Wiktoria wiedeńska, czyli polski sommelier wicemistrzem Europy

Po brawurowym występie Piotr Pietras zdobył drugie miejsce w Mistrzostwach Europy Sommelierów zakończonych dziś w nocy w Wiedniu. W finale pokonał faworyta, Francuza Davida Briauda i Rumunkę Julię Scavo. Uległ jedynie Raimondasowi Tomsonsowi z Łotwy.

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

Po 10. miejscu w zeszłorocznych mistrzostwach świata w Argentynie i obronionym tytule Mistrza Polski w 2016 r. najbardziej utytułowany polski sommelier nie ukrywał, że jedzie do Wiednia bić się o najwyższe trofea. Gdy w poniedziałek, 8 maja spotkaliśmy się w oranżerii Pałacu Schönbrunn, Piotr daleki był jednak od tryumfalizmu. Sprawiał wrażenie bardzo skupionego, wyciszonego. Przed mistrzostwami przeszedł specjalną dietę, a w czasie galowej kolacji otwierającej wiedeńskie zawody pozwolił sobie jedynie na degustację kilku win („nalejcie mi tego rotgipflera, żebym utrwalił sobie aromaty”).

We wtorek wraz z licznie przybyłymi do Austrii dziennikarzami ruszyłem na dwudniową wyprawę po regionach winiarskich w ramach „Wine Summit”, imprezy organizowanej przez Austrian Wine Marketing Board . W stolicy zaczęły się zaś mistrzostwa. Pierwsza dobra wiadomość przyszła już pierwszego wieczora: Pietras przeszedł do półfinału! Polak znalazł się w tuzinie najlepszych sommelierów Starego Kontynentu. W mediach społecznościowych zawrzało, choć z drugiej strony nikt znający Piotra nie zakładał innego scenariusza – półfinał był planem minimum.

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

We środę zmagania przeniosły się do Pałacu Esterházych w nieodległym Eisenstadt. Andrzej Różycki, członek wspierający Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, który wraz z prezesem SSP, Piotrem Kameckim towarzyszył Pietrasowi w Austrii raportował z Burgenlandu: dziś było dość trudno; do południa szło bardzo dobrze, ale potem było rozlanie magnum Esterházy na 15 kieliszków o nietypowej pojemności, mniejszej niż standard dla blaufränkischa i wielu zawodnikom zostało wino w dekanterze – Piotrowi też. Czy to mogło zaważyć na półfinale? Na wyniki musieliśmy czekać do wczorajszego wieczoru.

Finał prowadzony był w wielkiej sali balowej Austria Trend Parkhotel Schönbrunn. Publiczność stanowili, prócz europejskiej elity sommelierskiej czołowi winiarze z Austrii i kilkudziesięciu dziennikarzy i krytyków winiarskich przybyłych na „Wine Summit”. Piotr, z którym rozmawiałem jeszcze przed ogłoszeniem listy finalistów znów emanował spokojem, a incydent z magnum blaufränkischa zbagatelizował. Słusznie. Tuż przed dziewiętnastą, wśród czterech (a nie jak zakładano na początku – trzech) finalistów znalazł się także sommelier z Polski.

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

Zaczęli z marszu – na scenie błyskawicznie pojawiły się cztery stoliki, na każdym butla magnum Brut Imperial Moët Chandon (jednego ze sponsorów imprezy) i dwadzieścia kieliszków. A zatem powtórka! Zadanie brzmiało – rozlać równe ilości szampana do 18 (a nie dwudziestu obecnych na stole!) kieliszków bez wracania do już napełnionego naczynia. To była jedyna konkurencja, którą finaliści wykonywali równolegle. Z perspektywy naszej balkonowej loży występ Pietrasa wyglądał bardzo udanie. Potem przyszła pora na indywidualne występy.

