Irpinia: początek nowego kosmosu

150-letnie krzewy Guastaferro w Taurasi

Uwielbiam tam wracać, choć w zasadzie nie jest to zbyt piękna kraina. I nie spełnia marzeń o śródziemnomorskim cieple, jakie ćmią się człowiekowi, gdy zmierza na południe. Ile razy lądowałam w rozgrzanym Neapolu, ciesząc się, że wygrzeję myśli oziębłe w mniej przychylnej szerokości, ale 100 km dalej wgłąb lądu musiałam pożegnać się z tą nadzieją. Nigdzie tak się nie wymarzłam jak w Irpinii właśnie: jesienią, zimą, wczesną wiosną leje i wieje tam bez przerwy, a – jak to bywa na południe od Rzymu – pomieszczenia są nieogrzewane. Wzięcie prysznica, zważywszy, że na ciepłą wodę, aż zacznie spływać, trzeba sobie poczekać, a człowieka do cna przeżarła wszechobecna wilgoć, jest wyczynem heroicznym. Zaśnięcie pod cienkim kocykiem niemożliwe, chyba że w dwóch swetrach, skarpetkach, w pozycji embrionalnej z głową przy kolanach, grzejąc się własnym oddechem. Przed ostatecznym zapadnięciem się w sobie i melancholią skutecznie chroni w Irpinii kilka rzeczy. Wina: świetliste i pełne ognia. Kuchnia: prosta, lecz esencjonalna, za którą oddałabym wszystkie fłagry świata i astrachańskie kawiory. Ludzie: energetyczni, entuzjastyczni, otwarci. I głodni tego, by świat ich zobaczył.

 

Współczesne twarze Irpinii: Marilena Aufiero, Ciro Picariello i Maura Sarno

 

Winiarska historia Irpinii dopiero się zaczyna. Do końca lat 1980. była w zasadzie monodramą Mastroberardino. Kiedy w drugiej połowie lat 90. bracia Mastroberardino się rozstali i jeden z nich stworzył posiadłość Terredora, przy czym obydwaj zainwestowali we własne winnice, skurczył się znacznie rynek zbytu dla winogron. Winogrodnicy zostali zmuszeni do winifikacji, bądź sprzedaży ziemi.  Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat region uległ błyskawicznym przemianom. Dziś śmiało można powiedzieć, że pochodzą stąd najlepsze białe wina Włoch (fiano, greco) i kilka intrygujących czerwonych (taurasi). Wielkie rzeczy powstają tu przede wszystkim w mikroskopijnych, kilkuhektarowych posiadłościach. Siłą rzeczy ich interes nie może być reprezentowany przez Consorzio di Tutela, gdzie rządzą kilkusethektarowi giganci: wspomniany Mastroberardino i Feudi di San Gregorio. W marcu 2011 roku powstała zatem oddolna inicjatywa: Consorzio di Diversi Vignaioli Irpini, stowarzyszenie zrzeszające małych winiarzy, których produkcja nie może przekraczać 100 000 butelek  i którzy stawiają przede wszystkim na jakość.  To na ich zaproszenie podróżowałam ostatnio po regionie. Niestety produkowane przez nich wina są wciąż nieobecne w Polsce, a to one piszą współczesną historię Irpinii. Poniżej krótkie przedstawienie głównych aktorów dramatu.

Tenuta Sarno 1860

Maura: niemożliwa do zatrzymania w kadrze

Posiadłość należy do Maury Sarno – przewodniczącej i głównej siły napędowej consorzio.  Wina, a właściwie wino, bo Maura postawiła odważnie na jedną etykietę Fiano d’Avellino,  powstaje tu z 2,5 ha w gminie Candida. Pierwszy rocznik wypuszczono w roku 2009. Nad winifikacją czuwa słynny enolog Vincenzo Mercurio, student znanego w regionie Luigiego Moio i współpracownik Denisa Dubourdieu. Fiano Tenuty Sarno to elegancja w każdym calu: każdy element jest na miejscu, każdy aromat precyzyjnie zarysowany. Świetny jest rocznik 2011 tryskający soczystym owocem, z delikatną akacjową nutą, kwasowy, a zarazem krągły i szczodry, kończący się mineralnym, przyprawowym finiszem. Wino – pewniak, pełne salonowej ogłady, które wypadnie dobrze w każdym towarzystwie.

Villa Diamante

Antoine Gaita - zawsze w retorycznej formie

Powstała w 1996 roku, należy do Antoine’a Gaity i jego żony o pięknym imieniu: Diamante. Gaita jest wiceprzewodniczącym konsorcjum; człowiekiem twardych przekonań, z którym trudno dyskutować, ale którego zawsze przyjemnie posłuchać. Samouk, wnikliwy czytelnik Ribereau-Gayon i niestrudzony eksperymentator. Jego fiano z Montefredane ma już uznaną pozycję na rynku. Vigna della Congregazione 2010 (Gaita wypuszcza swoje białe wina o rok później niż inni) z pewnością jest jednym z najwybitniejszych fiano. Burgundzkie w stylu,  długo dojrzewane na osadzie, łączy maślaność konsystencji z mineralno-kwasowym kręgosłupem. Idealnie zrównoważone, harmonijne, piękne. Gaita robi również ciekawe taurasi, a także od roku winifikuje czerwone wina dla Guastaferro, o czym poniżej.

