Co pije Obama

Nie pamiętam, by wizyta którejkolwiek głowy obcego państwa w Polsce wzbudziła takie zainteresowanie winno-kulinarnego towarzystwa jak ostatni pobyt Baracka Obamy. Tymczasem prezydent…

Pobyt amerykańskiego prezydenta w Warszawie z okazji 25. rocznicy czerwcowych wyborów ’89 relacjonowany był przez media elektroniczne z dokładnością do dzień dobry. Wystarczyło spojrzeć w net czy włączyć TV by wiedzieć, z kim rozmawia Barack Obama, czy wyszedł już z kibelka oraz co pije i je.

Menu prezydenckiego lunchu z 03.06 wyciekło jeszcze przed przyjazdem Obamy do Polski. Wiedzieliśmy zatem, że Wojtek Modest Amaro przygotuje dla prezydenta (cytuję za GW/Polsat News): polskie szparagi z młodym bobem i olejem bukowym oraz polską jagnięcinę z kaszą gryczaną niepaloną, z dodatkiem palonej karmelizowanej maślanki. Na deser zaś truskawki pachnące czarnym bzem i do tego specjalne lody z natki pietruszki, które zastąpią szypułki owoców.
Minęliśmy się dziś z Wojtkiem w studio radiowym, był zrelaksowany, przyznał, że poszło gładko, a prezydent nawet jadł (podobno zwykle markuje). W dodatku na obiedzie było tylko 50 osób, a więc bułka z masłem.

fot. Superexpress

fot. Superexpress

Gorzej miała ekipa Kręglickich. Na kolacji Baracka Obamy z Lechem Wałęsą w Arkadach Kubickiego trzeba było bowiem nakarmić 10 razy tyle gości. Co więcej – protokół dyplomatyczny bardzo precyzyjnie, co do minuty określał rozpoczęcie i zakończenie kolacji oraz poszczególne jej punkty. W dodatku na wydanie 4-daniowego menu dla 500 osób była raptem godzina i 45 minut. Ale – jak wspominała dziś na winnym śniadaniu Agata Wojda (która sama tym razem została w Opasłym Tomie) – dali radę. Szacun!

Do jedzenia był jesiotr w trzech odsłonach, lekki krem z białych szparagów, szynka jagnięca pieczona z trawą żubrową i mus chałwowy. Szybko wyciekło też menu winne i tu emocje gwałtownie opadły. Do tych wszystkich kulinarnych fanaberii podano bowiem proste chablis 2012 od Louisa Latoura, Rioję Riservę 2008 od Marques de Riscal a na deser – chcielibyście pewnie tokaj, albo przynajmniej likierową jutrzenkę, ha, ha – argentyńskie Amable Tardia 2013 z San Juan z Bodegas Callia. Aha – toast wznoszono cavą Raventos. Abstrahując od samych win – nieco żartobliwe to menu, by nie napisać: banalne. Źródła podały, że za dobór win odpowiedzialny był ktoś z MSZ-u.

fot. Gazeta Wyborcza

fot. Gazeta Wyborcza

Nie kumam. Wytaczamy nasze kulinarne armaty, strzelamy celnie, menu brzmi (a znając twórców pewnie i smakuje) fantastycznie. Okazja wyjątkowa. W stołecznych restauracjach rządzi młode pokolenie sommelierów o świetnej wyobraźni, a więc jest kogo zapytać. Półki sklepów i magazynów w kraju uginają się od oryginalnych, znakomitych win (nie mówiąc już o polskich winach, którymi można się przy takiej okazji pochwalić, choć wiemy, że MSZ miał z tym kiedyś zgryz). Zresztą Ministerstwem Spraw Zagranicznych kieruje bodaj najbardziej w sprawach winnych obyty polityk jakiego mamy (taka przynajmniej otacza ministra Sikorskiego aura). I co? Równie dobrze można by podać na koniec herbatę w szklance.

A Obama? Źródła donoszą, że pił… wodę (w dodatku przyniesioną we własnej lodóweczce) 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Co pije Obama

  1. paSTYLka pisze:

    W istocie rzeczy wina mega banalne, albo jeszcze gorzej.
    Szkoda, ze ten jegomosc z MSZu odpowiedzialny za dobor win nie wybral na przyklad chociaz jednego wina z rocznika 1989.

  2. lisulisu pisze:

    A czemu ciągle wino, a nie np. dobre piwo? Parowanie jedzenia z piwem u nas w kraju praktycznie nie istnieje, wielka szkoda.

  3. Grzegorz pisze:

    Panie Tomaszu…Może jest Pan w stanie zgłębić tą ciekawostkę i zapytać teraz jak Wojciech Amaro widzi sytuację gdy Ktoś Inny (spoza jego Ekipy…tzn. pewnie dokładniej -NIE Paweł Białęcki) dobiera wina do Jego potraw . Uważam ,że albo musiał to zaakceptować albo zdał się na sytuację ,że Ktoś może skopać cały jego wysiłek włożony w powstanie takich dzieł kulinarnych. Naprawdę nie miał tu nic do powiedzenia ?
    Okazja do „pokazania” w Świecie polskiego winiarstwa była niesamowita. Pewnie zabrakło wiedzy lub odwagi u decydenta :(

  4. Czysmakuje? pisze:

    A Obama w wystąpieniu i tak nawinął jedynie o kiełbasie i pierogach 😛