Nebbiolo Prima 2013: zabij mnie swoją urodą

Barolo 2009 i barbaresco 2010 wchodzą właśnie na rynek.

Widok, który codziennie rano zagrzewa do boju

W 2000 roku legendarny amerykański felietonista piszący o winie w NYT, Frank J. Prial, nagabywany przez wydawców, by wystawił  wreszcie swoje oceny ostatniego rocznika w najważniejszych apelacjach, opublikował w końcu tekst So, who needs vintage charts?  (Kto potrzebuje tabel roczników?) Pisał w nim, że tabele roczników są po pierwsze przestarzałe, bo – dzięki zdobyczom nauki –także w gorszym roczniku dobry winiarz zrobi porządne wino, po drugie, że są bez sensu, bo nawet przy dużej dokładności opracowującego, jaką na przykład cechuje się Robert Parker, i tak zakładają pewną homogeniczność.  A przecież, by wziąć pierwszy z brzegu przykład  w tym samym roczniku nie tylko inaczej udają się czerwone burgundy, a inaczej białe; wśród białych i czerwonych inaczej wypadają poszczególne gminy, a nawet winnice. Roczniki są przydatne jedynie spekulantom – konkludował Prial.

Wszystko to prawda, ale w wielu regionach wina z roku na rok bardzo się różnią, toteż ogólny opis rocznika jest dla konsumenta przydatny. Do jego oceny powinno się natomiast podchodzić krytycznie – wszystko zależy od upodobań i uwarunkowań oceniającego. Poza tym nawet w słabych rocznikach potrafią powstać wielkie wina. (Takie Barolo „Pie Franco“ 2003 od Cappellano to jedno z najlepszych barolo, jakie kiedykolwiek piłam; rocznikowi 2003 w Barolo i Barbaresco poświęcę zresztą oddzielny tekst).

Przez Langhe helikopterem

Sama mam kiepską pamięć do roczników, dużo lepszą mają moi koledzy. Myślę, że to nietylko osobnicza, ale także płciowa różnica. Redaktor „Kuchni“ Łukasz Klesyk ukuł następującą teorię: roczniki = starzenie. U kobiet występuje organiczny lęk przed starzeniem (np. się). Jeszcze jej nie przetrawiłam, jeszcze mam czas… Mimowolnie jednak wbiły mi się w pamięć ostatnie roczniki barolo i barbaresco, które mam przyjemność od czterech lat degustować na dorocznej imprezie Nebbiolo Prima.  Moja ocena tych roczników nie zawsze dokładnie pokrywa się z tabelą Albeisy i Consorzio di Tutela. Taki np. 2007 w Barolo i Barbaresco według oficjalnych danych był wyjątkowy, a 2008 jedynie bardzo dobry. Mnie natomiast klasyczny, harmonijny 2008 podoba się znacznie bardziej niż spektakularnie owocowy 2007. W wydawanych przez władze regionu tabelach najlepsze oceny zyskują często roczniki tzw. łatwe – słoneczne, bezproblemowe, kiedy nie było kłopotów z chorobami winorośli i wydajność była niezła. Tzw. vintage report – klimatologiczne opisy roczników wydawane przez konsorcjum czytam wyłącznie w celach rozrywkowych. Ta ciekawa konwencja literacka łączy dyskurs kroniki kryminalnej z retoryką didaskaliów naturalistycznego dramatu.  Znajdujemy tam zawsze ten sam, pełen napięcia schemat, w którym “nietypowe zachowania pogodowe” czy “anormalny model klimatyczny” przysparzają winiarzom wiele niedogodności, ale ci “którzy przykładają się w winnicy i w piwnicy” na końcu osiągają zawsze perfekcję, a przynajmniej bardzo dobrą jakość. Raporty te, ze znaną prowadzącą do happy endu fabułą, to moje harlequiny.

 

Na pierwszym planie Kraków i Warszawa przy jednym stoliku

Prawdziwa zabawa zaczyna się podczas degustacji. Podczas Nebbiolo Prima przez 5 dni codziennie rano degustujemy 80 win, apelacja po apelacji, gmina po gminie. Można na ilość tych win narzekać, warunki degustacyjne są jednak idealne i stwarzają możliwość dobrego poznania rocznika.  Reszta to konkurs piękności, który można by zatytułować: Zabij mnie swoją urodą! Wino zauroczy, uwiedzie, powali, “zmiażdzy”, jakby powiedział redaktor Kurzeja, “urywa wiadomo co”, jakby powiedział redaktor Janicki, albo idziemy dalej. Można ewentualnie do niektórych kieliszków wrócić, ale i tak liczy się pierwsze wrażenie.  Nie jest to degustacja, która odda sprawiedliwość każdej butelce. Są wina szczególnie zamknięte na tak wczesnym etapie, są wina, które cierpią na redukcję.  Potwierdzeniem wartości ślepej degustacji jest jednak dla mnie to, że rok w rok wybieram w ciemno wina, które podobają mi się w jasno. I rok w rok wiele z moich wyborów się powtarza. Degustacja w ciemno daje ponadto szansę odkrycia nowego: zachywcenia się winami, których inaczej może byśmy nie poznali, poruszając się w magicznym kręgu naszych ulubionych nazwisk. W zeszłym roku wielkim odkryciem była dla mnie Livia Fontana z Castiglione Falletto.  W tym roku odkryć miałam jeszcze więcej, o czym poniżej.

Na tegorocznym Nebbiolo Prima przedstawiono do degustacji 382 wina

Barolo 2009

Strasznie się bałam degustacji tego rocznika, bo barbaresco 2009 były bardzo rozczarowujące. Barolo w swojej średniej wypadło znacznie lepiej, choć czuć w nich było intensywne słońce. Rocznik 2009 klimatycznie jest umiejscawiany między 2003 a 2007 – ma podobną twardą strukturę taniczną do 2003, ale ma też więcej owocowego wypełnienia, które cechowało rocznik 2007.  Wina mają relatywnie wysoki poziom alkoholu, nie tak dużo kwasowości, ale w najlepszych interpretacjach dużo atrakcyjnego owocu, który sprawia, że są dosyć przyjemne już w młodości. To kolejny dobry rocznik dla restauratorów I niecierpliwych, będą oni jednak musieli przy swoich zakupach uważać, bo 2009 był w Barolo rocznikiem niezwykle heterogenicznym i nie w każdej gminie udał się równie dobrze. Brak deszczu w lecie spowodował nierówne dojrzewanie owoców, niektórzy też bojąc się wysokiego alkoholu, podobnie jak w 2003 – zbierali winogrona przedwcześnie, co zaowocowało zielonymi taninami. Niektórzy fermentowali jednocześnie bardzo dojrzałe i niedojrzałe winogrona – win z konfiturowym owocem i zielonym finiszem było całkiem sporo. Bardzo źle pod tym względem (to chyba jednogłośna opinia wszystkich dziennikarzy) wypadła La Morra: większość win miała niedojrzałe, gorzkie taniny, była dżemowata, przegrzana i zbyt szczodrze potraktowana nową beczką, co jest zmorą La Morry od lat. Elegancję zachowało Barolo, choć nie we wszystkich siedliskach, gorzej niż zwykle wypadło legendarne wzgórze Cannubi.  Finezyjne i lekkie było Verduno. Dobrze prezentowało się Monforte (choć niemal cały show skradła Bussia), świetne było Castiglione Falletto (gdzie z kolei gwiazdą było Villero), a także Serralunga, która miała moc, ale cechowała ją również świeżość, choć nie miała tej pięknej mineralności, jaka ujawnia się w chłodniejszych rocznikach np. w 2008.

Moje rekomendacje:

Barolo:

Sebaste Azienda Agrivininicola, Barolo Bussia 2009 – jedno z moich tzw. absolutnych odkryć; finezyjny, rasowy bukiet, aksamit materii, może trochę zbyt miękkiej, ale urokliwej w swojej pluszowości.

Giuseppe Rinaldi, Barolo Cannubi-San Lorenzo-Ravera 2009 – złożona architektura, finezyjny garbnik, rasowy, klasyczny bukiet (jedno z lepszych barolo w ogóle).

Fratelli Barale, Barolo Castellero 2009 – to wino czuć Barale na kilometr, zmysłowy, intensywny bukiet i soczysty owoc nie myli (zdecydowanie w pierwszej dziesiątce barolo z tego rocznika). Importerzy: Wina z Pasją, Konrad Januszkiewicz

Cagliero, Barolo Ravera 2009 – Oddech, przestrzeń, niezwykle złożone aromaty, elegancja i świeżość, jeden z faworytów.  Importer: Adex Wina

Virna Borgogno, Barolo Sarmassa 2009 – zdecydowanie najlepsza interpretacja Sarmassy (dobra też była ta od Brezzy, ale na tym etapie jeszcze zamknięta).

Giovanni Viberti, Barolo Buon Padre 2009 – balsamiczne, lekko orientalne w nosie, niezwykle wonne, z eleganckim drobnoziarnistym garbnikiem.

Przyjemne, lekkie Cannubi zrobili też Burlotto (Importer: Alma), Francesco Rinaldi (Importer: Enoteka Polska), Podere Luigi Einaudi (Importer: Magia del Vino); bardzo atrakcyjne było to od Damilano i Michele Chiarlo. Udała się też Sarmassa Brezzy (Importer: Wine &You).

Castiglione Falletto:

Livia Fontana, Barolo Villero 2009 – filigranowe subtelne, a zarazem z twardym uściśkiem tanin.

