Wino na Wielkanoc

„Co wy głupi jesteście? Wino na Wielkanoc? Wielkanoc jest świętem bezalkoholowym. Bo o to w tym chodzi święcie, żeby na trzeźwo i szczerze, rodzinnie przeżyć tą radosną nowinę. Naprawdę niepoważni…”

Oto głos, który pojawił sie kilka lat temu na forum internetowym portalu magazynwino.pl jako komentarz do artykułu na temat najlepszych win do potraw wielkanocnych. Jeden z wielu głosów, które słychać zawsze przed świętami takimi jak Wigilia, czy Wielkanoc właśnie.
Stoję po drugiej stronie barykady, choć wojenną retoryką szafować bym nie chciał, bo o wino na Wielkanoc walczyć nie zamierzam.
Wino towarzyszy mi i mojej rodzinie w trakcie i Wigilii i Wielkanocy. Lubię mierzyć się z połączeniami winiarsko-kulinarnymi mając jako wyzwanie potrawy świąteczne. Sięgam też wtedy po lepsze, świąteczne butelki, co sprzyja umiarowi. Nie chcę wydawać jednoznacznego werdyktu, że pić w Wielkanoc można, albo też nie można. Ja sięgam po wino, bo taki jest mój wybór – szanuję wybór tych, którzy nie piją. Rozumiem też troskę wszystkich, którzy chcieliby by choć w tak wielkie święto, jakim jest Wielkanoc, w domu było spokojnie i trzeźwo. I myślę też trochę, że owej trzeźwości sprzyja właśnie wino, a nie… wódka.

fot. Michael Olivier. Spier

fot. Michael Olivier. Spier

Dlatego w Wielkanoc sięgam po lżejszy kaliber: więcej na moim stole win białych, jak zwykle rieslingów, chablis i im podobnych, tych nie beczkowych i nieprzesadnie mocnych. Raczej z chłodnej północy, niż rozpasanego południa. Pośród czerwonych także szukam lekkości – Wielkanoc to znowu mój czas dobrych crus beaujolais, dolcetto, rzecz jasna pinot noir, ale i środkowoeuropejskich sankt laurentów i blauer portugieserów. Wielkanoc to wreszcie czas fantastycznych deserów – jest więc i miejsce na tokaje i słodkie rieslingi, a do mazurków z czekoladową polewą – porto. I jeszcze moje wino nieśmiertelnie wielkanocne – leciutkie, w sam raz na poranny posiłek, prawie bez alkoholu, świeże i zwiewne moscato d’asti, bez którego świąteczna niedziela nie jest świąteczną niedzielą.

Moscato d'Asti fot. piemonteland.it

Moscato d’Asti fot. piemonteland.it

W Wielkim Tygodniu słucham, jak zwykle, dużo muzyki pasyjnej, ze szczególnym naciskiem na Haydnowską kompozycję „Siedem ostatnich słów Zbawiciela na krzyżu” w transkrypcji na kwartet smyczkowy nagraną przez Emerson String Quartet. Nie, nie łączę jej z winem, choć historia utworu napisanego w 1787 na nabożeństwo wielkopiątkowe dla kościoła w Grotto Santa Cueva opodal Kadyksu kazałaby wybrać sherry. Słucham Emerson String Quartet bez wina, po to, by z większą radością sięgnąć po nie w Wielką Niedzielę.

Tekst archiwalnej audycji radiowej „PIN do wina” w Radio PIN

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *