Dobre bo polskie

Choć właściwie nie – dobre, a przecież polskie? Też źle. Może po prostu: dobre polskie wina. W poznańskiej restauracji SPOT spróbowaliśmy krajowej czołówki.

Kiedy Lechosław Olszewski, właściciel SPOT-a zaproponował mi jeszcze w zeszłym roku poprowadzenie degustacji polskich win, zgodziłem się od razu. Do Poznania miała przyjechać czołówka polskich winiarzy, a sama restauracja – laureat naszego zeszłorocznego konkursu na najlepszą kartę win – też gwarantowała sukces imprezy.

fot. Małgorzata Opała

fot. Małgorzata Opała

W sobotę, 26 kwietnia w Spocie stawili się przedstawiciele winnic: Adoria (Dolnośląskie), Miłosz (Lubuskie), Pałac Mierzęcin (Lubuskie), Płochockich (Sandomierz), Saint Vincent (Lubuskie), Sandomierska (Sandomierz) i Srebrna Góra (Małopolska). Część z nich – Adoria, Mierzęcin, Płochoccy, Srebrna Góra – to absolutny polski top – wina są dobrze znane, jak na polskie warunki relatywnie szeroko dystrybuowane i równie relatywnie łatwo dostępne (jedno z win Płochockich trafiło ostatnio nawet via Faktoria Win do dystrybucji marketowej).
Winnica Miłosz autora sławnego już „Grünbergu” (to książka, nie wino), ze względu na butikową skalę produkcji cieszy się sławą wśród bardziej wtajemniczonych, ale kto coś słyszał o Lubuskiem, win z Zaboru na pewno próbował. Saint Vincent to kapitał francuski – winnica należy do dużej firmy produkującej żywność, zaś Winnica Sandomierska w Poznaniu właściwie debiutowała.

Skoro pada słowo debiut – wiele z prezentowanych w sobotę win zostało pokazanych szerszej publiczności po raz pierwszy. Z debiutantów na szczególną uwagę zwraca Cuvée Białe 2013 ze Srebrnej Góry – kupaż tamtejszych hybryd, pełen owocu, przyjemnie świeży, zrównoważony wyższym cukrem resztkowym, trochę w niemieckim stylu.

Bardzo dobrze wypadł też nowy rocznik Sibemusa Płochockich. Kupaż sibery, muscat ottonela i muscarisa ma wyraźne muszkatowe aromaty, ale i muszkatową pieprzność. To lekkie, zaostrzające apetyt wino aperitifowe – zgodnie z założeniami twórców.

fot. Małgorzata Opała

fot. Małgorzata Opała

Podobny charakter mają także dwa młode wina Krzysztofa Fedorowicza z Winnicy Miłosz – rześki, zachowujący charakter odmiany Müller Thurgau 2013 i świetnie soczysty, zwiewny, ładnie owocowy, przypominający stylem i barwą vin gris Zweigelt Blanc de Noirs 2013. Na jego antypodach stało będące w istocie klaretem Rondo Rosé z Pałacu Mierzęcin – wino niemal czerwone, za to, ze względu na styl winifikacji, zachowujące cały owocowy potencjał odmiany – świetne by latem zastąpić nim przy stole cięższe wina czerwone.

Dobrych i bardzo dobrych win było więcej. Wielu było też chętnych by je spróbować – najpierw na seminarium, potem podczas otwartej degustacji, gdzie można było bezpośrednio pogadać z winiarzami. Cieszę się, że podobne imprezy udają się już nie tylko w Warszawie i Krakowie. I już ostrzę sobie zęby na IX Konwent Polskich Winiarzy – tym razem w Sandomierzu (31.05-01.06). Do zobaczenia!

Równolegle z degustacją wina odbyła się też próba polskich serów zagrodowych fot. Magorzata Opała

Równolegle z degustacją wina odbyła się też próba polskich serów zagrodowych fot. Magorzata Opała

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.