Środek winiarskiej Europy w Biedronce – bez fajerwerków

Biedronka w obszarze wina zabierała się dotąd za kraje winiarskie nie tyle oczywiste (jak grzmi w ostatnich dniach Internet), co z atrakcyjnym wizerunkiem – Portugalię, Hiszpanię, Włochy, Francję – próbując skroić ofertę na potrzeby polskiego konsumenta. Bez zbędnego napinania się, poszukiwania win ambitnych, celując raczej w napoje łatwe, których picie – nawet jeśli nie jest źródłem wielkiej przyjemności, zwyczajnie nie boli. Mnie się takie nastawienie podoba – Biedronka jest dla ludu, a wina wielkie czy trudne należy zostawić sklepom specjalistycznym.

Fajnie, że Biedronka niskimi cenami zmniejsza dystans do wina. Szkoda, że buduje go od nowa takimi hasłami | fot. er

Tym, którzy udają się do Owada po wino przy okazji konkretnego, tematycznego festiwalu, poszukującym znanej etykiety w akceptowalnej cenie, mógł umknąć fakt, że w stałej ofercie znajdują się tam także taniutkie wina ze starej dobrej Bułgarii, Węgier czy Mołdawii. Zwykle dlatego, że okupują najniższą półkę na regale. Wina z krajów winiarsko równie oczywistych jak wymienione na wstępie, ale dla mało zorientowanych – pachnących obciachową tanioszką, której nie zaakceptuje aspirujący konsument. Spieszę w tym miejscu wyjaśnić, że i Mołdawia, i Bułgaria, Macedonia czy Rumunia potrafią dać naprawdę ciekawe, ambitne wina. Bo że jest tak w przypadku Węgier, nie trzeba chyba wyjaśniać.

Europa Centralna, a w zasadzie jej część, w Biedronce | fot. Mariusz Boguszewski/pisanewinem

Tymczasem Biedronka postanowiła nie tylko podchwycić wątek win z Europy Środkowej i Wschodniej, ale i go rozwinąć (stawiając przy tym głównie na wina półwytrawne i półsłodkie), o czym będzie się można przekonać już 7 sierpnia, kiedy wina znajdą się na półkach.

Plusy? Prezentowany w ubiegłym tygodniu wybór win – zakładam jak zwykle, że to pewna reprezentatywna próba, choć założenie to bywa obarczone błędem – nie wprawił w osłupienie, tak w dobrym, jak w złym znaczeniu tego słowa. Oferta jest do bólu bezpieczna, przewidywalna, wygodna, sprzedawalna, potwierdzająca wizerunek części krajów środkowoeuropejskich jako źródeł wina taniego, łatwego, którego tło stanowi niemal zawsze lekka słodycz czy kwasowość. Wina są też dobrze dobrane do pory roku: ciepłej lub upalnej, tarasowej, grillowej. Biedronka świetnie czyta potrzeby konsumenta, nie walczy z nimi, nie edukuje na siłę – być może zresztą walor edukacyjny ofert winiarskich dyskontów jest mocno przeszacowany. Mówię „być może”, bo przypuszczam, że to z Biedronki część konsumentów dowie się, że Luksemburg i Słowenia robią wino. I że jest ono w sumie dobre.

Mołdawię reprezentuje Chateau Vartely | fot. Mariusz Boguszewski/pisanewinem

Minusy? Bardzo trudno stworzyć mi typową notkę zawierającą opisy wszystkich win, które degustowałam na zaproszenie importera tym razem. Wszystkie były przeciętne, nie doradzałabym często sięgającemu po wino czytelnikowi żadnego konkretnego zakupu, bo się rozczaruje. Liczyłam, że niezłe będzie wino musujące, Muscat Jeruzalem Ormož (znany słoweński producent), jednak męczące były w nim aromaty cukru pudru i toalety w PKP (to dla mnie miły zapach, proszę się nie boczyć), wszystko intensywne i nachalne, wywołujące efekt taniości. Drogo nie jest, 24,99 zł, ale już sama Biedra miewała w swojej ofercie dobre wina musujące robione metodą tradycyjną (tu jest metoda Charmata) za mniejsze pieniądze, czym sama udowodniła, że w tym przypadku nie ma mowy o dobrym stosunku jakości do ceny.

