Pietras znów mistrzem

Piotr Pietras obronił tytuł Mistrza Polski Sommelierów. Champion nie miał jednak łatwo.

Wydawało się, że po kwietniowym sukcesie w Mendozie, gdzie Pietras zdobył jako pierwszy w historii Polak zaszczytne 10. miejsce w Mistrzostwach Świata Sommelierów, triumf na krajowym podwórku będzie czystą formalnością. I rzeczywiście, Piotr wygrał sobotnie mistrzostwa zdecydowanie, jednak nie przyszło mu to łatwo, a jego największym przeciwnikiem zdawał się być on sam.

Młoda fala
To były rekordowe mistrzostwa – zarówno jeśli chodzi o liczbę uczestników (24), rozbudowaną formę finału, ale też zainteresowanie jakie wzbudziły. W sali balowej hotelu Regent w Warszawie zebrało się w sobotnie popołudnie 14 maja grubo ponad 100 osób, które śledziły na żywo toczący się na scenie finałowy pojedynek.

Wcześniej, w eliminacjach wszyscy zawodnicy zmagali się z degustacją w ciemno win i destylatów, łączeniem wina z potrawami, obsługą gości i jak zawsze arcytrudnym testem teoretycznym. Do finału awansowało trzech najlepszych: Maciej Sokołowski z wine baru Roberta Mielżyńskiego w Poznaniu, Marek Przyborek pracujący na co dzień w renomowanej restauracji Northcote w hrabstwie Lancashire w północno-zachodniej Anglii oraz obrońca tytułu z 2015 r. Piotr Pietras, head sommelier w gwiazdkowej restauracji Launceston Place, w londyńskim South Kensington.

Piotr Pietras serwuje szampana fot. Jacek Taranko winoioliwa.com

Piotr Pietras serwuje szampana fot. Jacek Taranko winoioliwa.com

Zanim o finale, najpierw o tych co odpadli. Tym razem nie udało się wedrzeć do czołowej trójki kilku najlepszym polskim sommelierom, byłym triumfatorom Mistrzostw Polski, bądź ich finalistom. Trudno mieć im to za złe – ci najlepsi święcą zawodowe sukcesy w restauracjach, w których pracują. Sukcesy okupione ciężką pracą, czego najlepszym przykładem jest Paweł Demianiuk, kilkukrotny triumfator i finalista imprezy, który w ciągu zaledwie paru ostatnich miesięcy otworzył, rozkręcił i wywindował na szczyt warszawskie wine bistro Kieliszki na Próżnej. Być może na pełne przygotowanie do mistrzostw zabrakło już czasu.

Ważne, że do konkursu przystąpiła duża grupa niekiedy bardzo młodych ludzi (szkoda, że tylko, bodaj, dwie kobiety) parających się na co dzień sommelierką. Odbieram to jako dobry znak rosnącego zainteresowania zawodem. Udział w mistrzostwach wymusza pogłębianie wiedzy teoretycznej i praktycznej. Daje otrzaskanie, doświadczenie, które przyda się nie tylko w kolejnych bojach na scenie, ale przede wszystkim w codziennej pracy. Jest zatem szansa, że w coraz większej liczbie polskich restauracji będziemy mogli liczyć na rzeczową pomoc, gdy przyjdzie wybrać wino do kolacji.

Ojciec chrzestny i wąsy
W finale sommelierzy musieli zaserwować w 10 minut szampana z butelki magnum szóstce gości, których głównym zadaniem było wybijanie ich z rytmu, a to prośbami o przygotowanie dodatkowych koktajli, a to zagadywaniem o trzygwiazdkowe restauracje w Lyonie (Wojtek Bońkowski pytał ich o to po angielsku – choć przynajmniej dla pracujących na co dzień w Anglii Przyborka i Pietrasa konwersowanie w tym języku było raczej ułatwieniem niż utrudnieniem). W efekcie wszyscy zaczynali na luzie, kończyli dość spięci. W tej konkurencji najbardziej podobał mi się Marek Przyborek, który mimo kilku drobnych błędów zachował humor i w ciepły, choć nie przekraczający granic prywatności i dobrego smaku sposób poradził sobie z butlą Gosseta Grande Réserve.

Marek Przyborek degustuje fot. Jacek Taranko winoioliwa.com

Marek Przyborek degustuje fot. Jacek Taranko winoioliwa.com

Kolejne, typowo sommelierskie zadanie polegało na znalezieniu kulinarnych par dla siedmiu wyjątkowej jakości win z Kalifornii oraz zaproponowanie gościom francuskich odpowiedników tychże butelek. O ile raczej łatwo wymyślić ekwiwalent dla musującego Kalifornijczyka czy rieslinga to już rozpoznanie i mówienie o wzmacnianym winie z odmiany mission wymagało nie lada wiedzy. W tej konkurencji najlepszy był Pietras znajdujący nie tylko ciekawe zamienniki dla win ze Słonecznego Stanu, ale też proponujący do nich świetne dania.

