Kandyzowany tatarak

 

Włoska oferta Biedronki została już skrytykowana tu i tu przez Wojciecha Bońkowskiego.  Sama również otrzymałam od dyskontu sześć win zapakowanych w elegancką drewnianą skrzynkę z wiele obiecującym napisem: „Spotkanie z winami świata”. Naprawdę chciałam się z nimi spotkać, wypić jednego czy drugiego włocha do kolacji, a przy okazji nie zgodzić się z Wojtkiem – w końcu na kontrze pisze się łatwiej i kontrowersje są ciekawsze. Niestety dla tej notki i niestety dla „włoskiej roboty” Biedronki mogę jedynie do krytyki się przyłączyć. Inaczej tylko rozłożyłabym akcenty, dwa białe wina zdecydowanie uważam za najlepsze i w swojej cenie przyzwoite; z czerwonych żadnego kieliszka wypić bym nie chciała.

Prosecco Barocco; 19,99 zł

NA DUŻĄ IMPREZĘ BRAĆ

Czyste, owocowe, przyjemne z typowym aromatem sałatki macedońskiej o dobrych, nie za twardych, nie za miękkich bąbelkach. W ustach jabłkowo-brzoskiwiniowe, bez soczystości i głębi najlepszych, nieco ściśnięte i szybko niknące w ustach, niemniej całkiem kwasowe i odświeżające. Proseccowe prosecco, które nie rozczaruje miłośników gatunku. Jeśli przyłożyć materialne kryterium, nie są to źle wydane pieniądze.

Duchessa Lia Moscato d’Asti 2011; 24, 99 zł

MIÓD-CUKIEREK

Podobnie jak w przypadku prosecco, dużą zaletą tego wina jest typowość. Bukiet nie ma wielkiej intensywności, ale znajdziemy tu charakterystyczne kwiatowe i miodowe  nuty.  W ustach cukier nieco przykrywa i niejako zastępuje niedostatek aromatyczny, końcówka jednak jest cytrusowo ożywcza.  Bąbelki zrazu agresywne, szybko zanikają, ale ogólnie pije się ten miód-cukierek całkiem przyjemnie. Dla miłośników słodyczy w winie – w tej cenie – jest to dobry strzał.

Corterosso Sangiovese Trilogia di Corteviola 2011; 14,99 zł

WYRZUCONE PIENIĄDZE

Sztuczny zapach tego wina nie zachęca, by posunąć się o krok dalej. Lakier, politura, aceton, pod tym zwietrzałe kakao i niewyraźna wiśnia. Człowiek walczy ze sobą, przemaga się i spotyka się nie tyle z „winem świata”, co z zielonością do bólu, w dodatku bezczelnie przykrytą cukrem. Drewnianość, suchość, niedojrzałość, słodycz – te  cztery parametry najlepiej opisują biedronkowe sangiovese zupełnie pozbawione owocu i winności.

Scanavino Barbaresco 2008;  29,99 zł

DUŻA ŚCIEMA

Nie nastawiałam się na nebbiolową złożoność, ale jakiś cień nadziei na owoc w bukiecie miałam. Wiśnia niestety jest tu utopiona w terpentynowych aromatach. Usta są lekkie, co wpływa pozytywnie na współczynnik pijalności tego wina, ale jest to lekkość osiągnięta kosztem rozwodnienia. Smak dosyć czysty, ale wino jest ściśnięte i krótkie. Nie tylko przynosi wstyd apelacji, ale zdecydowanie nie jest warte swojej ceny.

Primitivo di Manduria Colle al Vento 2009; 14,99 zł

WINO NA SPIRYTUSIE

Najczystszy bukiet ze wszystkich czerwonych degustowanych win: ziemisto-dymno-jeżynowy; nie ma tu chemii, ale niestety wychodzi spirytus. Przy słodkim wpadającym w suszoną żurawinę owocu usta są porządnie kwasowe (dokwaszone?), niestety w końcówce wychodzą gorzkie i niedojrzałe taniny. Suche, bez wdzięku i  pozostawiające w ustach wódczany posmak.

Maurizio B Martino Valpolicella Ripasso; 29,99 zł

PORAŻAJĄCA SZTUCZNOŚĆ

Chemiczność tego bukietu jest drastyczna, spod zapachu schnącej farby olejnej i lakieru akrylowego przy dużej dozie samozaparcia można wyłuskać nieśmiałą nutkę przypraw i wspomnienie po konfiturach. W ustach nic nie płynie, wszystko stoi. Dojmująco słodkie, przy tym gorzkie i ściągające przypuszcza zmasowany krótki atak. Na szczęście wspomnienie po nim znika momentalnie.

