Najdroższe nieistniejące barolo

Vigna Rionda, choć Barolo nie ma oficjalnej klasyfikacji crus, zarówno przez piemonckich winiarzy, jak specjalizujących się w regionie krytyków jest zgodnie uważana za jedno z najznakomitszych siedlisk – nie tylko Serralungi, ale całej apelacji. Dziesięciohektarowa winnica, niemal w całości o południowej ekspozycji i glebach (niech dziennikarskiemu zwyczajowi stanie się zadość) obfitujących w wapień i piasek, daje wina, które charakteryzuje wyjątkowa twardość i surowość; chciałabym też napisać: mineralność, gdyby to pojęcie ostatnimi czasy nie zdyskredytowało się tak bardzo. W każdym razie Vigna Rionda daje wina o posągowej architekturze, niemal kamienne w odczuciu, za młodu dość zamknięte, za to z wiekiem nabierające łagodności, przyoblekające się w miękką atłasową materię, ale nawet na stare lata zachowujące strzelistość i wyrazisty kontur. Wina, które starzeją się jak nie przymierzając Carmen dell”Orefice i przez wielu uznawane są za archetyp Serralungi.

Widok na Serralungę z winnicy Rosso

Szczęściarzy posiadających parcele w tej winnicy do tej pory było niewielu: bracia Massolino, którzy swojej winiarni górującej nad legendarnym siedliskiem dali nazwę Vigna Rionda; Poderi Oddero i Luigi Oddero (dwie winiarnie bedące efektem podziałów w rodzinie); Luigi Pira oraz Giacomo Anselma. Do 1993 roku winogrona stąd pochodzące winifikował słynny Bruno Giacosa, którego Collina Rionda w dużej mierze przyczyniła się do famy siedliska. Giacosa kupował owoce od niejakiego Aldo Canale, ale po śmierci tego ostatniego jego syn Tommaso postanowił winifikować wina sam.

Tommaso Canale mieszkał skromnie, wiejskie plotki mówią, że nie lubił wydawać pieniędzy, miał tylko jedną parę butów, ale miał parcelę w Vigna Rionda i rosnące konto w banku. Nie miał dzieci, lecz bardzo kochał swojego siostrzeńca Davide Rosso. W 2010 roku Tommasino zmarł nieoczekiwanie, pozostawiając w spadku znaczną część swojego majątku i dużą ponadhektarową część Vigna Rionda właśnie Davide. Po niecałym pół hektara dostało się jego dalszym powinowatym: Guido Porro (nieznane, a genialne wina, polecam gorąco) i Sergio Germano (z winiarni Ettore Germano). Davide otrzymał nie tylko największą, ale też najlepszą część Vigna Rionda położoną na samym szczycie wzgórza, o całkowicie południowej ekspozycji – jak sam lubi o tym mówić – Romanée-Conti Barolo.

Davide i jego Vigna Rionda

Winiarnia Giovanni Rosso, choć nie należy do najbardziej znanych w regionie, od czasu kiedy w połowie lat 1990. Davide przejął stery, z pewnością produkuje jedne z najbardziej interesujących barolo – pachnące z burgundzka, soczyste, napakowane świeżym owocem, o dosyć subtelnym jak na Serralungę rysunku tanin i delikatnie słone w finiszu. Do tej pory powstawały tu dwa crus: pełna szczodrego owocu La Serra i nieco surowsza, szczuplejsza Ceretta, a także podstawowe Barolo Serralunga, które w swojej cenie 30 euro jest absolutnie jedną z najlepszych okazji w apelacji.

Wszystkie crus Davide fermentuje w cemencie, podstawowe barolo w stali nierdzewnej, choć buduje obecnie nową winiarnię, gdzie całkowicie na cement zamierza się przerzucić. Barolo dojrzewają w 25hl botti z francuskiego dębu Fontainebleau, gdyż Davide uważa go za najbardziej neutralny. Za wyjątkiem zwinifikowanej po raz pierwszy w 2011 roku Vigna Rionda, która, by tradycji uczynić zadość, dojrzewa w dębie slawońskim. Produkcja tego wina jest minimalna, niecałe 17 hl, co daje 1800 butelek. Davide bowiem większość zasadzonej w 1945 roku winnicy wyrwał (podobnie jak Guido Porro i Sergio Germano) i zrobił nowe nasadzenia. Zostawił tylko część, najlepiej zachowanych krzaków i wyczarował z nich świetne wino. Beczkowa próbka eksplodowała czerwoną porzeczką, maliną, wiśnią, delikatnie pachniała miętą, choć to wszystko nie ma znaczenia, bo jeszcze dziesięć razy do zabutelkowania i po zabutelkowaniu się zmieni, nade wszystko jednak wino miało imponującą strukturę: było wertykalne i nieprawdopodobnie długie – naprężone jak łuk i mknące jak strzała.

Najdroższa Vigna Rionda pod słońcem

Po chwili miało się okazać, że miało również imponującą cenę; do ścieku winiarni splunęłam najdroższym barolo, jakie kiedykolwiek miałam w ustach (no może z wyłączeniem Monfortino). Davide wycenił jedną butelkę na 350 euro. Chociaż prawdopodobnie nie Davide, a David. David Berry Green, kupiec historycznej lodyńskiej firmy Berry Brothers & Rudd, który od pewnego czasu mieszka w Barolo (z jego poglądami polemizował Marek Bieńczyk w felietonie pt. „Jasny przekaz”) i powoli zaczyna przejmować pod swoje skrzydła co ciekawszych, małych producentów, a następnie sprzedaje ich wyłącznie prywatnym kolekcjonerom. W pewnym sensie odbiera im więc widzialność na brytyjskim rynku. Vigna Rionda Giovanniego Rosso prawdopodobnie w całości zniknie w czeluściach angielskich i hongkondzkich piwnic sprzedana en primeur. W zasadzie jest więc to wino „nie dla psa kiełbasa”, wino, którego nie ma dla zwykłych śmiertelników. A jeżeli to marketingowe posunięcie Berry Brothers powiedzie się na tyle, że ustanowi nową poprzeczkę cenową, która się utrzyma, gdy Rosso będzie produkował wino z całego hektara Vigna Rionda, o najlepszych winach z Serralungi będziemy mogli jedynie sobie pomarzyć.

Importerem Massolino w Polsce jest Mirosław Pawlina. Importerem Oddero Robert Mielżyński. Żaden z nich nie sprowadza Vigna Rionda, prawdopodobnie w obawie, że jest zbyt droga, a może i zbyt surowa na polski rynek. Może się okazać, że zanim do niej zdążymy dorosnąć, ona ucieknie nam w kosmos.

Carmen dell'Orefice - 83 lata i wciąż w grze


Ten wpis został opublikowany w kategorii Barolo, Piemont i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.