Wypiłem krew Judasza

Była gładka jak aksamit, delikatnie słodka, czysta. Smakowała świeżymi owocami, wiśniami, rabarbarem. Subtelnie musowała i budziła głód.

Umberto Quaquarini upiera się, że najlepszą krew Judasza rodzi piasek. Giulio Fiamberti zaprzecza. To znaczy – niby tak, ale nie koniecznie. Ale to jednak Umberto ma pod Canneto Pavese winnice, która uchodzi za cru, gdy idzie o sangue di giuda. Bo krew Judasza to wino.

Akcja tego quasi-religijnego filmu toczy się ledwie 60 km od Mediolanu, na południowym brzegu największej rzeki Italii, tam gdzie płaska jak stół Nizina Padańska oddaje pole pierwszym wzniesieniom Apeninu. Dziś to Lombardia, choć wielu mieszkańców Oltrepò Pavese lubi podkreślać, że historycznie rzecz biorąc są Starym Piemontem.

Oltrepò Pavese - zawsze we mgle fot. tpb

Oltrepò Pavese – zawsze we mgle fot. tpb

Podobnie jak w pobliskim Piemoncie, w Oltrepò zima przychodzi wcześnie. Dziś może to powodować co najwyżej irytację mieszkańców regionu i wyższy rachunek za ogrzewanie. Kiedyś jednym z najważniejszych skutków gwałtownego spadku temperatury niedługo po zbiorach, gdy wina wciąż fermentowały było zatrzymanie pracy drożdży. Ergo: w młodym winie pozostawał spory cukier resztkowy; gdy wiosną robiło się cieplej drożdże podejmowały na nowo pracę, wino było najczęściej już w butelkach, a będący skutkiem ubocznym fermentacji dwutlenek węgla w nim zostawał. Oto najprostsze wytłumaczenie tradycji czerwonych, lekko musujących (zazwyczaj na poziomie frizzante) win w Oltrepò Pavese.

Pozostają specjalnością regionu do dziś. O ile bowiem Oltrepò lubi prezentować się światu jako drugi po Szampanii region produkcji pinot noir, źródła świetnych białych i różowych spumanti robionych metodą klasyczną, to właśnie czerwone wina vivace, a więc „żywe” jak to ładnie nazywają Włosi są oryginalnym tworem tej ziemi. W wersji wytrawnej prym wiedzie bonarda vivace, w słodkiej – krew Judasza, sangue di giuda.

Poranek w Canneto Pavese, powyżej Broni - tu toczy się krew Judasza fot. tpb

Poranek w Canneto Pavese, powyżej Broni – tu toczy się krew Judasza fot. tpb

Paradoksalnie, winiarze z Oltrepò Pavese nie zanudzają przyjezdnych legendami związanymi z nazwą wina. Nie jesteśmy w Egerze, w którym bądź to powtarza się do znudzenia bajkę o byczej krwi, bądź ją dementuje. W czasie tygodniowego pobytu „na drugim brzegu Padu” nie usłyszałem ani jednej historii wyjaśniającej pochodzenie intrygującej nazwy. Przeszukując sieć znalazłem za to dwie sprzeczne ze sobą opowieści, obie bez źródeł.

Pierwsza mówi, że Judasz gorzko żałował zdrady Jezusa, ten zaś miłosiernie przywrócił go do życia – traf chciał, akurat na skraju Niziny Padańskiej. Mieszkańcy południowego brzegu Padu nie byli jednak tak łaskawi jak Pan i postanowili zabić Judasza. Odstąpili od swego zamiaru, gdy „trzynasty apostoł” uchronił miejscową winorośl przed chorobą. Inna wersja mówi, że krwią Judasza określili wino tutejsi mnisi widząc w nim źródło występku, rozwiązłości i traktując je jako afrodyzjak.

Sangue di giuda jest subtelnie słodkim (co najmniej 80 g/l cukru resztkowego) czerwonym winem o niskiej (co najmniej 5,5, najczęściej 6-7,5 proc.) zawartości alkoholu. Może występować w wersji spokojnej jednak najczęściej spotkamy je jako wino musujące: frizzante albo wręcz spumante. Granice produkcji ograniczają dwa płynące równolegle potoki, które kończą swój bieg w Padzie: Versa na wschodzie i Scuropasso na zachodzie, oba w pobliżu miasteczka Broni.

Między Versą, a Scuropasso fot. tpb

Między Versą, a Scuropasso fot. tpb

Tradycyjnie musi być kupażem barbery i croatiny (każda co najmniej po 25 proc., ale nie więcej niż 65 proc. kupażu) oraz odmian uva rara, vespolina zwana za Padem ughetta lub pinot nero (w sumie nie więcej jednak niż 45 proc.).

Z krwią Judasza jest w Oltrepò Pavese jak z każdym innym winem – region produkuje ocean trunków na granicy pijalności, wśród nich są jednak perełki, także pośród sangue di giuda. Wino potrafi być odkrywcze, dzięki kwasowości barbery świetnie zrównoważone w swej słodyczy, podrasowane strukturą croatiny, pełne aromatów za sprawą uva rara i ughetty; uroczo musujące, odświeżające i mimo wysokiego resztkowego cukru bardzo pomocne w popijaniu świetnych, tłustych wieprzowych kiełbas, z których słynie region.

Sangue di giuda to tylko jeden z powodów, dla których warto wpaść do Oltrepò Pavese, choćby krążąc wokół Mediolanu. O wielu innych przeczytacie już wkrótce na łamach Magazynu Wino.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wypiłem krew Judasza

  1. Mario Crosta pisze:

    To idealne wino do picia przy risotto z szafranem ‚a la milanese…
    Do picia pisalem. Czyli nie tylko kieliszek czy dwa…