Podstawowym grzechem wszystkich degustowanych win Biedronki jest nachalny, próbujący zamaskować ich niedojrzałość cukier. Połączenie zielonych garbników ze słodyczą jest jedną z największych smakowych katastrof. Przypomina się kandyzowany tatarak, jaki z braku laku  zdobił w Peerelu hortexowskie torty.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biedronka, Polska, wino w dyskontach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Kandyzowany tatarak

  1. Mario Crosta pisze:

    Bardzo dziekuje za profesjonalna opinie o „wyrzuconych pieniedzach” oraz „duzym scieku” (nie znalazlem slowo sciema w slowniku Wojciecha Meiselsa…). Prsze czytac komentarze kojota u WB. Brava!!!

  2. MJ pisze:

    Heroicznej próbie znalezienia „darmowego lunchu” przypatruję się od niejakiego czasu. Wiadomo że takowego nie ma ale może.. Wszyscy wiemy że za taką cenę detaliczną w Polsce można kupić jedynie atrapy wina. A więc:roczniki z dobrych wytwórni które już dawno zgasły i świeć Panie nad nimi, zlewki noname z ładnymi etykietami oraz „drag quens” czyli wina w których już nie ma nic poza makijażem. No i po co się szarpać i nadwyrężać kubki smakowe? Przecież wynik był z góry wiadomy?

  3. Rafał pisze:

    Wypowiedź usunięta przez administratora

  4. Mario Crosta pisze:

    @ MJ
    Juz za 8 PLN mozna kupic tanie, bezpretensjonalne wina hiszpanskie Tempranillo. Podkreslam „wina”. Przemyslowe na pewno, ale wina. Tez za 10 PLN tanie, bezpretensjonalne wina wloskie. Tez przemyslowe, tez podkreslam „wina”. Np, lidlowskie, wprowadzone przez Michala Jancika (z wyjatkiem kiepskiego Chianti). To nie cena, ze stanowi granica pomiedzy winami a podrobkami. Portfel nie jest zawsze w stanie pozwolic nam pic tylko klejnoty (1% produkcji swiatowej) lub swietne wina (3%). Istnieja tez dobre wina (10%) a wina przemyslowe. Przez lata pilismy Sofia a teraz chcemy pokazac wiedze winiarskie? Zadne Sofia bylo sztuczne. Duzo kiepskich, ale win. Biedny kraj produkowal niestety masowe biedne wina, nie sztuczne. Trzeba zauwazyc i potrafic uniknac sztuczne podrobki. W Polsce slaba ustawa winiarska oraz ignorancja pozwoli sprzedawac takze „polskie wino” z wody i moszczu zageszcznego gazowane sztucznie za 5-6 PLN. Trzeba szoklic ludzie uniknac te produkty wodne, gdyby nie mieli pieniedzy niech kupia jeszcze Sofia czy tanie wina przemyslowe, lub bardz dobre piwo polskie. Niech nie pic podrobki sztuczne.

  5. Ewa Wieleżyńska pisze:

    @MJ Ale przecież nie ma tu żadnej heroicznej próby znalezienia darmowego lunchu. Ani wino za 15 zł, ani wino za 30 zł darmowe nie jest. Co więcej, za 15 zł zdarzały się w Biedronce przyzwoite wina, by wymienić chociażby Quinta de Cotto, Pe Tinto, Pe Branco czy Habanske sklepy. W tej cenie nie ma co się spodziewać złożoności, ale wymaganie szczerości i czystości wcale nierealistyczne nie jest. Myślę więc, że wynik nie był z góry przesądzony. A degustator niestety kubki smakowe musi nadwyrężać:)

  6. Karaluch pisze:

    Cotto kosztowało 25 zł. Widać że Pani Redaktor raczej w Biedronce nie bywa. Jak coś przyślą to ewentualnie nadwyręży kubki smakowe.

  7. Ewa Wieleżyńska pisze:

    Cotto pod koniec akcji zjechało chyba do 15, ale byc może Pani Redaktor się myli i to Karaluch ma rację. Strzelając z procy, jest jednak chyba zbytnio małostkowy, bo czy kosztowało 25 czy 15 – nie ma dla odpowiedzi na komentarz MJ większego znaczenia, gdyż cały czas poruszamy się w granicach cen, za jakie zdaniem MJ można kupić jedynie atrapy wina. Pani Redaktor w Biedronce, owszem, czasem bywa, także subtelne „raczej” jest tu na miejscu:)