Dekantacja czerwonego wina to stały element finału mistrzostw sommelierów, tym razem jednak zawodnicy musieli otworzyć butelkę riojy 2008 przy użyciu wąsów – zamiennika klasycznego trybuszona używanego do starych, rozmiękłych, ryzykownych korków. Piotr Pietras zrobił to błyskawicznie, jakby wąsy stosował codziennie; Przyborek trochę się z tym nietypowym sprzętem męczył, przede wszystkim jednak dał się wkręcić w rozmowę o wodzie mineralnej z sędziami, w konsekwencji czego nie wyrobił się w czasie i nie zdążył przelać wina do karafki.

Tym też można otworzyć butelkę wina fot. westwing.pl

Tym też można otworzyć butelkę wina fot. westwing.pl

Kolejny klasyk to poprawienie błędów w karcie win. Tu znów klasę pokazał Pietras, który nie dał się podpuścić i wiedział, że Johannes Selbach robi nad słynącą z rieslinga Mozelą pinot blanc, a rodzina Knollów Chardonnay Smaragda w Wachau (oba wina ultranietypowe). Odnalazł też większość błędów.
Przyborek sprawił się doskonale w konkurencji, w której spośród trzech podanych w ciemno win czerwonych trzeba było rozpoznać jedno niepasujące do pozostałych – trafnie wyczuł dwa nebbiolo i nieprzystające do nich pinot noir. Jako jedyny wiedział też z jakich składników robi się koktajl Godfather (szkocka whisky i likier amaretto) i doskonale go przyrządził. (Maciej Sokołowski wybrnął z ambarasu proponując gościom alternatywnie koniaczek)
W degustacji w ciemno obaj „angielscy” sommelierzy jednak się pomylili zgodnie twierdząc, że kalifornijskie pinot noir to… rioja. Prościzna? Stańcie na scenie i zmierzcie się ze stresem, czasem, publicznością.

Pietras jak Lewy
Po podliczeniu punktów ostatecznie zwyciężył Piotr Pietras. Miał sporą przewagę nad Markiem Przyborkiem. Trzeci Maciej Sokołowski nie ma powodu do narzekań – pokonał całą krajową czołówkę, a ulec świetnym kolegom z Anglii to żaden dyshonor.

Startując w mistrzostwach po raz pierwszy w 2015 r. Pietras namieszał w światku polskich sommelierów. Pokazał, że praca w renomowanych zagranicznych restauracjach daje doświadczenie i obycie, którego nie sposób przecenić. Analogia do piłkarzy z ekstraklasy i tych szlifujących swój talent w najlepszych ligach Europy (i to na znaczących, niekiedy czołowych pozycjach) nasuwa się sama przez się.
Piotr zwyciężył mimo potwornych nerwów. Od początku widać było, że bardzo chciał wygrać – pokazać, że tytuł sprzed roku nie był przypadkowy, podobnie jak 10. miejsce w Mistrzostwach Świata (Pietras jest pierwszym Polakiem, który awansował do półfinału tej imprezy). W dodatku zwycięstwo w Warszawie to bilet na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy, na które sommelier z Launceston Place ma – widać to wyraźnie – wielki apetyt. Ten przymus sprawił, że niekiedy trzęsły mu się ręce, nie do końca panował nad ekspresją głosu – najważniejsze jednak, że panował nad głową i mimo potwornych emocji mógł korzystać ze swej ogromnej winiarskiej wiedzy. Chapeau-bas.

Maciej - a może koniaczku? - Sokołowski fot. Jacek Taranko winoioliwa.com

Maciej – a może koniaczku? – Sokołowski fot. Jacek Taranko winoioliwa.com

Kilkanaście lat temu horyzont polskiego sommeliera wyznaczała najdroższa butelka w restauracji, w której pracował. A że była to knajpa Orbisu, to i horyzont niezbyt szeroki. Dziś o Mistrzostwo Polski biją się młodzi ludzie dowodzący bardzo poważnymi kartami win w bardzo poważnych lokalach o światowej renomie. Sam wciąż bardzo kibicuję chłopakom z naszego podwórka – z czystego egoizmu. Po prostu lubię, gdy w restauracji zajmuje się mną łebski człowiek doskonale znający zasoby piwnicy i pomysły szefa kuchni, zdejmujący ze mnie konieczność dokonywania wyboru i odkrywający niekiedy zupełnie nowe połączenia kulinarno-winiarskie. A zdarza mi się to w Polsce szczęśliwie coraz częściej.

Mistrzostwa Polski Sommelierów zostały zorganizowane 14.05.2016 r. w hotelu Regent w Warszawie przez Stowarzyszenie Sommelierów Polskich. Magazyn Wino był partnerem medialnym imprezy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.