Joaquin

Raffaele Pagano - mistrz performance

Właściciel Joaquin, Raffaele Pagano, to typ szalonego geniusza.  Pochodząc z rodziny winiarskich potentatów, którzy zrobili fortunę na winie sprzedawanym luzem, w Montefalcione stworzył coś, co można by określić jako laboratorium happeningu. Piękny architektonicznie budynek nie jest winiarnią z normalnego zdarzenia, gdyż Raffaele nie posiada własnych winnic; owoce skupuje od starannie dobranych winogrodników, zawsze innych, bo co roku poszukuje nowej inspiracji. A to zrobi swoją intepretację fiano z gminy Lapio, a to fiano dojrzewane w akacji austriackiej, to znowu zamknie w butelce swoją egzegezę rocznika 2009 czy wykona Taurasi Reservę o wdzięcznej nazwie: della Buona Morte.  Wina są ekstremalne, na granicy enologicznej poprawności, sporo w nich lotnej kwasowości, długa maceracja na skórkach i brak filtracji winom białym daje lekki pomarańczowy odcień, niemniej nie zatraca się w nich charakter regionu.  Żywiołowe, ogniste, pieprzne, w ciepłych rejestrach aromatycznych – są jak wulkany zamknięte w butelce. Należą do najdroższych w regionie, Pagano nie ma jednak problemu z ich zbytem: są w kartach najlepszych restauracji Neapolu i Wybrzeża Amalfitańskiego.

Cantina Giardino

Nasłuchałam się wiele o tych naturalistach, którzy mają robić jedne z najlepszych win w Irpinii. Sama pamiętam, że ich Aglianico Le Fole 2008 zrobiło na mnie ogrome wrażenie podczas jednej ze ślepych degustacji. Przebywali jednak w Australii i nie miałam okazji ich odwiedzić.

Cantina Bambinuto

Marilena, zwana "Twardą" "La Tosta"

Marilena Aufiero  to jedyna „grechista“ wśród „bianchistów“ konsorcjum. Obiegowa opinia głosi, że fiano jest szczepem szlachetniejszym od greco. Eleganckie greco Marileny jest albo żywym dowodem na fałszywość tej tezy, albo pięknym wyjątkiem od reguły. Cantina Bambinuto mieści się w gminie Santa Paolina, tereny są tu bardziej gliniaste niż w samym Tufo, co daje wina bardziej owocowe, o krąglejszej budowie. Cru Picolit 2011 należy z pewnością do najlepszych greco:  pełne, kremowe, mięsiste, a zarazem napięte dzięki wysokiej kwasowości. Wypełnione atrakcyjnym owocem: ananasem, morelą, cytrusami, z drugim orzechowo-migdałowym dnem. Ekspresyjne, mineralne, bardzo długie.

Luigi Tecce

Luigi Tecce: czarodziej taurasi

Czyli bóg. Niemal wszyscy winiarze wskazują na jego wina jako wzorcowe taurasi. Co jest o tyle ciekawe, że aglianico Luigiego odbiegają od wszelkich wzorców konwencjonalnego winiarstwa. Sam Tecce twierdzi, że nauka go nudzi, zdaje się na intuicję. Rzecz jasna, niczego nie poprawia, niczego nie dodaje, nie filtruje i nie klaruje.  Wina fermentuje w  otwartej kasztanowej kadzi. Z aglianico robi wszystko: spumante, wino dojrzewane w amforach, wino dojrzewane w beczkach, passito, wino wzmacniane.  Wszystkie prawdopodobnie o wartościach analitycznych urągających współczesnej enologii i wszystkie genialne. Tak przepysznego owocu i takiej jakości tanin: drobnoziarnistych, miękkich, aksamitnych – nie ma żadne inne taurasi. Dzikie, atramentowe, hipnotyzujące wina, których nie sposób wypluwać, zwłaszcza że Luigi serwuje gościom najlepsze sery na świecie: pozbawione nazw, robione przez miejscowych, które sam przez kilka lat dojrzewa.  Świat, którego już nie ma: bez internetu, bez PR-u, pełen autentycznego, ludzkiego ciepła.

Cantine Lonardo/Contrade di Taurasi

Sandro Lonardo wśród stuletniego aglianico

Contrade di Taurasi – marka stworzona przez rodzinę Lonardo w 1998 roku jest już dobrze znana. Dziś doradza tu wspomniany Vincenzo Mercurio. Wina są bardzo dobrze zrobione, w tradycyjnym subtelnym stylu: relatywnie lekkie, bez przesadnej ekstrakcji, zrównoważone, w kolorze przejrzystej czerwieni. Wielką gratką są tutejsze taurasi z pojedynczych cru: Vigne d’Alto i Coste. To ostatnie w roczniku 2008 otrzymało 97 punktów u Parkera. Ja wolę mniej taniczne, a bardziej soczyste, kwasowe, nieprawdopodobnie głebokie Vigne d’Alto, które powstaje ze starych 60-100-letnich krzewów.

Guastaferro

Raffaele Guastaferro wpatrzony w Antoine'a

Młody i ambitny Raffaele Guastaferro marzy o tym, by stać się drugim Tecce. Jest ku temu potencjał w naturze: Guastaferro ma szczęście posiadać w gminie Taurasi stare 150-letnie krzewy. Pierwszym rocznikiem wypuszczonym przez posiadłość był gorący 2003. Od roku nad winifikacją czuwa opisany wyżej Antoine Gaita, która ma przynieść Guastaferro tre bicchieri. Dotychczas powstawały tu pełne sutej materii wina, skoncentrowane, gęste, o dzikich, pięknych, wielowymiarowych bukietach. Dla mnie w swojej intensywności bardziej do wąchania i sączenia niż do picia, ale czekam w napięciu na pierwszy rocznik Gaity. Posiadłość do obserwowania.

 

 

Przebywając w Irpinii, mieszkałam w Tenuta Montelaura. Kuchnia Flavii Tornatore cni mi się codziennie. Podobnie jak rozmowy z Lello, prawdziwym znawcą win regionu. Jego teksty można poczytać na jednym z najbardziej popularnych włoskich blogów prowadzonych przez Luciano Pignataro – skarbnicy wiedzy, gdy idzie o wina południowych Włoch, redaktora przewodnika Slow Wine, odpowiedzialnego za wina Kampanii, Basilicaty i Kalabrii.

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Irpinia, Kampania, Włochy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Irpinia: początek nowego kosmosu

  1. cerretalto pisze:

    Ciekawy tekst. Fiano to król białych, Greco pada czasem niedaleko, poza tym Falanghina, Lacryma Christi del Vesuvio i Falerno del Massico. Okolice też ciekawe i zdarzają się godziny jazdy po górach i dolinach bez zasięgu telefonów. Ze znanych nazw w okolicach dodałbym przynajmniej Mozarella di Bufala, Wezuwiusz, Pompeje, Herkulanum, Amalfi, Ravello, Capri, no i pomijając czerwone Colli di Lapio, Pietracupa, Cantina del Taburno :) . I polecam tekst Mario http://www.vinisfera.pl/wina,913,149,0,0,F,news.html

  2. Ewa Wieleżyńska pisze:

    Na wszystkie znane i poruszające wyobraźnię nazwy zgoda, ale są one już poza granicami Irpinii. Amalfi i Capri, w swojej luksusowości i łagodniejszym krajobrazie, są zresztą w swoim klimacie zgoła odmienne i rzeczywiście warto tam pojechać dla kontrapunktu.

    Pietracupa jest świetna, wspominałam ją w poprzednim tekście http://blogi.magazynwino.pl/wielezynska/2012/11/27/wina-do-zadan-specjalnych/
    Nie należy jednak do konsorcjum, o którym tutaj piszę. Obok Pietracupy znalazłoby się jeszcze kilku wspaniałych producentów: chociażby Ciro Picariello, Vadiaperti, Cantina del Barone, Rocca del Principe…

    Cantina del Taburno też jest świetna, ale to już prowincja Benevento.

  3. Davvero grazie per la bella recensione.

  4. Rebo pisze:

    Dzięki za informacje o winiarzach (i ich winach) z Kampanii, zwłaszcza o tych, o których trudno znaleźć informacje w prasie winiarskiej. Wszakże śmiała ocena, że z tego regionu pochodzą najlepsze białe wina Włoch, jest chyba nadmiarem entuzjazmu. Użycie sformułowania „jedne z najlepszych” zamiast „najlepsze” pozwoliłoby na uniknięcie głośnego (i słusznego) sprzeciwu wielu winomanów ceniących równie wysoko lub wyżej białe wina z Górnej Adygi i Friuli.

  5. Ewa Wieleżyńska pisze:

    Być może, ale sprzeciw jest twórczy:) A z entuzjazmem pisze się lepiej niż na łańcuszku politycznej poprawności. A już zupełnie poważnie: ja nie zamieniłabym dobrego fiano na najlepsze nawet sauvignon blanc z Górnej Adygi czy pinot grigio z Friuli. Nawet na malvasię i ribollę. Tak oryginalnego, mineralnego charakteru jak fiano, takiej wielości ekspresji nie ma żaden inny rdzennie włoski czy uprawiany we Włoszech szczep. „Nadmiar” mojego entuzjazmu jest zapewne dyktowany tym, że te genialne wina są szerszej publiczności zupełnie nie znane. W Polsce w zasadzie ich nie mamy.