Śpieszmy się pić barolo

 

Wciąż relatywnie niedrogie barolo

Po tegorocznym Nebbiolo Prima wszyscy sobie bardzo dużo obiecywali. Mieliśmy w końcu degustować Barolo 2010, o którym krążyły legendy. Specjalizujący się w winach regionu Antonio Galloni napisał, że to najlepszy rocznik, jaki pił w przeciągu ostatnich 18 lat. Pociągnęło to za sobą kolejne entuzjastyczne opinie, jedynie chyba James Suckling stwierdził, że rocznik owszem dobry, ale nie znakomity, że on sam znacznie wyżej ceni 2009, bo 2010 to „crowd pleaser” – pupilek tłumów, by tak rzec, łatwy do picia i gotowy już dziś. Madonno! Jakby mu całe roczniki w degustacji podmienili. Ja bym powiedziała, że jest dokładnie na odwrót. Ciepły 2009 dał wina o atrakcyjnym owocu, bezpośrednie, soczyste, zmysłowe. Wina, jak pisałam, dla restauratorów i niecierpliwych, a także, by posłużyć się sformułowaniem Tomasza Prange-Barczyńskiego, dla „zaczynających swoją przygodę z Barolo”. Natomiast 2010 to raczej „pupilek krytyków”, którzy w większości zaczęli sobie cenić klasykę: wina z chłodniejszych roczników – bardziej wstrzemięźliwe, kwasowe, o twardym rysunku tanin, z architekturą majestatyczną i trwałą jak gotyckie katedry.  Takie jest właśnie barolo 2010.

Temperatury tego roku były niższe od piemonckiej średniej, zima długa, mroźna i śnieżna, zatem zapasy wody w glebie spore, co przydało się, gdy słońce przygrzało w kwietniu i maju; w lecie znowu sporo padało, co przysporzyło producentom sporo problemów z chorobami winorośli, ciepły sierpień i wrzesień pozwoliły jednak winogronom dobrze dojrzeć, zbiory odbyły się wedle dzisiejszych standardów dosyć późno, bo w połowie października, jednak wcześniej niż w chłodnych 2008 i 2013.  Wszystko to złożyło się na wina o wysokiej kwasowości i potężnej strukturze wróżącej długowieczność, a zarazem wina niesłychanie tanicznie – przebrnięcie przez 60-100 butelek rano (w zależności od tego, czy wybrało się program soft czy intense) było nie lada wyzwaniem, także gdy było się mięczakiem. Barolo 2010 to absolutnie nie są wina, które dziś można otworzyć i się nimi cieszyć (choć radość niech będzie z Sucklingiem). To są wręcz wina tak zamknięte, że trudno je teraz oceniać; w wielu przypadkach tanina pokrywa wszystko. Rocznik 2010 jest zdecydowanie mniej soczysty i ma mniej owocu niż inny klasyk – mój ulubiony 2008; ma też mniej intensywną perfumę. To rocznik twardy, strukturalny, architektoniczny, mi zabrakło w nim mięsistości i aromatu.

 

Widok na La Morrę z Brunate

 

Muszę też powiedzieć, że udał się rozmaicie w zależności od gminy. Po raz kolejny okazało się, że delikatne Verduno prezentuje się lepiej w ciepłych rocznikach. La Morra wręcz na odwrót, w klasycznym roczniku jak 2010 pozbyła się męczących, konfiturowych nut, które zdominowały 2009. Natomiast niezbyt podobało mi się Monforte – wiele win z tej gminy miało roślinny rys, suche taniny przy zupełnie nieobecnych bukietach. Giacomo Conterno z legendarnej monforckiej winiarni: Poderi Aldo Conterno twierdzi, że w 2010 zawiązywanie się owocu było bardzo nierówne i by zrobić dobre wina trzeba było się pozbyć znacznej części zbiorów (w Aldo Conterno wyrzucili aż 50%). W Barolo wielu winom brakowało wypełnienia w środku ust. Znakomicie natomiast wypadły Castiglione Falletto i Serralunga.  Rzecz, jaka uderzyła mnie w tym roczniku, to duża ilośc butelek, które cierpiały na redukcję. Zastanawiam się, czy ze względu na problemy z chorobami winorośli, winiarze nie użyli większej ilości siarki…

Niezależnie od wszelkich moich obiekcji, 2010 to z pewnością znakomity rocznik, choć szum wokół niego wobec obojętności, z jaką początkowo przyjmowano 2008, uważam za przesadny. Z jednej strony nakręcił go Galloni, z drugiej koniunktura. Marszandzi w USA i Wielkiej Brytanii powoli szukają innych źródeł inwestowania niż bordeaux i coraz droższe burgundy, które w rocznikach 2013 i 2012 nie są zbyt udane, a w dodatku jest ich mało. Jak donoszą Purple Pages Jancis Robinson takie londyńskie firmy jak Justerini&Brooks czy Berry Bros. wyprzedały całe zamówienie na rocznik 2010, zanim jeszcze został on zabutelkowany.  Justerini&Brooks sprzedali  ostatniego rocznika trzy razy więcej niż łatwego i przystępnego 2009. Najdroższe barolo w porównaniu do najdroższego bordeaux, za które zapłacimy jakieś 3000 euro, jest wciąż dziesięciokrotnie tańsze. Ciekawe, jak długo to potrwa?

 

Federico Ceretto, który wciąż jeszcze chce, by na jego wina było stać włoskich restauratorów/ Fot.ilkkasiren.com

 

Federico Ceretto powiedział mi kiedyś, że wstydziłby się sprzedawać swoje wina za wywindowane ceny francuzów. Nie potrafiłby spojrzeć w oczy włoskiemu restauratorowi w San Francisco czy w Sztokholmie, którego nie stać by było na jego barolo. Nie jestem pewna, czy rynek w przyszłości nie przesunie progu owego wstydu. Już dzisiaj zresztą Ceretto produkują jedno z najdroższych barolo – ich Cannubi San Lorenzo, dostępne tylko w butelce magnum (choć słowo „dostępne” to w tym przypadku oksymoron, to wino sprzedaje się tylko wybranym klientom) kosztuje jakieś 500 euro. A zatem: śpieszmy się pić barolo! A w każdym razie kupujmy je czym prędzej.

Pod spodem lista win z rocznika 2010, które podobały mi się najbardziej podczas Nebbiolo Prima, choć muszę zastrzeć, że jak zwykle wiele legendarnych winiarni nie brało udziału w degustacji. Tradycyjnie nie było chociażby Gai, La Spinetty, Aldo Conterno, Giacomo Conterno, Giuseppe Mascarellego i wielu, wielu innych; w tym roku nie było też zwykle biorących udział: Massolino, G.B. Burlotto, La Scarpy. Muszę też zrobić zastrzeżenie, że degustacja w ciemno rządzi się swoimi prawami i wiele win, które – gdy dać im więcej czasu (tak w kieliszku, jak w butelce)  – okazuje się pierwszorzędnych, w pośpiesznej degustacji wypada słabo. Wreszcie, co już wcześniej napisałam, to rocznik, który jest wyjątkowo zamknięty na tym etapie. Za największą zaletę ślepej degustacji podczas Nebbiolo Prima uważam jednak fakt, że można w niej wyłowić małe, nieznane winiarnie, na które inaczej nie zwróciłoby się uwagi. Do nich na poniższej liście należą: Guido Porro, Marco Curto, Podere Ruggeri Corsini, Trediberri…

Verduno

Fratelli Alessandria, Barolo Monvigliero

Ze wszystkich zaprezentowanych win z Verduno to było zdecydowanie najlepsze, co jest dorocznym standardem (aczkolwiek swoich win w tym roku nie zaprezentowały Castello di Verduno i Burlotto). Brakowało mu jednak zwykłej potoczystości i finezji. Intensywnie pachniało maliną, truskawką i fiołkiem, koniec było nieco suchy i gorzki. Dziś jest to wino zamknięte.

La Morra

Trediberri, Barolo

Wino z winiarni, która dopiero zaczyna swoją drogę i którą warto obserwować. Barolo, które swoim stylem intryguje i odstaje od pozostałych. Śliwkowe, gęste, miękkie; jak na barolo wręcz pluszowe, lecz w tej pluszowości urokliwe. Bardzo dobrej jakości drobniutka tanina, sporo słodyczy w finiszu. Comfort wine w dobrym znaczeniu tego słowa.

Serradenari, Barolo Serradenari

Atrakcyjne, zmysłowe wino o dosyć słodkim owocu. Pachnące wiśnią, truskawką, różą, drzewem sandałowym i dymem; słodka, wtopiona tanina. Harmonijne, dobrze wypełnione i domknięte.

Cordero di Montezemolo, Barolo Monfalleto

Absolutnie zachwycające wino, które ma wszystko, co barolo mieć powinno: intensywny, złożony bukiet pachnący maliną, truskawką, przyprawami balsamicznymi, fiołkami, skórą, truflami, a w ustach – soczysty owoc i twardą, kamienną ramę tanin. Tak. Tak. Tak. Tak, którym Molly Bloom zakończyła swój monolog.

Curto Marco, La Foia Barolo Arborina

Kolejna mała i nieznana posiadłość, która zasługuje na bliższe przyjrzenie się i która oferują świetna jakość w stosunku do ceny. Wino pachnące hibiskusem, matchą, truskawką, napakowane materią, z soczystym owocem, ładnie zamknięte taninami.

Andrea Oberto, Barolo Rocche dell’Annunziata

W cieplejszych rocznikach te wina wydawały mi się zbyt słodkie, konfiturowe. To barolo ma piękny ziołowo-kwiatowy nos oraz dojrzały, słodki owoc, kontrapunktowany kamienną, twardą budową.

Aurelio Settimo, Barolo Rocche dell’Annunziata

La Morra inna od wszystkich. Wino, które można by opisać jako śpiew kamienia. W zasadzie zawsze w ciemno można rozpoznać, że to wino Tiziany Settimo. W nosie truskawka i zioła, w ustach  orzeźwiająca głębokość kamiennej studni.  Bardzo harmonijne, zrównoważone.

Barolo

Giuseppe Rinaldi, Barolo Tre Tine

Jagodowość, lekkość, soczystość, idealnie zintegrowana tanina. Wino, które płynie, nie każe się zastanawiać, nie budzi wątpliwości. Jest. (Jako że prawo od 2010 rocznika nie zezwala na wymienianie na etykietach kilku nazw winnic, Tre Tine to nazwa barolo Rinaldiego, które kiedyś było oznaczone jako Cannubi San Lorenzo Ravera.

Brezza Giacomo, Barolo Sarmassa

Surowe, dosyć skupione wino, mocno taniczne, ale z taniną dojrzałą i dobrze wtopioną w wino. Tradycyjne, wstrzemięźliwe, eleganckie. Wina Enzo Brezzy są z roku na rok coraz lepsze.

Barale Fratelli, Barolo Castellero

Barale jest zawsze wielkim malarzem bukietów, nawet w roczniku tak mało wonnym jak 2010. Mamy tu wiśnię, truskawkę, nieco fiołków, nieco zwierzęcej sierści. To klasyczny, pełen wdzięku baroliański nos. Tanina drobna, ładnie wtopiona. Soczysty atak, sporo owocu w środku ust, kamienny finisz.

Virna Borgogno, Cannubi Boschis

Nos złożony i atrakcyjny. W ustach gęsta, skupiona materia, dobre wypełnienie. Finisz nieco niezdecydowany, brakuje mu domknięcia, niemniej ładne i intensywne wino.

Castiglione Falletto

Sobrero, Barolo”Ciabot Tanasio”

Nie odwiedzałam nigdy tej winiarni, ale to wino krzyczy do mnie, że trzeba tam absolutnie pojechać.  Truskawka, pomarańcz, fiołki, ściółka leśna – w nosie wszystko, co barolo mieć powinno. Usta soczyste, tryskające owocem, ale o  kamiennej strukturze i mocnym garbniku. Absolutnie świetne i relatywnie niedrogie wino.

Cavalotto, Barolo „Bricco Boschis”

Nie mam zwykle melodii do bardzo cenionych win Cavalotto, w których zawsze dostrzegam jakąś zieloność. To wino ma jednak imponującą architekturę. W nosie dziś owoc nieco stłumiony, ale usta mają piękną soczystość, długość i przestrzenność.

Ceretto, Barolo Bricco Rocche

Odkąd za winifikację poważnie wziął się w rodzinie Alessandro Ceretto, skądinąd kompletnie zakręcony na punkcie biodynamiki, wina z roku na rok są coraz lepsze. To wino ze zdecydowanym efektem: WOW! Elegancki truskawkowy-ziołowy bukiet, subtelna budowa, słodkie, choć twarde taniny. Finezyjne, a zarazem pełne napięcia wino, przez które płynie elektryczny prąd, jaki zwykliśmy nazywać mineralnością.

Tenuta Montanello, Barolo Montanello

Wino o tradycyjnym barolistycznym nosie: wiśnia, truskawka, róża drzewo sandałowe, przyprawy, nieco zwierza. Usta twarde, kamienne. Dużo elegancji.

Brovia, Barolo Rocche di Castiglione

Wino pachnące truskawką, przyprawami, krwią, twarde, o drobnej, eleganckiej i dobrze zintegrowanej taninie. Uwodzi przede wszystkim długością. Trwa w ustach w nieskończoność.