Cordero di Montezemolo, Barolo Enrico VI (Villero) 2009 – w tym roku w moim rankingu było to najlepsze Villero, pełne, sutej, gęstej materii, dobrze wypełniające usta z finezyjnym, drobnym garbnikiem. Importer: Mielżyński

Giacomo Fenocchio, Barolo Villero 2009 – również świetne, choć w zupełnie innej, bardziej ascetycznej stylistyce. Lekko słone, jeszcze twarde, o świetnej architekturze, do odłożenia na lata.  Importer: Magia del Vino

Oddero Podere e Cantine, Barolo Rocche de Castiglione 2009 – balsamiczne, leśne, rasowe. Importer: Mielżyński

La Morra:

Mario Marengo, Barolo Brunate 2009 – wino pełne dojrzałego owocu, ale na kamiennym twardym tle, z niosącym to wszystko kwasem, bardzo długie.

Renato Ratti, Barolo Rocche 2009 –  ewidentnie nowoczesny, gładki styl, wino jak napisałam „mało barolowe“, zbliżające się się aromatami (pieprz, liść czarnej porzeczki) i typem garbnika do bordeaux, ale jeśli nie odrzucamy go ideologicznie, w swojej stylistyce bardzo dobre.

Trediberri, Barolo 2009 – kolejne wcześniej nieznane wino, które na tle suchej i przejrzałej La Morry olśniewało soczystością.

Verduno:

Fratelli Alessandria, Barolo Monvigliero 2009 – dojrzały, ciepły bukiet z charakterystycznymi ziołowymi nutami, muślinowa materia i miękki kwas.

Monforte :

Giacomo Fenocchio, Barolo Bussia 2009 – zwarte, mololityczne wino o posągowej urodzie, jak zawsze u Fenocchio pełne przypraw i słone, wymaga czasu. Importer: Magia del Vino

Stroppiana Oreste, Barolo Bussia 2009 – nieco zwierzęce, dzikie rustykalne, o bardzo intrygujących jednak aromatach, ładnej głębi i mineralnej podbudowie.

Fratelli Barale, Barolo Bussia 2009 – znów ten czarodziejski bukiet i dużo słodkiego owocu, wino obok którego trudno przejść obojetnie. Importerzy: Wina z pasją, Konrad Januszkiewicz

Serralunga:

Giovanni Rosso, Barolo 2009 – ciekawy rabarbarowy nos, elegancko skrojony i najlepszy kupaż różnych siedlisk Serralungi

Guido Porro, Barolo Vigna Lazzairasco 2009 – znów odkrycie, to wino podobało się zresztą bardzo wielu moim kolegom; jasne, przejrzyste, miodowo-słone; połączenie kamiennego chłodu z muślinem materii, soczysty owoc, szałwiowo-pierzny finisz. Mocny efekt: wow! (Bardzo dobre było też drugie wino z Lazzarito tego samego producenta: Vigna S. Caterina)

Massolino, Barolo Parafada 2009 – atrakcyjny, jagodowo-jeżynowy owoc. Importer: M&P Wines

Palladino, Barolo Parafada 2009 – mroczne, głębokie, a zarazem soczyste wino, gładka jak na Serralungę tanina.

Luigi Pira, Barolo Marenca 2009 - mnóstwo materii, elegancki garbnik, finezyjny bukiet, dziś jeszcze zbite, do odłożenia.

Ceretto, Barolo Prapó 2009 – dziś czuć jeszcze beczkę w tym winie, ale pod nią czuć soczysty owoc i szlachetną materię.

Villadoria Sas di Lanzavecchia, Barolo 2009 – lekkie, baslamiczne wino, pachnące świeżymi truskawkami, głębokie i długie.

Kupaż różnych gmin:

Bartolo Mascarello, Barolo 2009 – piękny owoc i tradycyjna eteryczność.

Skupienie

Barbaresco 2010

Lato w 2010 było ciepłe, jednak nie upalne (zwłaszcza pierwsza połowa sierpnia była stosunkowo chłodna) i cieszyło się opadami deszczu. Rocznik ten charakteryzowała również wyjątkowo długa, mroźna i śnieżysta zima, dzięki której zapasy wody w glebie były dużo większe niż w 2009. W efekcie wina są harmonijne, pełne równowagi, mają dużo świeżości, soczysty owoc, lekkie ciało, finezyjne bukiety oraz dojrzałe, lecz wyraziste taniny, które predestynują je do długiego dojrzewania. Rocznik ten bywa porównywany przez producentów barbaresco do klasycznych: 2004 i 2005. Jest  on dosyć homogeniczny, choć może najlepiej w swojej średniej wypadły wina z gmin: Barbaresco i Treiso, nieco gorzej te z Neive.

Moje rekomendacje:

Barbaresco:

Albino Rocca, Barbaresco „Duemiladieci“ 2010 – klasyczny złożony nos: nuty balsamiczne, grzybowe, herbaciane malinowe, szczupłe ciało i elegancki garbnik.

Marchesi di Gresy Barbaresco Martinenga 2010 – wino o eleganckiej zwiewnej materii, ze świetnym nerwem i kwasowością, na które trzeba jednak jeszcze wiele lat poczekać, za młodu ma bardzo zbite taniny. Importer: Dom Wina

Cascina Morassino, Barbaresco  Ovello 2010 – balasamiczno-grzybowe, pełne owocu i mięsistej materii.

Castello di Verduno, Barbaresco Rabaja 2010 – muślinowy atak, pełen mięsistego owocu, nuty rustykalne; grzybowe, ziemiste, balsamiczne. Wino z charakterem.

Bel Colle, Barbaresco Roncaglie 2010 – owocowy atak, eksplodujący soczystą maliną  i ascetyczny słony finisz.

Poderi Colla, Barbaresco Roncaglie 2010 – oryginalny herbaciano-różano-hibiskusowy bukiet i charakterystyczna dla siedliska słoność.

Rattalino, Barbaresco Quarantadue 2010 – genialne połączenie intensywnego, wyrazistego owocu z mineralnym, słonym finiszem. Świetna struktura, drobny, elegancki garbnik i finezyjny, pachnący dziką różą nos

Socré, Barbaresco 2010 – pachnące ściółką leśną, o filigranowej budowie i intensywnym owocowym smaku. Klasyczne.

Neive:

Oddero Poderi e Cantine,  Barbaresco Gallina 2010 – długie, głębokie, skupione wino o czystym wiśniowym owocu i potężnej architekturze, dziś jeszcze zamknięte. Importer: Mielżyński.

Castello di Neive, Barbaresco Gallina 2010 – strukturalne, głebokie, wypełnione słodkim owocem wino, o mocno jeszcze ściśniętych garbnikach.

Fratelli Barale, Barbaresco Serraboella  2010 – kolejne hipnotyzujące swoimi aromatami wino od Barale, pachnące wiśnią, maliną, różą; sprężyste, całkowiecie zintegrowane, pełne.  Importer: Wina z pasją.

Treiso:

Giuseppe Nada, Barbaresco Casot 2010 – bogaty, nieco „orientalny“ nos: wiśnia, dzika róża, imbir, kandyzowana pomarańcz, chce się je wąchać bez końca. Dosyć szczupłe, z twardą ramą garbników.

I radość, gdy nie trzeba już pluć i wreszcie można się napić

Barolo Riserva 2007 i Barbaresco Riserva 2008

Kategoria riserva wzbudza mało mojego entuzjazmu, rzadko kiedy riserva robi na mnie wrażenie tak potężne, bym chciała za nią płacić dwa razy więcej.  Barolo Riserva 2007, a więc  z jednego z najbardziej spektakularnych roczników ostatniej dekady cieszyły się atrakcyjnym, wybujałym owocem. Nie są to jednak wina do długiego starzenia. Barbaresco 2008 z chłodniejszego, bardziej klasycznego rocznika w większości wypadków były jeszcze ściśnięte, z suchymi taninami, w kilku wypadkach z beczką przykrywającą owoc. Trzeba na nie jeszcze poczekać.

Moje rekomendacje:

Produttori del Barbaresco, Barbaresco Riserva Rio Sordo 2008 stosunkowo szczupłe, wdzięczne, o eterycznym bukiecie. Importer: Dekanter.

Punset, Barbaresco Riserva 2008 – pachnące miodem gryczanym i chlebem, miękkie, wyważone, harmonijne.

Fratelli Cassetta, Barbaresco Riserva 2008 - kwiatowy nos, truskawkowy owoc, twardy garbnik i aksamitna materia, czyli klasyka.

Cavallotto, Barolo Riserva Bricco Boschis Vigna San Giuseppe 2007– dużo słodyczy, dużo ekstraktu, niemniej imponująca architektura. Importer: Kondrat. Wina Wybrane.

Costa di Bussia Tenuta Arnulfo, Barolo Riserva 2007 – wiśnia, kamień, twarda rama garbników, pełne klasy.

Germano Ettore, Barolo Riserva „Lazzarito“ 2007 – ładny truskawkowy dojrzały owoc, kamienna rama garbników, elegancki garbnik, lekka słoność w finiszu.

Castello di Verduno, Barolo Riserva Monvigliero 2007 – koronkowe, finezyjne, bardzo eleganckie wino.

Być może importera któregoś z win przeoczyłam. W przypadku uchybienia przepraszam i proszę o komentarze.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Barbaresco, Barolo, Piemont, Włochy i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.