdicchio dei Casteli di Jesi Riserva.

Giorgio Brentari z Moncaro negocjuje fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Giorgio Brentari z Moncaro negocjuje fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Cantina San Donaci, jak na Apulię przystało, specjalizuje się w negroamaro. Pokazane przez Carlo Indennitate Negroamaro Fulgeo 2010, Salento to krzepkie, esencjonalne wino w stylu nowoapuliańskim. Osobiście wolę tańsze i robione zdecydowanie w starym stylu Anticaia Rosso Riserva Salice Salentino, miękkie, owocowe, dobrze zrównoważone. Bardzo przyjazne, zrównoważone, choć zachowujące swój wyrazisty południowy charakter.

Carlo Indennitate z Cantina San Donaci (z prawej) fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Carlo Indennitate z Cantina San Donaci (z prawej) fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Cantine Siciliane Riunite to powstały w 2008 roku sojusz 10 spółdzielni z zachodniej i południowo-zachodniej Sycylii zrzeszający 5324 producentów działających na 13.375 ha winnic. Giuseppe Marino zajmujący się w firmie eksportem przywiózł do Polski tanią (cena eksportowa to 1,50 euro) serię Qalath. Wina są proste, łatwe i adekwatne do ceny, co nie znaczy złe. Przyjmując klasyczny „winiarski” kurs wymiany euro na złote – gdyby miały kosztować na pólkach naszych sklepów 15 pln okazałyby się bardzo konkurencyjne.

Do Polski przyjechali też producenci oliw. Viviana Benvenuti reprezentowała spółdzielnię Montalbano z Vinci produkującą toskańską oliwę I.G.P. Swoją ekologiczną oliwę pokazał też Luigi Canino, prezes UNASCO – Krajowej Organizacji Producentów Olejów zrzeszającej 170 tys. członków. Oboje podkreślali znaczenie miejsca pochodzenia oliw i odmian oliwek. UNASCO wprowadziło w ostatnich latach system kontroli jakości i pochodzenia oliwy, dzięki któremu konsument wprowadzając do internetu kod wydrukowany na etykiecie oliwy jest w stanie prześledzić cały cykl produkcji od zbiorów po zabutelkowanie.

Toskańska oliwa I.G.P. fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Toskańska oliwa I.G.P. fot. Olaf Kuziemka, PoWINOwaci

Serię degustacji „Wino i oliwa” zorganizowały: Sojusz Spółdzielni Włoskich (L’Alleanza delle Cooperative Italiane), Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego Włoch przy wspólpracy ICE i Magazynu Wino

Dziękuję Olafowi Kuziemce z PoWINOwatych za udostępnienie zdjęć z degustacji.


*za Jancis Robinson, „The Oxford Companion to Wine” 2006

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wino, oliwa, kooperatywa

  1. Pingback: Salute.pl - Blog