Fernão Pires czyli Maria Gomes

Są ich setki (jedni mówią, że 300, inni – że 700) i mają mnóstwo imion w zależności od tego, czy podróżujemy na północ czy na południe Portugalii. Może się zdarzyć, że w jednym miejscu wkujemy na blachę ich nazwę, a pięć kilometrów dalej na zachód spotkamy je pod innym imieniem. Lokalne (mniej lub bardziej) portugalskie winogrona. Fernão Pires – dla przykładu – zmienia płeć, goli (zapuszcza?) brodę i staje się Marią Gomes. Jak gdyby nigdy nic.

Portugalskie winiarstwo w pigułce. | fot. er

W ramach Flavours of Portugal (w imprezie można uczestniczyć jeszcze tylko dziś) miałam przyjemność poprowadzić degustację win z lokalnych odmian. Naszła mnie przy tym refleksja, że podczas każdej degustacji win portugalskich – czy w niej uczestniczę, czy robię za przewodnika po tym bardzo atrakcyjnym i różnorodnym w tym obszarze kraju – podkreśla się niezwykłe bogactwo uprawianych tam odmian, a następnie i tak prezentuje się tradycyjne dla Portugalii blendy. Portugalia właśnie kupażem stoi, a winiarz jest tu jak malarz, który dobiera barwy, by ostatecznie stworzyć rzecz estetyczną, spójną, zaspokajającą każdą z potrzeb, kompletną. A przy tym zupełnie odmienną od tej z pracowni za miedzą.

Białe odmiany Portugalii to m.in.: loureiro, verdelho i alvarinho | fot. królestwo garów

Postanowiłam pokazać monocastas, czyli wina odmianowe. Zadanie okazało się dosyć trudne, ale drzwi do swoich obszernych magazynów otworzyła Atlantika, z której oferty wybrałam trzy wina białe i pięć czerwonych. Na pierwszy ogień poszło Muros Antigos Loureiro 2012 od Anselmo Mendesa – mistrza alvarinho z mekki tego szczepu, Monção, na północy Portugalii. Odmiana to plenna, bardzo adekwatna do chłodniejszego klimatu Minho, porównywana czasem z młodymi rieslingami, choć sama tego porównania nie lubię i nie potrzebuję go. Loureiro w najlepszym wykonaniu pachnie tropikalnym owocem i liściem laurowym, pozostawia posmak brzoskwini, ma wysoką kwasowość i niski dość alkohol. Tradycyjnie występuje w Vinho Verde DOC w kupażu z arinto i trajadurą, jednak tu, w formie czystej, pokazało moc orzeźwienia, cytrusowy owoc i nuty ziołowe. Loureiro możecie też spotkać pod nazwą branco redondos lub, po stronie hiszpańskiej, w Rias Baixas, pod nazwą loureira.

Czerwone odmiany, której najczęściej występują w kupażach | fot. królestwo garów

Z przyczyn techniczno-logistycznych pominęłam arinto, szczep o wysokiej kwasowości, choć nie tak aromatyczny, jak loureiro. Uważam jednak, że pachnące cytryną i jabłkiem arinto z Bucelas to dobra alternatywa dla vinho verde, która, nota bene, jest obecna w większości kart winebarów w Lizbonie. Występuje pod różnymi nazwami: arinto cachudo, arinto miudo, arinto galego, arinto do Dão, pedernã (w Minho, gdzie stanowi ważny składnik vinho verde).

Podane w następnej kolejności Verdelho Maladinha Nova 2011 ma istotnie więcej aromatu. Wyczuwalne są nuty kwiatowe i owocowe, ciut wiciokrzewu i zielonej herbaty. W ustach tłustawe, gładkie, obfite, długie, nieco anyżkowe. Verdelho (często mylone z verdejo czy chenin blanc) pochodzi prawdopodobnie z Madery i uprawiane jest właśnie tam oraz na Azorach i w Alentejo. Amatorom hiszpańskiego wina może być znane pod nazwą godello.

Nie mogło zabraknąć alvarinho – wszak północ Portugalii uważa tę odmianę za swój największy skarb. Tak ważny i wielki – zwłaszcza w Monção e Melgaço – że dyskutowano w ostatnim czasie stworzenie dlań osobnej apelacji. Sprawa pewnie spali na panewce, ale co to kogo? Czy Portugalia, kraj świetnych win spod skromnego znaku VR, musi podnosić swoje alvarinho do rangi DOC? Pewną swobodą jest już fakt, że producenci najlepszych alvarinho umieszczają napis Vinho Verde DOC” na kontretykiecie nie epatując nią zbytnio i nie sugerując, że w butelce jest prościutkie jak drut, łatwe verde. Soalheiro Alvarinho 2012 pokazało w każdym razie elektryzującą wręcz kwasowość, nuty limonkowe i ziołowe, balans w ustach, oleistą teksturę, posmak melona i gruszek.

Tak pachnie Fernão Pires | fot. winesofportugal

Wielkim nieobecnym był Fernão Pires (czyli marii gomes), choć szczep ten w tym kraju nad oceanem jest bardzo popularny. Daje głównie wina o dość niskiej kwasowości, ale bardzo aromatyczne. Stosowane jest do produkcji pełnego spektrum win: od spokojnych, po musujące, przez late harvest (tylko po co?) po zbotrytyzowane.

Podróż przez odmiany czerwone zaczęliśmy z hiszpańska, od aragonês, znanego Czytelnikowi bardziej pod nazwą tempranillo (w Douro również: tinta roriz) – jednej z niewielu odmian hiszpańskich (o ile nie jedynej), której udało się zawojować Luzytanię. Ameias 2009 od Sivipa ze znakiem Terras do Sado (obecnie: Setúbal) było obfite w owoc (głównie czerwony plus jeżyna), soczyste, nie uduszone beczką, w której leżało jedynie 4 miesiące. Wino podobało się publiczności, mnie za serce nie chwyciło.

Co innego Sousao 2009 z Casa Santos Lima – odmiana znana miłośnikom porto, będąca często jego składnikiem; znana też niewielu pewnie miłośnikom czerwonych vinho verde (pisałam o nich tutaj). Wino bardzo mocnej barwy, koncentracji sapera, posmaku śliwek i jeżyn. Poszukującym win odmianowych Portugalii polecam uwagę tego producenta – ma ich chyba w portfolio najwięcej.

Touriga nacional uchodzi za najszlachetniejszą czerwoną odmianę Portugalii | fot. królestwo garów

Przepięknym winem okazała się touriga franca Calços do Tanha 2007 od niewielkiego producenta z Douro, Manuela Pinto Hespanhola. Touriga franca to – znów – ważny składnik porto i Douro, gdzie najczęściej miesza się ją z tourgią nacional i tintą roriz. Degustowane wino, pochodzące z jednego z najdzikszych regionów winiarskich w tym niewielkim kraju – górzystego Douro – pachnie malinami, jeżynami i leśnymi kwiatami. Jest eleganckie, głębokie i błaga o kawałek mięsa!

Nie podobała się uczestnikom – serce mi pęka, kiedy to piszę – baga Vinhas Velhas 2009 Luisa Pato. To nie jest dziwne – baga nie daje win prostolinijnych, a jej wysoka kwasowość sprawia, że nawet gdy wychodzi spod rąk mistrza, bywa narowista przy pierwszym poznaniu. To wino, nieco dymne, bardzo skoncentrowane w swych czereśniowo—ziemistych i różanych aromatach, pikantne i kwasowe jak szlag, jest moim ulubionym z prezentowanych tutaj.

O coś mocniejszego z jednej odmiany nie jest łatwo w Portugalii. Ale jest ginja/ginjinha - wyłącznie na bazie wiśni ;) | fot. królestwo garów

Do takich nie należała natomiast touriga nacional z Beiras: Quinta do Cardo Reserva 2010 VR Beira Interior, choć byłam w tej opinii raczej odosobniona. Dlaczego? Ta odmiana, pochodząca prawdopodobnie z Dão (lub z Bairrady, jeśli na sali siedzi Luis Pato) uchodzi za najszlachetniejszą wśród czerwonych odmian Portugalii i uprawiana jest wszędzie: od Douro czy Dão, po Alentejo i Setúbal. Daje wina pełne, taniczne, ciemne, skoncentrowane, pachnące jagodą i fiołkiem, nie pozostawiające miejsca do dyskusji. To była bardzo dobra touriga, niczym jednak mnie nie zachwyciła, a w dyskusji między tymi, którzy twierdzą, że to najdoskonalsza czerwień Luzytanii i tymi, którzy nie mają do niej przekonania, jestem raczej po stronie tych drugich.

Polecam podróż z monocastas w kieliszku – pozwala lepiej zrozumieć portugalskie blendy. Win odmianowe z Portugalii mają w swojej ofercie między innymi: Atlantika, Kondrat Wina Wybrane, Mielżyński i Wina Online.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, degustacje, Portugalia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Fernão Pires czyli Maria Gomes

  1. „Nie podobała się uczestnikom – serce mi pęka, kiedy to piszę – baga” – nie wiem jak innym, ale nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało to wino, było tylko jakby nieco zamknięte i mało „wyraźne”, a przy sousao wcale nie kwasowe jak szlag :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>