Plebiscyt na najpopularniejsze wśród uczestników degustacji wino wygrał riesling 2013 by Gustav Adolf Schmitt, który – odniosłam wrażenie – nawet koło rieslinga nie stał. Proste, taniutkie białe wino (16,99 zł), w którym nieprzyjemna zieloność została przykryta porządną dawką cukru. Za komentarz niech służą słowa Marcina Jagodzińskiego, który z niejednej już butelki rieslinga pił: „to nie jest dobry rok na kupowanie tanich rieslingów”. I kropka.

Kolaż butelek dzięki uprzejmości Mariusza Boguszewskiego i Roberta Szulca.

Półwytrawna mieszanka auxerrois, pinot blanc i pinot gris – Pinot Luxemburg Côtes de Schengen 2012 –  to biały banał za dwie dyszki, pachnący owocem i gumką myszką, mający też jakąś drażniącą mleczną nutę. Co kto lubi.

Właściwie w porządku były dwa inne białe wina, choć „w porządku” jest tu bardzo daleko od „ciekawe”. Sauvignon&Pinot Grigio Jeruzalem Ormož 2013 miał charakterystyczną trawiastą nutę, smakował cytrusami, był goryczkowe. Także krótki, ale kosztuje 17,99 zł i trwa tyle, ile wydanie reszty z dwóch dych. Na całej swojej długości jest jednak ok.

Na opisanym wyżej tle dosyć dobrze zaprezentowało się Áts Selection Tokaji Sárgamuskotály 2013, pachnący i smakujący jabłkiem, mirabelką, gruszką. Gdybym miała kupować cokolwiek z tej oferty, zdecydowałabym się na to właśnie wino. Mołdawię reprezentowała znana winiarnia Chateau Vartely, mająca skądinąd w swojej ofercie kilka ciekawych win. Tu fajerwerków nie ma: D’Or Malbec&Syrah Rose 2013 smakuje rozwodnionym czerwonym winem, jako róż jest niezbyt spójne, w nosie mocno aromatyczne, w ciemno do pomylenia z czerwienią, w ustach natomiast wodniste, rozmyte, bez wyrazu. W Mołdawii powstaje wiele innych win różowych: lepszych i równie tanich.

Poprosiłam Biedronkę o zdjęcia butelek, bo tym razem nie mogłam zrobić ich sama. Biedronka zbyła mnie milczeniem, więc wpisuję się w popularny trend i wrzucam fotkę ładnych dziewczyn zamiast | fot. Mariusz Boguszewski

W tak skrojonej stylistycznie ofercie nie mogło zabraknąć Bułgarii. Jedyne wino czerwone degustacji pochodziło właśnie z tego kraju, a był to masywny, nachalny pinot noir (niektórzy przy stole żartowali, że w mutacji z burakiem…) Leva Pinot Noir 2012. Wymęczony, napięty do granic możliwości owoc w żelaznym, suchym uścisku dębu – dla wielbicieli stylu w cenie 14,99 zł. Ja mówię mu nie.

Degustowałam na zaproszenie Jerónimo Martins.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, degustacje, dyskonty, Mołdawia, tanie wino i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Środek winiarskiej Europy w Biedronce – bez fajerwerków

  1. Grzegorz pisze:

    Powiem szczerze ,że troszeczkę się „nastawiałem” ,że z tych regionów (w cenie owadziej oczywiście) fajerwerków nie będzie ,ale nie spodziewałem się ,że będzie aż tak kiepsko jak wynika z Pani relacji… Może wybiorę się po tego Węgra i Jeruzalem spokojne ,ale chyba wolę zostawić parę złotych na hiszpańsko-portugalskich półkach Lidla.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>