Penelopa na stole

Charlize Theron może zasyczeć ci w kuchni do ucha. Dzisiaj to ty decydujesz czy na melanż wpadniesz z Georgem Clooneyem czy raczej Piercem Brosnanem. Nie zapomnij tylko wziąć ze sobą ze sobą Davida Bowie, bo to gwarancja dobrej zabawy. Chłopaków z Coldplay można zrobić na ławce w parku, za to Penelopę Cruz zostaw sobie na domowe tête-à-tête.

Żarty na bok. Marketing jest w dziś biznesie winiarskim równie ważny jak w każdej innej dziedzinie. Za skuteczną sprzedażą wina stoją wbrew temu, przy czym upieramy się od lat, nie tylko warunki siedliska, użyte w produkcji odmiany i talent oraz możliwości winiarza, ale także opakowanie. Do Polski trafia właśnie nowy winiarski koncept, który ma wszelkie szanse na powodzenie. A że służy celom charytatywnym warto mu kibicować.

Brosnan czy Cruz? A może David Bowie? fot. tpb

Brosnan czy Cruz? A może David Bowie? fot. tpb

Whatever It Takes to artystyczna kampania mająca na celu zaangażowanie możnych tego świata w akcje przeciwko ubóstwu i degradacji środowiska. Prowadzi ją fundacja 21st Century Leaders. W akcję zaangażowanych jest blisko 700 tzw. liderów, wśród nich artystów, muzyków, aktorów, biznesmenów, laureatów Nagrody Nobla, sportowców czy pisarzy. Każdy z nich poświęca pół godziny na własnoręczne przygotowanie symbolu nadziei XXI wieku. Prace zdobią potem przedmioty, z których sprzedaży dochód zasila akcje charytatywne. Do tej pory Whatever It Takes zebrało ponad 6 milionów dolarów.

fot. Whateverittakes.org

fot. Whateverittakes.org

Co to ma wspólnego z winem? Jednym z partnerów akcji została hiszpańska bodega Vincente Gandia z okolic Walencji a na w poły humorystyczne dzieła szóstki wymienionych na początku artystów ozdobiły butelki serii win. I tak Charlize Theron ozdobiła butelkę cavy, Penelopa Cruz biały kupaż verdejo i sauvignon blanc, Coldplay rosado z bobala i shiraza, Pierce Brosnan tempranillo, George Clooney cabernet sauvignon a Davida Bowie shiraz.

fot. Whateverittakes.org

fot. Whateverittakes.org

Wina wprowadza na polski rynek firma Partner Center – mają kosztować ok. 40 zł i będą dostępne oprócz sklepów specjalistycznych także w delikatesach. W czasie degustacji w warszawskim barze Winestone w hotelu Mercure przy Złotej mogłem dziś (23.10) spróbować całej serii. Wina smakują tak jak powinny – są proste, noszą cechy odmian, z których je zrobiono, czerwone są gładkie, z miękkim garbnikiem, różowe i białe całkiem krągłe, łatwe, świeże. To wina idealne na domówkę, na którą fajnie wpaść z Georgem, Piercem, Penelopą czy całym składem Coldplay – wrażenie murowane, a nikt krzywić się nie będzie. A skoro oprócz fanu wspieramy szczytny cel… No i zawsze można się pochwalić: miałem wczoraj na stole Penelopę C. (albo George’a C. – niepotrzebne skreślić).

fot. Whateverittakes.org

fot. Whateverittakes.org

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Penelopa na stole

  1. Rebo pisze:

    Świetny pomysł, efektowne etykiety, zbożny cel a jeśli za tym idzie jeszcze przyzwoita jakość win to już klaszczę :)

  2. BeK pisze:

    Jeśli to są wina „do zrobienia na ławce w parku”, to dziękuję.