Bułgarski łącznik

W Bułgarii idzie nowe. Jaskółka tych zmian pojawiła się ostatnio na moim stole.

Nie ukrywam, że Bułgaria pozostaje dla mnie winiarską białą plamą. Byłem tam zawodowo dwa razy na zaproszenie dużych firm produkujących bardzo międzynarodowe w charakterze wina, a okazji do spróbowania tego co robią mali miałem niewiele.

Z wizyty w 2002 r. pamiętam dziesiątki hektarów opuszczonych, zaniedbanych, zdziczałych niemal winnic, których nikomu nie opłacało się uprawiać. Gdy dziesięć lat temu odwiedziłem winiarnię Katarzyna zobaczyłem rzędy uporządkowanych winorośli ciągnące się po horyzont. W międzyczasie próbowałem konsultowanych przez samego Michela Rollanda win Castra Rubra, szukałem jednak czegoś mniejszego – rodzinnych, niedużych winiarni przywiązanych do miejscowej tradycji, win rzemieślniczych, robionych na niedużą skalę.

Ivo Varbanov fot. Ivo Varbanov

Ivo Varbanov fot. Ivo Varbanov

Z Ivo Varbanovem znaleźliśmy się gdzieś w sieci. Wymienialiśmy uwagi na temat bułgarskiego winiarstwa, aż w końcu nadarzyła się okazja na spotkanie. Zapomniałem zapytać Ivo czy bardziej czuje się pianistą czy winiarzem. Na spotkanie do Warszawy przyjechał z Radomia, gdzie od czasu do czasu wykłada w szkole muzycznej. Ma na swoim koncie kilka wydanych albumów (m.in. Mussorgski, Pizzetti, Bartók, Brahms, Jerzy Bauer), koncertował na całym świecie, m.in. w Londynie z Royal Philharmonic Orchestra. Dla mnie pozostaje jednak przede wszystkim winiarzem – swą niewielką przetwórnię ma w południowej części Bułgarii niedaleko granicy tureckiej i greckiej.

Mapa winnic Varbanova fot. Ivo Varbanov

Mapa winnic Varbanova fot. Ivo Varbanov

Podarował mi swoje najlepsze – jak twierdzi – wino: Syrah z 2010 z podtytułem La Puerta del Vino, co dało mi do zrozumienia, że Varbanov sugeruje słuchać w czasie spożywania jego syrah preludiów Debussy’ego. Ivo polecił mi jednak zjeść pod jego wino kaczkę, co z przyjemnością uczyniłem. Na ruszt trafiły lekko zamarynowane piersi, do kieliszka zaś bardzo intensywny, mocny, owocowy, naznaczony beczką, ale nie zdominowany prze z nią, południowy w charakterze syrah. Wino, w którym trudno dopatrzeć się być może bułgarskiej indywidualności (czy ktoś ją w ogóle poznał?). Za to soczyste, południowo szczodre, pełne treści z potencjałem do dalszego dojrzewania, jagodowo-tytoniowe, soczyste, mocne, długie.

Bułgarski syrah fot. Ivo Varbanov

Bułgarski syrah fot. Ivo Varbanov

To, że Ivo postanowił pochwalić się przede wszystkim syrah skłoniło mnie do kolejnej (a propos bułgarskich win) dyskusji na temat niechęci na przedgórzu Rodopów do używania autochtonicznych odmian. Pochodząca z z Saint Émilion Cécile Paillé – do niedawna winiarka Katarzyny – tłumaczyła to koniecznością uporządkowania upraw i zbudowania ekonomicznych podstaw firmy na winach robionych z bardziej spolegliwych odmian międzynarodowych. Varbanov powiedział o jeszcze jednym aspekcie: większość krzewów lokalnych bułgarskich odmian porastająca stare, państwowe winnice była po prostu fatalnej jakości i trudno na nich budować nowy wizerunek winiarskiej Bułgarii.

Na razie chardonnay fot. Ivo Varbanov

Na razie chardonnay fot. Ivo Varbanov

Ivo Varbanov założył liczące dziś 21 winiarni stowarzyszenie winiarzy niezależnych działające na bardzo podobnych zasadach jak francuskie Vignerons Indépendants czy włoskie Vignaioli Indipendenti. Zasada jest prosta: rodzinna, niezależna firma i pełna kontrola nad produkcją wina – od wyhodowania własnych winogron do zabutelkowania swojego wina. Jest więc nadzieja – ja mam nadzieję, że już wkrótce uda się win tych Bułgarskich Niezależnych spróbować.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.