Wiosenne asy w rękawie Biedronki

Ubiegłotygodniowej degustacji nowej oferty winiarskiej Biedronki nie przeszkodził fakt, że przypadała centralnie w czasie Korzenia. Wina wypadły w swym ogóle nieźle. Dyskont, mam wrażenie, jest w dobrej formie i daje kupującemu to, czego potrzeba: pijalne wina za dychę, niezłe bąbelki za dwie i ładne, poważne Douro za trzy. Wprawdzie znów degustowaliśmy wina w ciemni – w podziemiach, w warszawskiej restauracji Skwer – jednak prezentowane butelki wypadły nieźle. Ze swojej strony polecam kartonami brać różowe verde. Ale o tym za chwilę.

Całkiem niezły festiwal win portugalskich w Biedronce | fot. er

Spośród degustowanych win zdecydowanie smaczne było musujące Caves de Montanha Superior – półsłodki musiak z gatunku win przyjaznych, takich, które spodobają się z pewnością laikom, ale degustator pijąc je nie będzie cierpiał. Mało wyszukane, wręcz radośnie proste wino tarasowe pachnące miodem i cytrusami. W ustach zrównoważone, lekko kremowe i przyjemnie, łagodnie pieniste (19,90 zł).

W ofercie są także typowe wina tarasowo-balkonowe – proste vinho verde w bieli i różu. Białe Ines Negra Vinho Verde DOC 2013 to typowe, leciutkie zielone wino (nota bene podane za ciepłe dobitnie pokazało, że VV musi, MUSI być schłodzone), cienkie niemal jak woda, pyszne niemal jak kompot z białych i cytrusowych owoców, którym pachnie i smakuje. Trudno by było obrazić się a nie w upale (12,90 zł). Wiosenno-letni jest także bukiet Urbe Augusta Vinho Verde DOC 2013: truskawko-malinowy, słodki. W ustach świeżo, soczyście, radośnie i bardzo, bardzo owocowo. Plan na pierwszy gorący weekend wydaje się prosty: dycha do łapki, marsz do Biedronki, następnie do lodówki, a później opalać się i pić ten nieprzyzwoicie radosny róż w równie radosnym gronie. (9,90 zł)

Degustację ze swadą poprowadził Tomasz Kolecki-Majewicz | fot. Maciej Nowicki

Biedronka polubiła róż i na półkach sklepowych pojawi się 10 kwietnia także Barbeitos 2013 VR Tejo od Quinta da Alorna. To mieszanka syrah i tinta roriz (tempranillo), wino cięższe od opisanego wyżej, pachnące wiśnią i czerwoną porzeczką, a w ustach ujawniające także wiśniowy niuansik. Kwasowe, zadziornie goryczkowe. Fajne. (16,99 zł)

Kiedy nalano Merino VR Alentejano 2013 przy stole padło pytanie: czy ktoś zamawiał kawę? Nie podobało mi się to wino; nachalnie pachniało kawą i jagodami z mlekiem (w sumie ten ostatni aromat dobrze mi się kojarzy), a w ustach wypadło anonimowo, było pozbawione głębi, męczyło cieniem mdłej słodyczy (14,99 zł). Równie słabo (może to jednak ten czas Korzenia?) wypadła kolejna czerwień spod znaku VR Alentejo: Monte de Ravasqueira 2013. Karmel, kawa i aronia – tym pachniało. W ustach jakieś rozsypane, nadmiernie kwasowe i o wątłym owocu (14,99 zł). Nie kupowałabym.

Do degustacji podano także dwa wina z Douro, m. in. Lavradores de Feitoria DOC Douro 2011, w którego bukiecie po równo grały aromaty czerwonych owoców i spalonego kabla. W ustach dość dobrze, miękko, ale też powściągliwie. Trudno się oprzeć wrażeniu obcowania z nieszkodliwą przeciętnością (19,99 zł).

Przynajmniej kilka win wartych jest uwagi. No i znów oferta: 6 w cenie 5 | fot. erZanim o ostatnim winie, Vallado Douro 2012, malutka dygresja: sprzedawanie etykiety dostępnej u innego importera – nie będę tu wnikać w przyczyny, ani oceniać zachowania producenta, bo być może właśnie takie prawo kupieckiej dżungli należy zaakceptować, a nie zżymać się na nie – to u Biedronki nie pierwszyzna (zresztą dzieje się tak także w przypadku wielu innych, mniejszych i większych importerów); głośno o tym jednak wówczas, gdy mowa o mniejszym, ale cenionym i znanym importerze o wypracowanej, dużej renomie. Blogosfera, portale winiarskie i Facebook zawrzały na wieść o tym, że Biedronka będzie sprzedawała m.in. Vallado Tinto, wino – skądinąd świetne – dostępne od długiego czasu w ofercie Roberta Mielżyńskiego za 37 złotych. Sieć dyskontów dokonała dużego zakupu Vallado 2012 i stawia go na półkach sklepowych w atrakcyjnej cenie 29,90 zł. Zamówienia Biedronki to rzadko mniej niż 30-40 tysięcy butelek, co jak łatwo sobie wyobrazić, znacząco wpływa na cenę wina u producenta; na taki wynik firma Mielżyński Wines Spirits Specialties musiałaby pracować kilka dobrych lat. Reakcja Mielżyńskiego była szybka i chwilę po czwartkowej degustacji nowych win z Biedronki obniżył on cenę dostępnego w sklepie Vallado 2011 do 29,50 zł, ale, żeby kupujący miał jasność, wynikało to z dyskusji z producentem, który ostatecznie był zmuszony obniżyć cenę wina także dla swojego wieloletniego partnera w Polsce – Roberta Mielżyńskiego, który zresztą wiedział o dokonanym przez dyskont zakupie z wyprzedzeniem. By wilk (biedronka?) był syty, a owca (przepraszam Mielżyńskiego!) cała, producent mógł zastosować kilka zabiegów, np. rozlać to samo wino, ale pod zmienioną etykietą, by nie psuć jej marki.

Cena Vallado u Roberta Mielżyńskiego spadła i jest niższa, niż w dyskoncie | fot. Mielżyński Wines Spirits Specialties

Jeśli mieliście w planach zakup kartonu Vallado do odstawienia na lat kilka, sugeruję zakupić rocznik 2011. Oddać jednak trzeba, co sprawiedliwe, że degustowany w ramach biedronkowej prezentacji rocznik 2012 pokazał się świetnie. Wino jest rasowe, aromatyczne, eleganckie.

Wina będą dostępne w sklepach sieci Biedronka od 10 kwietnia.

Degustowałam na zaproszenie importera, firmy Jerónimo Martins. Jak słusznie zauważono – tym razem także jadłam.

P.S. Robert Mielżyński nie zrywa współpracy z Vallado i rocznik 2012 opisywanego wyżej wina będzie dostępny także u niego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, degustacje, dyskonty, Portugalia, tanie wino, trendy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Wiosenne asy w rękawie Biedronki

  1. KRYSTIAN pisze:

    Liczyłem na jakiś gumowy wąż albo chociaż mydło, a tu nic ;) Vallado będzie w małych miastach zalegało co najmniej rok, jak musujący riesling i pinot gris, które stoją całymi kartonami, ciekawe że najlepsze wina z oferty zostają na półkach, właściwie to oczywiste.

  2. Andzrej Koźmiński pisze:

    „By wilk (biedronka?) był syty, a owca (przepraszam Mielżyńskiego!) cała, producent mógł zastosować kilka zabiegów, np. rozlać to samo wino, ale pod zmienioną etykietą, by nie psuć jej marki”.

    Nie rozumiem tego zdania. Co to znaczy „nie psuć jej marki”? Czyjej marki?

    Owszem producent mógł zmienić etykietę, ale musiałby znacząco obniżyć cenę, bo percjepcja takiego wina z anonimową etykietą jest dużo gorsza… Nie przesadzajmy też, że Mielżyński jest takim drogocennym dystrybutorem dla Vallado… Po prostu producent pokazał Mielżyńskiemu jego miejsce w szeregu… A jak Mielżyński taki mądry mógł sobie zastrzec wyłączność na rynek polski…

    Ja jestem zadowolony, że mogę kupić to wino za rogiem, za 25 zł /w ofercie 5+1/, a nie jak u Mielzyńskiego za 38 zł + wysyłka lub bilet do Warszawy…

  3. Ewa Rybak pisze:

    Panie Andrzeju/Andzreju,
    jej=jego. Moja pomyłka w konstrukcji zdania. A jego = tego wina z pomarańczową etykietką Vallado.

    I nigdzie nie napisałam, że Mielżyński jest drogocennym dystrybutorem. Wręcz podkreśliłam, że RM musiałby na podobny do biedronkowego wynik pracować kilka lat. Co do poruszonej przez Pana kwestii wyłączności dla RM – dziś RM powiedział mi wprost, że to decyzja producenta i jego pełne prawo.

    Ja także jestem zadowolona z tych cen.

    P.S. Panie Krystianie: gumowego węża nie było, jedynie swąd spalonej centralki telefonicznej ;) Degustowana próbka 8 win – naprawdę ok, z wyjątkami, choć nie jakimiś dramatycznymi, o których napisałam w notce.

    Pozdrowienia,
    Ewa

  4. A tak realnie… rocznik 2012 Vallado jak długo może poleżakować w piwnicy ?

  5. Ewa Rybak pisze:

    @Paweł Wójcik: myślę, że 4-5 lat. Dziś u Mielżyńskiego degustowaliśmy pionowo Vallado. 2008 przykładowo – przyjemne i żywe. To są wina, które dobrze się pije jako młode, ale kilka lat przechowywania bardzo im służy.

    Ja mam 2012, 2011 oraz 2010 i zamierzam je otwierać po takim czasie mniej więcej.

    Pozdrowienia.

    • Paweł Wójcik pisze:

      Ja posiadam 2011 od M i 2012 z owada ;)
      Rozumiem, że te 4-5 lat mam liczyć od teraz ? czy bardziej od czasu rozlewania ? Mam specjalną okazję w 2017 r i ciekawi mnie czy wytrzyma ;) Niestety jeszcze nie ten etap abym mógł sam, z czystym sumieniem określić potencjał wina.. :/

  6. Ewa Rybak pisze:

    Od rocznika na etykiecie. Do 2017 spokojnie poleżą. Tylko proszę pamiętać o godziwych warunkach!

    Pozdrowienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>