Dominio de la Vega: bobal i cava

Bobal brzmi trochę niepoważnie. Przez lata tak też był ten szczep traktowany – zajmując trzecią pozycję pod względem areału w Hiszpanii, służył głównie do produkcji sprzedawanej w kartonach masówki bądź jako dodatek do kupaży. Jego zaletą jest duża plenność, co w regionie skrajnego klimatu (mrozy w zimie, susza w lecie) i niezbyt gęstych nasadzeń, jakim jest Utiel-Requena, ojczyzna bobala, bardzo się przydaje. Jednak bobal ma też poważniejszy atut: dużo wyższą kwasowość niż trzy najbardziej znane szczepy Hiszpanii: tempranillo, garnacha i monastrell. Gdy poprowadzony właściwie, daje apetyczne wina ociekające soczystym owocem, a zarazem o porządnej tanicznej strukturze. Takie są bobale Dominio de la Vega, które pewnego pięknego dnia otrzymałam w skrzynce od nowego, wchodzącego na rynek importera: Vinocamino.  Wszystkim trzem dałam oceny bardzo dobre.

Añacal Bobal 2010 (35 zł)

Prawdziwe vin de soif, które chce się po prostu pić. Zwiewne, soczyste, pełne wiśniowego owocu, o znakomitej kwasowości z charakterną pieprzno-migdałową końcówką i kamienną, chłodną strukturą. Całkiem złożone jak na swoją cenę i niosące mnóstwo owocowej, niezafałszowanej beczką przyjemności.

Bobal barrica 2010 (49 zł)

Podobnie jak w poprzednim winie kwiatowo-owocowy nos, choć nieco przytłumiony aromatem dębu. Pełne słodkiej śliwki, o dobrym faktorze pijalności, który byłby jeszcze lepszy, gdyby nie beczka. Wysokokwasowe, o wygładzonych taninach, dobrej strukturze i mineralnym finiszu ( wino pochodzi ze starych 45-letnich krzewów).

Reserva 2005 (65 zł)

Ładne wino, o ciepłym beczkowym aromacie, świetnej kwasowości i zmysłowym fioletowym owocu: (czarna porzeczka, jagoda, jeżyna). Beczka nadaje winu miękkości, ale na szczęście nie przygniata go swoim aromatem, pojawia się jedynie delikatna nuta cedru i drzewa sandałowego. Uładzone wino o wypolerowanych garbnikach, całkiem eleganckie z kosmopolitycznym sznytem (do bobala i tempranillo dodano tu cabernet), niemniej o subtelnej strukturze i bardzo soczyste. Zwolennicy dzikości będą woleli czystego bobala, ale na stronie importera czytamy, że „raczej dla koneserów, szukających klejnotów, niż na początek, bo jeśli zaczniesz przygodę od tego wina to jest obawa, że żadne inne nie będzie ci już smakowało”.

Dominio de La Vega to także producent, który zasłynął ze świetnych cav. Jego Brut Reserva Especial w latach: 2003 i 2006 została najlepszą cavą Hiszpanii w konkursie Enoforum. O tych cavach napisał pochlebnie już Krzysztof Dobryłko, krytykując jednocześnie ich polskie ceny.  Przy porównaniu w wine-searcher.com marże nie wydają się tu jednak odbiegać bardzo od tych, jakie na Gramonie i Raventós i Blanc, które grają w tej samej ekstraklasie, ma Złoto Hiszpanii. Przymykając więc oko na ceny,  co często kupując w Polsce, musimy robić, polecam prostą, ożywczą, wysokokwasową, niemniej krągłą Brut Nature (55 zł), dalej Brut Rosado (45 zł) – które ze swoją miękkością i delikatną słodyczą tonująca kwasowość spełnia sen o winie przyjemnym i niesprawiającym interpretacyjnych kłopotów, Brut Reserva Especial (89 zł) – bogate wino o miodowo-dymnych aromatach, pełne dojrzałego owocu, jak również Artemayor (169 zł) aksamitne, kremowe, długie, o szampańskiej aromatycznej złożoności, wobec czego w szampańskiej już cenie.

Dominio de la Vega na hiszpańskim rynku oferuje nie tylko świetną jakość, ale również bardzo dobrą relację jakości do ceny, gdyby Vinocamino spuściło trochę z tonu, mielibyśmy szansę na cenowy hit.

Degustacja Dominio de la Vega w Tapas Bar Cramona

Wszystkie wina piłam na zaproszenie importera. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Hiszpania i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Dominio de la Vega: bobal i cava

  1. blurppp pisze:

    http://blurppp.com/blog/freixenet-cordon-negro-reserva/ bardzol dobra kawa za stosunkowo niskie pieniądze. W Polsce z niewiadomych powodów trudna do nabycia .

  2. Marek pisze:

    Pani Ewo byłem dzisiaj na Let’s drink Italy i poza spróbowaniem kilku świetnych i wielu zwyczajnie pysznych win, spotkała mnie jeszcze ta przyjemność ze mogłem zobaczyć Panią na żywo i muszę powiedzieć, że chociaż na zdjęciach ładnie Pani wychodzi to na żywo jest pani jak to się mówi „super seksowna laska” , proszę sie nie obrazić za takie rodem z liceum określenie ;-) Szczerze mówiąć nie miałem śmiałości podejść i zagadać, zresztą prawie przez cały czas próbowałem wina. Myślę że na następnej imprezie organizowanej przez Magazyn Wino muszę z PAnią uciąć sobie dłuższą rozmowę
    Pozdrawiam
    PS to nie jest żaden żart

  3. Blackjack pisze:

    Po Freixeneta proponuję się udać do dowolnego dyskontu w Dojczlandzie – Freixenet to fabryka, jak ferma drobiu. Co nie znaczy że cava jest zła, zależy co komu smakuje i czego kto szuka.