Monforte d’Alba

Poderi Colla, Barolo Bussia Dardi Le Rose

Złożony intensywny nos z wiśnią, truskawką, świeżymi ziołami i fiołkami, atak szczodry, soczysty, przestronny, niestety troszkę brakuje wypełnienia w środku ust, w finiszu mocna ściągająca tanina.

Podere Ruggeri Corsini, Barolo Corsini Bussia

Mało znana posiadłość, o której pisałam w ostatnim numerze Magazynu Wino. Jedna z tych, na które warto zwrócić uwagę, bo jakość w niej stale rośnie, a ceny nie sa wysokie. Przez jakiś czas wina te były sprowadzone do Polski przez Vinotękę13. W 2010 roczniku wino Nicoli Argamante się nadzwyczajnie udało. Nie brakuje mu mięsistości jak większości win z Monforte, tanina jest ładna drobnoziarnista, wino ma gęstość i skupienie, choć aromatycznie nie jest zbyt złożone.

Giacomo Fenocchio, Barolo Bussia

Wino dziś niezwykle zbite, kompaktowe, monolityczne, ale z przepieknym dojrzałym, szczodrym owocem w ataku. To jeden z moich faworytów w Monforte.

Serralunga d’Alba

Gemma Spa, Barolo Colarej

Wino pachnące maliną, truskawką, fiołkiem i miodem.  W ustach kocie, miękkie, inne od wszystkich w tym roczniku, gładkie, a zarazem skupione, z finezyjną drobną taniną.  Niesamowicie pijalne.

Cascina Luisin, Barolo Leon del Commune di Serralunga d’Alba

Świetne barolo od producenta specjalizującego się przede wszystkim w barbaresco. Pachnące wiśnią, maliną, skórą, fiołkami. W ustach potężna architektura, strzelistość i długość.

Giacomo Anselma, Barolo Collaretto

Wino z charakterem, pachnące leśnie, zwierzęco. Obok wiśni i maliny zapach garbowanej skóry, ściółki leśnej, nuty balsamiczne fiołki. Świetna soczystość, słodka tanina, głębia.

Rivetto Dal 1902, Barolo del Commune di Serralunga

To nie jest czołówka Serralungi, ale wina Enrico Rivetto z roku na rok robią się coraz lepsze, a jego cru Briccolina jest wręcz znakomite. To podstawowe barolo ma ładną gęstość materii i piękny leśny nos. W ustach jest miodowo-kamienne, całkiem potoczyste, niestety w finiszu wychodzi trochę alkohol i czuć drzewo.

Guido Porro, Barolo Lazzairasco

To jest mój wielki faworyt. Jego wina nieodmiennie mnie urzekają. Burgundzka interpretacja Serralungi. Jasna barwa. lekkość, soczystość, pijalność i hipnotyczne, zapraszające aromaty. Wino niebywale zrównowazone, o ładnej, kamiennej budowie, ale nie brakuje w nim owocu. Jeden z najbardziej niedocenionych barolistów. Świetne ceny.

Luigi Pira, Barolo Margheria

Strzeliste, potężnie zbudowane wino. Dziś napakowane taninami, ale nie brakuje mu owocu. Pachnące truskawką, czerwoną porzeczką, herbatą.

Sukkula Rikka, Barolo Meriame

Serralunga w fińskiej i kobiecej interprteacji. Wino, które podobnie jak barolo Guido Porro mówi szeptem. Pachnące wakacjami: kompotem z truskawek, rozmarynem, tymiankiem, prowansalskimi ziołami; o bardzo słodkim owocu i drobnej taninie. Trudno się od niego oderwać.

Wina z kilku gmin

Vigneti Luigi Oddero e Figli, Barolo

Wino dość chropawe, mocno taniczne, w nosie jeszcze zamknięte, ale o rozłożystej budowie, szerokich ramionach, zapowiadających długie i dobre życie

Oddero Poderi e Cantine, Barolo

Eleganckie wino o ładnym słodkim owocu w ataku i dobrze zintegrowanej dojrzałej taninie. Powściągliwe, dość surowe, eleganckie.

Bartollo Mascarello, Barolo

Wino urzekające swoją prostotą i soczystym, truskawkowym owocem. Dziś jeszcze zamknięte, ściśnięte, z nieco suchym finiszem.

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Barolo, Piemont i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Śpieszmy się pić barolo

  1. janusz pisze:

    Jest Pani nieoceniona , Pani Ewo. Takich ocen – subiektywnych, bo jakze inaczej oczekujemy. Ja sie w Barolo dotąd nie połapałem – przez te taniny chyba, bo czekam np. 10 lat i nie zachwyca mnie jak chociazby Toskania czy Kampania.