Mało znana, nawet pośród winomanów, gmina Verduno to brzydkie kaczątko apelacji Barolo, pomijane w większości winiarskich wydawnictw. Jak pokazują wina Mario Andriona, trzydziestokilkuletniego enologa, który od 2000 roku trzyma pieczę nad winifikacją w Castello di Verduno, posiadłości Franco Bianco i Gabrielli Burlotto, ma ona wszelkie dane, by powstawały tam piękne i subtelne butelki.
Win Castello di Verduno, które były prezentowane w czasie tegorocznej degustacji Borsa Vini Italiani, wciąż nie ma niestety w Polsce, nad czym ubolewam, bo za ich eterycznym urokiem tęsknię codziennie. Położone na zachodzie Barolo siedliska Verduno mają podłoże, zwane Marne di Sant’ Agata – są to ciężkie gleby tortońskie, składające się w dużej mierze z kredowej gliny ale obfitujące również w piasek i wapień. Glebom tym zawdzięczamy finezyjne aromaty, miękkie garbniki i powietrzną lekkość piemonckich win, za którą nie wszystkie, a zwłaszcza anglosaskie gusty nie przepadają, upatrując prawdziwego wcielenia Piemontu w mocno garbnikowych, ziemistych i surowych barolo z Serralunga d’Alba. Zwiewne wina Mario Andriona pozostają na antypodach tego stylu.
Wielokrotnie doceniano je na wystawie Vini Veri odbywającej się od siedmiu lat pod Weroną w tym samym czasie co Vinitaly i prezentującej winiarzy sprzeciwiających się winiarskiej komercji. Reguły stowarzyszenia Vini Veri są dużo bardziej restrykcyjne od tych, które są wymagane przez organizacje wystawiające ekologiczne certyfikaty. Nie tylko nie dopuszcza się tutaj użycia chemii, ale również broni się naturalnego dziedzictwa regionu: wina mogą powstawać tylko z endemicznych szczepów, wszelkie nowe nasadzenia muszą pochodzić z klonów winorośli już istniejących, dozwolone są tylko rdzenne drożdże, oprócz tego, nie zezwala się na klaryfikację, filtrację, ani na kontrolę temperatury, a dopuszczalny poziom siarki dla win wytrawnych to 80 mg/l.
Castello di Verduno nie jest członkiem stowarzyszenia Vini Veri, choć Mario Andrion jest apostołem minimalnej technicznej interwencji i rewitalizacji rdzennych odmian. To jeden z ośmiu piemonckich winiarzy, którzy produkują pelavergę. Do winifikacji podchodzi jednak racjonalnie, a nie ideologicznie i uznaje np., że w gorących latach nie obejdzie się bez dodania kultury drożdży, jeśli chcemy otrzymać wina świeże i aromatyczne. Zgodnie z antyczną nauką, etyka idzie tu w parze z estetyką. Prawdziwe spotyka się z pięknym i dobrym. Wzdrygający się przed „autentycznymi” zapachami obornika nie mają więc się czego obawiać. Wina Mario mają czyste i klarowne zapachy, zawsze poświadczone w ustach, co jest najlepszym potwierdzeniem autentyzmu. Profil aromatyczny we wszystkich winach jest bardzo podobny, różna jest natomiast tekstura, architektura i gramatura garbników. Stylistyka konsekwentnie pozostaje ta sama, ale wypełnia ją odmienna fabuła.
Winifikacja w Castello di Verduno odbywa się klasyczną metodą: używa się dużych slawońskich beczek, maceracja jest długa (ponad miesiąc) i dłuższy niż minimalny czas dojrzewania w drewnie. Choć, jak zawsze, sekretem tych win są nienagannie prowadzone siedliska oraz utalentowany, aczkolwiek skromny winiarz, co w gruncie rzeczy nie tak często się wyklucza. Trudno też nie wspomnieć, że niebywale otwarty i serdeczny. Na ocenę win to nie wpływa, ale zawsze przyjemniej pije się wina od tych, którzy darzą świat sympatią.
