Mozelska fahrrad-party (1)

Marzyłem o tym od lat. Bo zawsze było za szybko. Bo zwykle byłem niewolnikiem grupy, a nawet, gdy przed rokiem odwiedzałem mozelskich winiarzy samotnie, wiązały mnie terminy i kilometry do przejechania. Tymczasem rower wydawał się idealnym środkiem transportu, by pokonać trasę wzdłuż jednej z najbardziej winnych rzek Europy.

I powiedzmy od razu, że wino było z pewnością powodem, ale nie celem tej wyprawy. Mimo, że nie jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem spożywania rozsądnych ilości alkoholu w czasie uprawiania pewnego typu sportów, było jasne, że albo jedziemy, albo degustujemy. Jechaliśmy.

W drogę... Na prawo Luksemburg, za plecami Francja, tuż obok - Mozela fot. tpb

W drogę… Na prawo Luksemburg, za plecami Francja, tuż obok – Mozela fot. tpb

W podróż wybrałem się z 13-letnim synem, Kubą, który od pięciu lat wiernie, co roku, towarzyszy mi w czasie, jak to nazywamy w domu półżartem Środkowo-Europejskich Wypraw Winiarsko-Rowerowych. Chodzi z grubsza o to by być razem, na rowerze i w regionie winiarskim. Na koncie mamy wiele tras Morawskich, Kamptal, Wachau, Wagram, Traisental, Thermenregion, Wiedeń, Neusiedlersee, Saksonię, Zachodni i Mały Balaton, Somló… W tym roku przyszła pora na Mozelą.

Zdecydowaliśmy się po raz pierwszy porzucić samochód na początku trasy i przez trzy dni poruszać się wyłącznie na rowerach wioząc skromny dobytek w przytroczonych doń sakwach.
Naszą trasę zaczęliśmy w Perl, maleńkiej wiosce leżącej na wschodnim brzegu Mozeli względem luksemburskiego Schengen [tego Schengen ;-)] – 200 metrów od Luksemburga i 400 od Francji.
Górna Mozela, ta najmniej znana, okazała się bardzo malownicza. Trasa prowadziła nas przez Besch, Palzem, Wehr, Nittel i Oberbilig – przy czym oczy syciliśmy przede wszystkim widokiem fantastycznych winnic po stronie luksemburskiej: wokół Remich, Wormeldange i Grevenmacher.

Luksemburski brzeg Mozeli - także cały w winnicach fot. tpb

Luksemburski brzeg Mozeli – także cały w winnicach fot. tpb

Potem już wysoki most nad Saarą w Konz i dojazd nadbrzeżem do zatłoczonego, gorącego Trewiru. Liczący 18 km odcinek między Trewirem i Schweich jest najmniej interesujący, powadzi częściowo przez podmiejskie osiedla, częściowo przez tereny fabryczne. Wypadł w dodatku po obiedzie i bardzo nas zmęczył.

Za to po przejechaniu pod mostem autostrady A1 zaczęło się to, co w Mozeli bardzo kochamy: ściana winnic naprzeciwko Longuich i Riol, pierwszy przełom za Mehring, kolejny między Detzem i Leiwen i następny przed Trittenheim. To zresztą jeden z najpiękniejszych fragmentów całej mozelskiej trasy – ścieżka rowerowa puszczona jest półką u stóp stromych winnic na południowym brzegu Mozeli, powyżej szosy biegnącej nad samą rzeką. I tak, przez pełne knajpek Neumagen-Dhron, krótki fragment końcowej części doliny potoku Dhron dotarliśmy do Piesport, końca pierwszego etapu podróży. Mieliśmy w nogach 103 km.

Okolice Klüsserath fot. tpb

Okolice Klüsserath fot. tpb

Piesport składa się z dwóch części – większej, z supermarketem i kilkoma knajpkami na południowym brzegu oraz tzw. Alt Piesport o ciasnej zabudowie, wąskich uliczkach, domach o szachulcowej konstrukcji wciśniętych pod strome zbocze legendarnej winnicy Goldtröpfchen. Tu, bez kłopotu znaleźliśmy wygodny pokój z łazienką „u winiarza” (nienotowany w przewodnikach Peter Veit – jak się okazało wieczorem, producent bardzo smacznego Rieslinga Goldtröpfchen Spätlese trocken za skromne 9,50 z wyszynkiem w winiarni).

Trochę boli... Między Leiwen, a Trittenheim fot. tpb

Trochę boli… Między Leiwen, a Trittenheim fot. tpb

Bolało. Choć w kolejnych dniach mieliśmy przekonać się, że tak naprawdę bolało tylko wtedy. Przez „naszą” winiarnię przetoczyła się wycieczka emerytów-degustatorów. Skończyli ok. 22:30. My też. Zasnąłem nie doczekawszy końcowego wyniku meczu Legii z Atletami od Świętego Patryka…

CDN

Senne Alt-Piesport, nareszcie... fot. tpb

Senne Alt-Piesport, nareszcie… fot. tpb

A wszystko to w ramach…

summer of riesling

We współpracy z Niemiecką Centralą Turystyki

i dzięki uprzejmości Mercedes-Benz Polska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.