Polak wylosował numer pierwszy. Zaczął od serwisu sake dla dwóch japońskich gości wykazując się przy tym doskonałą znajomością tematu, precyzją i szybkością. Kolejna konkurencja, dobór win do gotowego menu dla prezesa ASI, Shinya Tasakiego z okazji 6. rocznicy jego wyboru na funkcję szefa Stowarzyszenia Sommelierów w – jak to określono – eleganckim wiedeńskim hotelu był koncertem Pietrasa. O winiarskim obyciu i wyobraźni Piotra mogli przekonać się wszyscy, którzy widzieli choćby jego występ na zeszłorocznych Mistrzostwach Polski – zero oklepanych połączeń, wprawa w odmianach, regionach i rocznikach. W Wiedniu dołożył do tego bardzo inteligentnie kilka smaczków – skoro Wiedeń, to austriacki aperitif, a jeśli szósta rocznica, to wino z 2011 r. Wisienką na torcie było podanie przez Polaka rieslinga z… Polish Hill.

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

W degustacji w ciemno mogliśmy podziwiać nie tylko precyzję, ale i elokwencję zawodnika, który płynnym angielskim drobiazgowo opowiedział o smakowanym winie identyfikując je jako barbaresco z 2012 r. (na nebbiolo wskazywali także Łotysz i Francuz; Rumunka obstawiała zdecydowanie starsze bordeaux). Następna konkurencja polegała na pogrupowaniu sześciu alkoholi w pary, których wspólnym mianownikiem miał być produkt bazowy, z którego je uzyskano. Przy kolejnym stoliku sommelierzy dekantowali zaś butelkę blaufränkischa, serwowali wino z karafki i musieli opowiedzieć o tej austriackiej odmianie porównując ją do bardziej znanych międzynarodowych szczepów. I z tym zadaniem Piotr nie miał większych kłopotów. Podobnie jak i z ostatnią konkurencją – korektą karty win. Tu tempo było wyścigowe. Zawodnicy oglądali 8 slajdów, każdy przez ledwie 30 sekund, zawierających nazwy trzech win. Tylko jedno z nich zawierało błąd, o czym zdaje się zapomniała Julia Scavo doszukując się nieścisłości niemal w każdej nazwie. Piotr wykazał się dużym opanowaniem i świetnie poradził sobie z wyłuskaniem błędów ortograficznych i merytorycznych.

A zatem świetny występ. Czego zatem zabrakło do zwycięstwa? Spokoju! Piotr na scenie to naładowany pistolet. Jest opanowany i perfekcyjny w serwisie, ale rozpiera go energia, co daje wrażenie pewnej gwałtowności. Tymczasem zwycięzca konkursu, Raimondas Tomsons pracujący na co dzień w restauracji Vincents w Rydze emanował właśnie spokojem. Jego ruchy, praca przy stole były zdecydowane, ale bez cienia zdenerwowania. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że o ostatecznym zwycięstwie zdecydowała właśnie niebywała elegancja, z jaką Łotysz obsługiwał gości. Nowy Mistrz Europy jest od Piotra o siedem lat starszy i pozostaje mieć nadzieję, że z wiekiem nasz sommelier zyska więcej stateczności.

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

© Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

Drugie miejsce w Mistrzostwach Europy to wielki sukces Piotra Pietrasa. Dla mnie główny sommelier londyńskiego Launceston Place jest jednak także symbolem całego pokolenia młodych polskich podczaszych, którzy doskonale dają sobie radę zarówno w najlepszych restauracjach w kraju, jak i w Europie. To także sukces Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, które aktywnie wspierało i opiekowało się polskim zawodnikiem. Jestem przekonany, że wiedeńska wiktoria Pietrasa przyczyni się do jeszcze większego zainteresowania zawodem sommeliera w Polsce. Pozytywne tego skutki odczują zaś wszyscy bywający w restauracjach winomani.

Andrzej Różycki, Piotr Pietras i Piotr Kamecki na rozpoczęciu Mistrzostw Europy Sommelierów 2017 w Wiedniu © Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

Andrzej Różycki, Piotr Pietras i Piotr Kamecki na rozpoczęciu Mistrzostw Europy Sommelierów 2017 w Wiedniu © Olaf Kuziemka, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich

A tu można obejrzeć cały finał!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *