Najbielszy z chłopców żyje (na Sycylii)

Polak z Niemiec robi wino na Sycylii. Na domiar wszystkiego jest basistą i DJem. Rzecz o styczniowej degustacji win Campisi Marcina Öza w stołecznych „Dyletantach”.

Marcin Öz emigrację ma we krwi. Najpierw, tuż po przyjściu na świat opuścił Toruń, potem, w wieku 10 lat rodzice przeprowadzili go do Berlina. Był 1987 r. Marcin dorastał w cieniu walącego się muru, a potem z wolna jednoczącego się miasta. Skończył szkołę średnią i nawet zapisał się na studia. Na polonistykę – bo było fajne ubezpieczenie. Przeznaczenie miał jednak inne – został tym, kim w alternatywnym Berlinie w okresie transformacji być było najfajniej: muzykiem. Jako 19-latek, pod pseudonimem DJ Highfish zaczął grać w berlińskich klubach house i techno. Wkrótce został rezydentem klubu WMF. W 2003 r. odnalazł się w roli basisty w założonym przez Norwega Erlenda Øye zespole The Whitest Boy Alive grającego bardzo oszczędną, melodyjną muzykę spod znaku indie pop. W 2006 r. wydali płytę „Dreams”, trzy lata później nagraną w Meksyku „Rules”. W 2014 r. The Whitest Boy Alive zawiesili działalność. Marcin liczy, że zbiorą się znów latem tego roku, by uczcić jego 40 urodziny. Na Sycylii.

Marcin Oz w "Dyletantach" fot. tpb

Dyletant u „Dyletantów”
Ze swoimi wąsami i kudłatą czupryną wygląda trochę jak młody Boniek. W dodatku mówi z podobnym jak Zibi, dyskretnym akcentem zdradzającym długą nieobecność w kraju. Siedzimy przy stole zastawionym przekąskami i butelkami w warszawskim wine bistro „Dyletanci” przy Rozbrat 44a. Pijemy sycylijskie grillo, nero d’avola i syrah, choć od muzyki uciec nie sposób. Pierwsze nazywa się The Cure (Friday I’m in Love – to ciekawe, bo TWBA brzmią, zwłaszcza na pierwszej płycie bardziej jak Cure z okresu „Three Imaginery Boys”, a i sam Marcin przyznaje się do fascynacji raczej „17 Seconds” niż „Wish” ), drugie Red Red Wine (Just One Thing Makes Me Forget – szczerze nie lubię UB40 i serwowanie tego kawałka jako ilustracja rozmów o winie zawsze mnie uwiera; to na szczęście jedyny zgrzyt tego mroźnego popołudnia), trzecie – Halleluja (You Really Care for Music, Do Ya? – no, Cohen ok., choć w pierwszej chwili słuchając i patrząc na Marcina spodziewałem się bardziej inspiracji ze strony Happy Mondays). Dość jednak o nazwach. Tak naprawdę gadamy o winie. Bo Marcin jest teraz winiarzem.
10 marca 2012 roku przyjechał na Sycylię. Zamieszkał w starej kamienicy w Ortigii, syrakuzańskiej starówce leżącej na połączonej ze stałym lądem mostami wyspie. I się zachwycił. Tu, na południowo-wschodnim krańcu wyspy poznał Sergio i Marco Mazzarę uprawiających fenomenalne cytryny. Pomyślał, że też byłoby nieźle zostać takim fajnym rolnikiem. Tym bardziej, że przeniesienie wytwórni płytowej Bubbles, którą kierował było bardzo proste – wystarczyło postawić stół i otworzyć laptop.
W dodatku nadarzyła się okazja – od ojca braci Mazzara, wraz z nimi przejął 8-hektarową winnicę pod Pachino, bardzo dziś gorącym na Sycylii miejscu, w sercu rosnącej w siłę i coraz modniejszej apelacji Noto (to tu swoje najlepsze wina robi Gulfi, winnice ma też Planeta – pisałem o tym w Magazynie Wino w nr 3/2016). I tak wychowany w Berlinie Polak zajmujący się graniem elektroniki został posiadaczem parceli obsadzonej 15 lat wcześniej krzewami nero d’avola i syrah. Jak sam mówi – pił dużo wina i dużo czytał. Z kumplami kupili trochę sprzętu i wynajęli do pomocy zawodowego enologa, Michele Beàna. Marcin śmieje się, że stanowią niezły duet – Mr. Bean & Czarodziej z Krainy Oz, ale pochodzący z Friuli Michele to uznany zawodowiec. Na Sycylii doradza m.in. Peterowi Wegnerowi i winiarni COS, a z Frankiem Cornelissenem na Etnie prowadzi próby z dojrzewaniem win w amforach, które sam wytwarza. Öz przyznaje, że w tym zestawieniu jest dyletantem.

fot. Vini Campisi

fot. Vini Campisi



Szlacheckie grillo i nero ze stali

Marcin przywiózł do Warszawy swoje robione pod szyldem Vini Campisi debiutanckie wina, czyli rocznik 2015. Wprawdzie na stole była także butelka Halleluja Syrah 2013, ale to wino tłoczył jeszcze ojciec Mazzara i stylistycznie jest bardzo daleko od tego, co dwa lata później zaproponowali młodzi. Winnica jest uprawiana ekologicznie, a nero d’avola i syrah dojrzewają wyłącznie w stalowych kadziach. Portfolio uzupełnia grillo, które przyjeżdża do Pachino aż spod Palermo. Öz kupuje na razie białe owoce od zaprzyjaźnionego szlachcica, Francesco Spadafory. W sumie Campisi produkuje ok. 30 tys. butelek rocznie. Produkcja powinna wzrosnąć w najbliższych latach do ok. 50 tys.
Wina rozpoczynają fermentację spontanicznie, jednak na razie polski winiarz czuje się zbyt mało doświadczony, by prowadzić cały proces wyłącznie na drożdżach nieselekcjonowanych. A efekty?

The Cure Grillo 2015, Terre Siciliane, Campisi (12%)

Cena: 75 zł
Miękki, cytrusowy, czysty, lekko piaskowy nos. Usta dość oleiste, ładnie kwasowe, z wyraźną goryczkową nutą skórki grejpfruta. Niezbyt długie, ale z przyjemną nutą mineralną w końcówce. Świeże i bardzo smaczne. (bardzo dobre)

2017-01-05-17-37-24

Red Red Wine Nero d’Avola 2015, Terre Siciliane, Campisi (13%)
Cena: 81 zł
Pieprzny, lekki, ziemisty, może bardziej żwirowy nos. Soczysty, wiśniowy, mineralny. Usta znakomicie zrównoważone, lekkie, śliwkowo-wiśniowe, z dobrą nutą kwasową. Napięte, mineralne, pełne oddechu, świeże, eleganckie wino. (bardzo dobre/znakomite)

2017-01-05-16-56-36

Halleluja Syrah 2015, Terre Siciliane, Campisi (13,5%)
Cena: 90 zł
Świeże, owocowo-żwirowe, soczyste i bardzo radosne wino. Usta pikantne, pieprzne, swoiście lekkie, żywe, ze znakomitą kwasowością. Nasycone owocem, przestrzenne, długie i młodzieńczo urocze. Klasa. (znakomite)

2017-01-05-17-12-20

Wszystkie wina Marcina Öza cechuje niebywała pijalność i otwartość. Nero i syrah to dobrzy reprezentanci stylu Nowej Sycylii, naturalizującej, lekkiej, robionej bez beczki, z dużą dbałością o świeżość owocu, nieprzesadnie ekstrahowanej. Jest w nich nastrój, jaki odnajduję w piosenkach TWBA. Jedno jest pewne – na kolejny rocznik Campisi trzeba czekać tylko rok, na nowe nagrania najbardziej białego z chłopców pewnie dużo dłużej.

Importerem win Vini Campisi jest Winoblisko.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.