Chianti Classico Gran Selezione: stare wina w nowych szatkach

Gran Selezione Chianti Classico to nowa kategoria win w sercu Toskanii. Kategoria nowa, tyle że wina stare.

Uwielbiam chianti classico. Za niedoścignioną lekkość, przeszywającą kwasowość, genialnie chrupki soczysty owoc czereśni, za często filigranową konstrukcję, za przestrzeń. Za to, że potrafi być niezastąpionym popitkiem do pasty i pizzy i wcielić się w rolę bardzo poważnego wina do bardzo poważnego bistecca fiorentina. Nie o winie dziś jednak, a o marketingu.

ryc. Chianti Classico

ryc. Chianti Classico

Przed rokiem, w czasie przeglądu nowych roczników chianti classico lokalne konsorcjum ogłosiło powstanie nowej kategorii – Chianti Classico Gran Selezione. Założono, że wina będą musiały być robione wyłącznie z gron uprawianych w należącej do winiarni winnicy, dojrzewać co najmniej 30 miesięcy i spełniać ostrzejsze niż zwykłe chianti classico normy techniczne. Wydawało się, że pierwszym rocznikiem Gran Selezione będzie 2013 (a win spróbujemy najwcześniej w 2016 r.). Tymczasem przybyłych w tym roku do Florencji dziennikarzy zaskoczyła wiadomość, że czeka nas degustacja… Chianti Classico Gran Selezione. Jak to, skąd, dlaczego? – patrzyliśmy zdziwieni. A jednak – bateria ponad trzydziestu win czekała na próbę. Żeby było śmieszniej wina były z kilku roczników, najstarsze pochodziło z 2007 r., a więc czasów, gdy prawdopodobnie nikt o „wielkiej selekcji” nie myślał (prace podjęto trzy lata temu).

Gdy przyjrzałem się liście tych nowych win, szybko znalazłem butelki doskonale wcześniej znane, funkcjonujące po prostu pod szyldem Chianti Classico Riserva, które – przepraszam za słowo – upgrade’owano do nowej kategorii, bo spełniały jej techniczne założenia. Na etykietach najczęściej doklejano sprokurowaną na domowej drukarce naklejkę gran selezione.
Same wina bardzo często świetne – winiarnie decydując się na udział w grze wybrały przecież to, co mają najlepszego. W surowych murach florenckiej Stazione Leopolda krążyło jednak wciąż pytanie: po co?

Stara ojczyzna nowego wina fot. Chianti Classico

Stara ojczyzna nowego wina fot. Chianti Classico

Odpowiedź wydaje się prosta: od dłuższego czasu winiarze z Chianti Classico wraz z lokalnym konsorcjum pracują nad polepszeniem wizerunku tej prześwietnej apelacji. Dla wielu winopijców chianti classico i chianti to jedno i to samo – stąd często niezrozumienie dlaczego za classico trzeba zapłacić niekiedy grubo ponad stówę, skoro chianti dostać można już w kategorii „do trzech dych”.
Przed laty winiarze z klasycznego obszaru między Florencją, a Sieną butelkowali swoje najlepsze sangiovese nie jako chianti classico, ale z powodów marketingowych jako IGT Toscana. Ok, z początku lokalne przepisy zabraniały im butelkować jako classico czyste sangiovese, bez domieszek innych szczepów, wkrótce jednak prawo to uelastyczniono. Ale supertoskany dobrze się sprzedawały.
Z czasem, na szczęście, wielu producentów przytomnie zauważyło, że chianti classico jest wystarczająco wielką marką by ją chronić i butelkować pod nią to, co ma się najlepszego.

Trudno nie odnieść wrażenia, że stworzenie kategorii gran selezione jest kolejnym gestem w stronę winiarzy i umacnianiem przekonania, że chianti classico potrafi być wielkie. Bo potrafi! Najbliższe lata pokażą jak nowe szatki zadziałają, choć trudno mi przypuszczać, by wielcy, którzy je właśnie wdziali – tacy jak Fontodi, Ama, Fonterutoli, Ricasoli czy Antinori ich potrzebowali.

Koniec końców ważne, że w kieliszku jest ok fot. Chianti Classico

Koniec końców ważne, że w kieliszku jest ok fot. Chianti Classico

W czasie toskańskiej anteprimy, 18 i 19 lutego zaprezentowano we Florencji 35 Chianti Classico Gran Selezione. Oto moja czołowa czternastka:

Vigna del Sorobo 2010, Fontodi
Il Puro 2010, Castello di Volpaia
La Prima 2010, Castello Vicchiomaggio

Chianti Classico Gran Selezione 2010, Colle Bereto
Vigna Grospoli 2011, Antico Lamole (Fattoria di Lamole)
Bruciagna 2010, Castello La Leccia
Chianti Classico Gran Selezione 2011, I Fabri
Colledilà 2010, Barone Ricasoli
Castello Fonterutoli 2010, Mazzei
Belezza 2010, Castello di Gabbiano
L’Imperatrice 2010, Fattoria di Corsignano
Il Margone 2010, Il Molino di Grace
Sergio Zingarelli 2010, Rocca delle Macie
Il Grigio 2010, San Felice

Czy to najlepsze chianti classico jakie próbowałem w tym roku we Florencji ? Hmmm… z tej czternastki do swojej czołowej piątki wybrałbym na pewno Vigna del Sorbo Fontodi, resztę stanowią genialne chianti classico riserva:

Rancia 2010, Fèlsina
Il Margone 2009, Il Molino di Grace
Vigneto San Marcellino 2009, Rocca di Montegrossi
Novecento 2008, Dievole

I jeszcze te niebiańskie, ocierające się o wielkość sangiovese, które nie noszą piórek czarnego koguta, czyli genialne IGT Toscana:

Ceparello 2010, Isole e Olena
Flanccianello della Pieve 2010, Fontodi
Fontalloro 2010, Fèlsina
La Gioia 2009, Riecine

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.