Bezsprzecznie Castello di Verduno powinno znaleźć się na mapie każdego winomana jako benchmark swojej małej 17-hektarowej gminy. Poza wszystkim mają tam piękny hotel, świetną restaurację i szkołę kulinarną. U nas moglibyśmy mieć chociaż wina, które jak na Piemont utrzymują się w bardzo rozsądnych cenach.
Pelaverga 2008 Basadone
Klasyczna pelaverga, w której najmocniej dochodzi do głosu ziołowość. Pierwszą nutę gra tu kwaśna truskawka, wyraźnie pobrzmiewają również fiołki, jednak owoc i kwiaty szybko giną pod mocnymi, długo utrzymującymi się akordami przyprawowości: gałką muszkatołową, białym pieprzem i chininową końcówką. Miękkie cytrusowe taniny nadają temu winu o zwiewnej materii opływowe kształty. Tekstura nieco pylasta, z wyczuwalną kredą i piaszczystością. 10 euro za nieziemsko rzadką i diablo smaczną pelavergę, której przypisuje się afrodyzjakalne właściwości! Afrodyzjakalnych właściwości jakoś nie zgłębiłam, ale od tej pelavergi uzależniłam się całkowicie: za nią tęsknię, do niej wzdycham.
Barbera d’Alba 2009
Barbera powstająca wyłącznie w nierdzewnej stali, wbrew modernistycznemu trendowi skłaniającemu do ekstensywnego użycia beczki. Atrakcyjny, połyskliwy kolor ciemnej wiśni. W ustach sporo koncentracji i słodycz gryczanego miodu. Intensywne wiśniowe aromaty tonuje kredowość i typowe dla win z tej posiadłości nuty gałki muszkatołowej, białego pieprzu, fiołków, irysów oraz mięty. Miękko płynie od początku do końca, kończąc się atłasowymi taninami. Wyraźna przyprawowość w końcówce nadaje jej jednak charakterność. Jeszcze zdecydowanie za młoda.
Barbaresco 2006
Kupaż z dwóch siedlisk: Rabaja i Faset. Delikatna, filigranowa wręcz jak na Barbaresco budowa. Czyste, miękkie, linearne, spływające gładko prostą wiśniową linią. Nieprzegadane, owocowe, z garbnikami jak w białej herbacie i delikatną chlorofilową końcówką. Tak czystych win szukać ze świecą. Finezyjna, koronkowa robota.
Barbaresco 2003 Faset
Wino pochodzące z 1-ha winnicy Faset, która daje relatywnie mocną garbnikową strukturę, stąd w młodości nie są to butelki tak bezpośrednie jak proste Barbaresco. Pomimo gorącego rocznika, świetnie zachowana kwasowość. Jasna, ceglasta barwa, ale – jak powiada Mario – świeżość jest istotniejsza od koloru. Ciepły bukiet i smak dojrzałej, jednak nie przejrzałej maliny. Wigor zachowany dzięki ożywczej mięcie w finiszu i mocno zarysowanym cytrusowym garbnikom.
Barolo Massara 2003
Cru o wschodniej ekspozycji, co przy tak gorących rocznikach jak 2003 ma niebywałe znaczenie. Stąd – nieprawdopodobna jak na rocznik kwasowość Skoncentrowane, gęste, a zarazem miękkie wino pełne dojrzałego owocu. Truskawka spotyka się tu z wiśnią, ale pojawia się też ewoluowany aromat skóry. Drobnoziarniste aksamitne taniny i bardzo długi finisz.
Barolo Riserva 2004 Monvigliero
Najlepsze cru Verduno o trzydziestoletnich krzewach. Największym atutem tego wina jest jego potoczystość (chce się pić, jeszcze i jeszcze) oraz głęboki mineralny wymiar. Truskawka, różane pot-pourri i miękkie cytrusowo-herbaciane taniny. Filigranowe i silne zarazem.
Barolo Riserva 2000 Monvigliero
Po 10 latach wciąż świeży, nieewoluowany owoc robi duże wrażenie. Truskawka, trochę słodkich orientalnych przypraw, subtelna nuta skóry, a w finiszu ocet balsamiczny i trufle. Pluszowe, idealnie już zintegrowane taniny. Powłóczyste, przeciągłe, piękne.